24-letni lewy pomocnik jeszcze przed rokiem grał w trzecioligowym Piaście Gliwice, z którym wywalczył awans do II ligi. Przeszedł do Odry i kilka miesięcy później zadebiutował w pierwszej reprezentacji Polski. Zagrał z Maltą i Litwą. Kiedy zimą Edward Socha obejmował stanowisko dyrektora sportowego w Wiśle Kraków, jego pierwszym transferem miało być sprowadzenie właśnie Radzewicza. Ponieważ jednak Socha odszedł z Wisły, jeszcze zanim na dobre przyszedł, to i rudowłosy pomocnik nie przeprowadził się do Krakowa, choć kluby już większość spraw uzgodniły. Teraz Socha jest w Legii i niewykluczone, że znajdzie się w niej także Radzewicz. Tylko że negocjacje nie są łatwe. Piłkarz ma z Odrą ważną jeszcze rok umowę i trzeba będzie za niego zapłacić. Chyba że w grę wchodzi wypożyczenie.Maciej Weber: Jest Pan pierwszy na liście życzeń Legii. W każdym razie, jeżeli chodzi o kolejność załatwiania spraw transferowych.Marcin Radzewicz: Nie da się ukryć, że jest zainteresowanie Legii. Jakiś czas temu pan Socha, którego znam jeszcze z czasów, gdy pracował w Odrze, zapytał mnie, czy byłbym zainteresowany przeprowadzką do Warszawy. Odpowiedziałem, że tak i żeby rozmawiał z moim menedżerem, panem Kołakowskim. Obaj teraz mieszkają w stolicy i mogą się kontaktować. Dzisiaj nie mogę nic konkretnego powiedzieć. Nic więcej ponad to, że ja bym chciał być w Legii.Legia preferuje transfery bezgotówkowe, a za Pana trzeba zapłacić, bo kontrakt z Odrą obowiązuje do 30 czerwca 2005 roku.- Na dzisiaj na sto procent jestem zawodnikiem Odry. Ale do początku czy do połowy czerwca to może się zmienić. Jeszcze raz powiem, że chętnie w Legii zagram, ale to nie tak, że będę pchać się na siłę. W Odrze wszystko jest znakomicie poukładane. Każdy wszystkiego pilnuje. Może czasem są zaległości w wypłacaniu premii, ale wszystko jest regulowane, a kwoty kontraktowe wypłaca się bez opóźnień. Kłopoty bywają w innych śląskich klubach - w Ruchu, GKS Katowice czy Górniku Zabrze. Jest dobry trener. Nie chcę, by mówiono o mnie, że ledwie dwa razy kopnąłem prosto piłkę, a już pcham się nie wiadomo gdzie.Jest jednak taka tendencja, że z Odry odchodzą bardziej utalentowani zawodnicy. Marcin Nowacki odszedł do Groclinu, Aleksander Kwiek zapewne odejdzie do Wisły Kraków. Teraz Pan do Legii...- Odra z tego żyje, by wypromować zawodników, potem korzystnie ich sprzedać i dzięki temu egzystować. To nie jest wielki klub, ale jeszcze raz podkreślę - bardzo dobrze poukładany.W Legii jest spora konkurencja, jeżeli chodzi o lewą pomoc - Tomasz Kiełbowicz, Radosław Wróblewski, Tomasz Sokołowski I. W tym klubie nowi zawodnicy pobyt rozpoczynają zwykle od ławki rezerwowych.- Ja jestem akurat takim typem zawodnika, któremu konkurencja pomaga. Rywalizacja podnosi umiejętności. Z wymienionych piłkarzy mam najmniejszy staż, bo w I lidze gram zaledwie przez sezon. Jeżeli jednak Legia mnie chce, to chyba nie jestem tak całkiem bez szans?A jak wspomina Pan mecz Odry przy Łazienkowskiej? Na inaugurację rundy wiosennej przegraliście 1-2.- Jeżeli mam sobie przypominać, to sam wynik rzecz jasna nie bardzo mi się podobał. Natomiast wszystko pozostałe - tak. Było fajnie, bardzo fajnie. Stadion, oprawa, kibice. W takim otoczeniu czasem gra się lepiej, niż się potrafi.Kiedy okaże się, czy trafi Pan na Łazienkowską na stałe? Okres transferowy rozpoczyna się w lipcu.- Ale na początku czerwca lub w jego połowie wszystko powinno być dogadane. Na tak albo na nie. Pod koniec czerwca muszę już wiedzieć, z kim będę przygotowywać się do nowego sezonu.Rozmawiał Maciej Weber