O tym, że tytuł mistrzyni Polski w szpadzie zdobędzie warszawianka, byliśmy prze- konani. Ale Pani nie była faworytką...Danuta Dmowska, szpadzistka Legii Warszawa: Chyba to czar Krakowa i atmosfera starych murów Barbakanu sprawiły, że walczyło mi się znakomicie. Zupełnie nie czułam zmęczenia, byłam skoncentrowana przed każdym pojedynkiem jak nigdy dotąd. Świadczy o tym chyba wynik finałowej walki z moją przyjaciółką Małgorzatą Stroką. Normalnie nigdy bym jej tak nie sprała (15:7)...Niecodziennie szermiercze walki odbywają się w takich miejscach jak Barbakan....- Koleżankom niespecjalnie podobało się to miejsce. Narzekały, że muszą walczyć na świeżym powietrzu. Mnie wszystko odpowiadało i stąd może wziął się największy sukces w mojej karierze. Ale z tą pewnością, że warszawianka wygra, miał pan rację. Przecież w czołowej ósemce było aż sześć zawodniczek ze stołecznych klubów.W naszej szermierce nastąpił wyraźny podział. Floretem zajmuje się Gdańsk, a szpadą kobiet Warszawa. Skąd się to wzięło?- Może większa koncentracja szkoleniowców, większe zainteresowanie, przychylność klubów? Trudno określić, ale to prawda - w stolicy jest bardzo silna Legia i nie mniej mocna Warszawianka oraz IKS. Możemy tylko żałować, że nie udało nam się tak wypromować, jak florecistkom.Słychać nutkę zazdrości...- Gdy patrzę na reklamy z Sylwią Gruchałą... To żarty oczywiście. Podziwiamy Sylwię, jest świetna i konsekwentna w działaniu. Niewiele jednak brakowało, aby nasza drużyna pojechała na igrzyska olimpijskie do Aten. Indywidualnie bliska awansu była też Magdalena Kumiet. No cóż, Stroka i ja osłabiłyśmy zespół, po prostu za długo leczyłyśmy kontuzje. Pauzowałam przez dwa miesiące ze względu na naderwanie mięśnia dłoni. Później długo nie mogłam utrzymać szpady w ręku.Jest Pani rodowitą warszawianką?- Urodziłam się na Bielanach. Przez dwadzieścia lat mieszkałam na Chomiczówce. Teraz przeniosłam się na Pragę. Mieszkam z babcią przy ul. Środkowej. Gdy tylko o tym wspominam, od razu słyszę: Ojej! Nie boisz się? To przecież rejon ulicy Stalowej! A tam jest cicho i spokojnie.Nie znalazła się Pani jednak w ekipie na zbliżające się mistrzostwa Europy. To trochę dziwna decyzja...- Po prostu w naszym wewnętrznym rankingu byłam za daleko i nawet tytuł mistrzyni Polski nie pomógł. Trener zdecydował, że tą czwartą będzie moja serdeczna przyjaciółka Gosia Stroka. Dla mnie więc sezon właściwie skończył się - dobrze, że tak pięknym akcentem.Rozmawiał Leszek Świder