Wczoraj Bartosz Karwan miał stawić się w klubie, aby przedyskutować warunki, na jakich powróciłby do Legii. Okazuje się, że były zawodnik Herthy przyjechał do Warszawy, lecz na Łazienkowską nie dotarł. Interesy Karwana reprezentował jego ojciec. - Sprawa powinna się wyjaśnić do końca tygodnia. Raczej nie w piątek, ale różnie bywa. Właściwie byłaby prosta, gdyby w ostatniej chwili nie pojawiła się zagraniczna oferta. Z porządnej ligi zachodniej - mówi Jarosław Kołakowski, menedżer piłkarza. - Bliżej mi do ligi polskiej niż do ponownego wyjazdu za granicę - ucina wszelkie spekulacje Karwan.