Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Piłka nożna? Po prostu magia!

niedziela, 20 czerwca 2004 10:06
Mateusz Cacek

Po upatrzeniu sobie idealnego miejsca do lądowania, anonimowy Marsjanin posadził swój latający spodek na terenie jednego z byłych Pegeerów. Fakt ten niemalże doprowadził do abstynencji przechodzących pijaczków, ale Marsjanin okazał się być równym chłopem i szybko zintegrował się z miejscowymi przy butelce wytrawnego po czym rzekł. „My tu gadu gadu, ale ja przyleciałem dowiedzieć się jednej rzeczy. Jak to jest na ziemi z tą piłką nożną? No bo jak dla mnie to dwudziestu dwóch facetów gania kulkę po kawałku pola i próbuje ją wkopać między dwa słupki. O czymś tak głupim nie słyszałem w całym kosmosie. Żeby było jeszcze bardziej bez sensu to w skrajnych przypadkach przychodzi to oglądać sto tysięcy ludzi, którzy reagują w zupełnie nieracjonalny sposób tylko dlatego, że kulka wtoczy się między dwa słupki. Wytłumaczcie mi o co chodzi bo nie jestem w stanie tego zrozumieć” Ponieważ miejscowi nie zrozumieli o co zostali zapytani, anonimowy Marsjanin odleciał nie uzyskawszy odpowiedzi.Patrząc z punktu widzenia Marsjanina piłka nożna rzeczywiście jest bez sensu i gdyby nie istniała prawdopodobnie wymyślili by ją komicy z Monty Pythona . Mimo to, właśnie piłka nożna elektryzuje ludzi jak niewiele rzeczy na ziemi. Futbol wzbudza emocje zarówno negatywne jak i pozytywne, ale jego największą siłą jest to, że zawsze autentyczne. Najbardziej ekstremalnym przypadkiem jest Ameryka południowa gdzie regularnie dochodzi do strzelanin między fanami zwaśnionych klubów, a w 1994 zastrzelony został Kolumbijski piłkarz, tylko dlatego, że po jego samobójczej (niemalże dosłownie) bramce Kolumbia odpadła z mistrzostw świata. O tym, jakie emocje mogą towarzyszyć piłce nożnej najdotkliwiej przekonali się mieszkańcy Hondurasu i Salwadoru w roku 1969. Honduras i Salwador grały wtedy bezpośrednio o awans do mistrzostw świata w roku 1970. Pierwszy mecz miał miejsce w stolicy Hondurasu. W noc poprzedzającą mecz hotel, w którym mieszkali piłkarze Salwadoru został osaczony przez Honduraskich kibiców, którzy swoim zachowaniem nie pozwolili Salwadorczykom zmrużyć oka nawet na sekundę, czym wygrali mecz dla swojej reprezentacji. Po porażce 1-0 mieszkanka Salwadoru, która chyba nie wiedziała, że jest jeszcze rewanż, zastrzeliła się w akcji rozpaczy. Cały Salwador był zszokowany tym wydarzeniem i kiedy tydzień później rozgrywano rewanż w San Salvador, żądni zemsty za śmierć rodaczki Salwadorczycy urządzili prawdziwe piekło przyjezdnym z Hondurasu. Fani reprezentacji Salwadoru dosłownie szturmowali hotel piłkarzy Hondurasu gotowi zabić znienawidzonych sąsiadów. Tylko interwencja armii Salwadoru zapobiegła tragedii, jak się miało okazać na krótko. W czasie rewanżowego meczu flaga Hondurasu została spalona a zamiast niej na maszt wciągnięta została brudna szmata. Ograbieni poprzedniej nocy z całej energii piłkarze Hondurasu przegrali mecz 3-0, a kibice z tego kraju, którzy zdecydowali się pojechać na rewanż do Salwadoru gorzko żałowali swojej decyzji. Po meczu musieli salwować się paniczną ucieczką w stronę Hondurasu, próbując uniknąć linczu. Niestety dwóm osobom się to nie udało. Jeszcze tego samego dnia mieszkańcy Hondurasu podjęli akcje odwetowe prześladując Salwadorczyków mieszkających w ich kraju i zmuszając ich do powrotu do Salwadoru. Ponieważ wtedy nie liczył się stosunek bramek w dwumeczu, a jedynie punkty w nim zdobyte, koniecznością było rozegranie trzeciego decydującego starcia na neutralnym terenie, którym miał być Meksyk. Decydujący mecz został wygrany przez Salwador 3-2, ale po meczu wybuchły krwawe zamieszki, które wyglądały niemal jak średniowieczne bitwy. Po serii wzajemnych oskarżeń padających z ust polityków Salwadoru i Hondurasu, 27 Czerwca 1969 Honduras zerwał stosunki dyplomatyczne z Salwadorem, a 17 dni później Salwador dokonał inwazji na Honduras. Tak wybuchła wojna futbolowa. Dla większości ziemian to zdarzenie jest zupełnie absurdalne, aż strach pomyśleć, co sądziłby o tym anonimowy Marsjanin. Mimo swojej absurdalności wojna futbolowa pokazała, czym może być piłka nożna dla wielu osób i jakie emocje budzi.Piłka nożna to jednak wcale nie są tylko wojny między chuliganami bądź państwami. Każdy, kto grał w piłkę choćby na najniższym poziomie, ale z prawdziwą radością wie jak szlachetna jest ot gra. Bo niewiele rzeczy daje taką satysfakcję jak strzelona bramka choćby i przypadkiem. Z punktu widzenia kogoś, kto całym sercem kibicuje swojej drużynie tych pozytywnych aspektów jest jeszcze więcej. Dla mnie mecz Legii jest rytuałem. Na stadion trzeba przyjść na dwie godziny przed meczem, żeby zająć odpowiednie miejsca, a mecz jest najważniejszym wydarzeniem dnia, żeby niewiadomo co się działo. W momencie, kiedy piłkarze wychodzą na boisko, a ja drę się w niebogłosy „Mistrzem Polski jest Legia” nic innego się nie liczy i tak będzie przez najbliższe 90 minut. Nie ma znaczenia niczyja sytuacja finansowa, nie mają znaczenia poglądy polityczne, nie ma znaczenia, kto kim jest na co dzień. To co ma znaczenie przez te 90 minut to zwycięstwo naszej drużyny i to, że jesteśmy zjednoczeni w pomocy piłkarzom, śpiewając aż do utraty głosu. Na co dzień wszystkich przebywających na stadionie może wiele dzielić, ale w czasie meczu łączą ich barwy klubowe i to jest właśnie piękne. Nic nie smakuje tak jak zwycięstwo nad odwiecznym rywalem i nic nie boli tak jak porażka z odwiecznym rywalem. Po prostu nie do opisania jest euforia, której kibic Legii doświadcza podczas zwycięskiego meczu z Lechem, Widzewem czy Wisłą. Nie zapomina się takich momentów jak mistrzowska feta i takich jak ostatnie minuty meczu z 18 Czerwca 1997 kiedy prowadząc do 88 minuty 2-0 Legia przegrała z Widzewem 2-3 i straciła szansę na mistrzostwo Polski. Tego jak „brzmiała” wtedy cisza stadionu nie zapomnę nawet chorując na Alzheimera.Gdyby to mnie Marsjanin zapytał, o co chodzi to nie byłbym mu w stanie udzielić racjonalnej odpowiedzi. Piłka nożna to jest po prostu magia, której się nie da zrozumieć. Dla wielu idiotyczne są wspomniane już nieracjonalne reakcje po wtoczeniu się kulki między dwa słupki, ale laik tego po prostu nie zrozumie.

Podaj ten news dalej: