Kiedy mój kolega dowiedział się, że od nowego sezonu ponownie obowiązywać będą identyfikatory, jego reakcja była jednoznaczna. „Te identyfikatory to kolejny poroniony pomysł. Normalnie nas oznaczają jak unijne krowy!” Przyznałem mu, że jeszcze rok temu miałbym podobne odczucia, ale w obecnej sytuacji uważam ponowne wprowadzenie identyfikatorów za pomysł, który może ukrócić stadionowy bandytyzm. Może ale nie musi.Sztuką nie jest samo zidentyfikowanie bandytów i nie wydanie im identyfikatora. Sztuką jest nie wpuszczenie tych bandytów na stadion, więc wprowadzenie identyfikatorów jako takie problemu nie rozwiąże. Z systemem identyfikacji jest tak samo jak z ustawą, która naprawdę będzie obowiązywała tylko wtedy, kiedy będzie miała solidne podstawy do realizacji i będzie poparta odpowiednimi działaniami. Inaczej pozostanie tylko zwykłym świstkiem papieru, który można w każdej chwili podrzeć. Tak było kiedy pierwszy raz wprowadzano na Legię identyfikatory, kiedy to sprawdziły się jak Boniek w roli trenera reprezentacji i były tak potrzebne jak środki wczesnoporonne dziewicy. Mam nadzieję, że tym razem system identyfikacji będzie o wiele bardziej sprawnie, profesjonalnie zorganizowany. Przede wszystkim ochrona musi się wzorowo wywiązywać z zadania nie wpuszczania na stadion osób nie będących w posiadaniu identyfikatora. Również pomysł zorganizowania aresztu na stadionie wydaje się być rozsądny, chociaż tutaj istnieje pewne ryzyko, że zbyt nachalna ochrona czy też policja może urządzać sobie łapanki i pakować do aresztu niewinnych kibiców. Jednak po to jest monitoring na stadionie, żeby można było zobaczyć kto rozrabia, więc myślę, że nie byłoby problemu z surowym karaniem nadgorliwych stróżów porządku. Myślę, że sama grozba surowych kar zmusiłaby ich do pomyślenia dwa razy i upewnienia się, że ten kogo zgarniają rzeczywiście na to zasłużył.Przy wprowadzeniu identyfikatorów nasuwa się jeden poważny problem, a mianowicie kibice mieszkający poza Warszawą, którzy będą musieli poświęcić swój czas i wydać pieniądze na dojazd, żeby sobie taki identyfikator wyrobić. Przecież wyrobienie tego dokumentu ma być jak najmniej uciążliwe i przede wszystkim DARMOWE, jak deklarował klub. Problem jest tym większy, że jak grzyby po deszczu wyrastają fan kluby Legii w całej Polsce, a liczba kibiców dojeżdżających na mecze spoza Warszawy stale rośnie. Ci ludzie też muszą mieć możliwość wyrobienia sobie identyfikatora nie ponosząc żadnych kosztów. Osobiście widzę tu dwa rozwiązania. Kibice mający dostęp do internetu mogliby spokojnie wysyłać do klubu swoje dane poprzez to nieocenione medium. Nie musiałoby to wtedy dotyczyć jedynie kibiców spoza Warszawy. Drugim rozwiązaniem byłoby nawiązanie współpracy z Pocztą Polską, tak aby wszystkie koperty wysyłane na Legię z odpowiednim dopiskiem mogły być wysyłane za darmo, nawet jeśli Legia miałaby ponosić koszty tych wysyłek. W końcu „klient nasz pan”. Przy okazji klub nawiązałby współpracę z bezcennym partnerem jakim jest poczta, z pomocą której możnaby uruchamiać rozmaite usługi dla kibiców. Po wyrobieniu takiego identyfikatora klub powinien go odsyłać pocztą lub dać możliwość odebrania go przy okazji przyjazdu na mecz bądź innej wizyty w Warszawie. Myślę, że drugi sposób odbierania cieszyłby się większą popularnością. Wiele osób może się obawiać o frekwencję na stadionie przy Łazienkowskiej po wprowadzeniu obowiązku posiadania identyfikatorów. Faktem jednak jest, że frekwencja podniosła się znacząco dopiero niecały rok temu, a wcześniej czy z identyfikatorami czy bez trzymała się na tym samym poziomie. W moim mniemaniu identyfikatory będą miały taki wpływ na frekwencję na meczach Legii jak Wojciech Szala na grę Chicago Bulls.Jak powiedział mój kolega, znakuje się nas jak bydło. Dzieje się tak dlatego, że część kibiców, która jest w mniejszości wyrobiła reputację bydła nam wszystkim. Dla mnie wprowadzenie identyfikatorów nie jest żadnym problemem bo wiem, że go otrzymam. Niech martwi się i głośno szczeka ten kto wie, że identyfikatora nie dostanie bo spodziewam się, że na Legii się już nie pojawi.