Niedawno pojawiła się informacja, jakoby były pomocnik Legii, Aleksandar Vuković, miał zasilić szeregi norweskiego klubu Brann Bergen. Norwegowie oglądali "Vuko" w finałowym meczu o Puchar Polski z Lechem Poznań i bardzo spodobała im się jego gra. Do tego stopnia, że chcieli mu dać angaż. Od zaraz.I choć Vuković to piłkarz drogi, o czym przekonała się warszawska Legia, czy krakowska Wisła, do której miał odejść, Norwegowie nie zrażali się. Pieniądze mieli uzyskać ze sprzedaży Nigeryjczyka Seyi Olofinjana. To jego miejsce w pomocy miał zająć Serb. Do transferu jednak najprawdopodobniej nie dojdzie. Jak udało się wczoraj ustalić "Przeglądowi Sportowemu", piłkarz dwukrotnie już starał się o wizę w ambasadzie norweskiej w Belgradzie bezskutecznie. Nawet go tam ... nie wpuszczono. Jak powiedział dziennikarz norweskiej gazety Bergenavisen, Anders Pamer, tak bardzo rozwścieczyło to serbskiego piłkarza że do transferu najprawdopodobniej nie dojdzie.