Za nami kilka dni zgrupowania legionistów w Białej Podlaskiej. Dzień możnaby streścić w jednym zdaniu: jedzienie, trening, jedzienie, trening, odpoczynek, trening, sen. Nasz wysłannik w poniedziałek śledził każdy krok naszych piłkarzy i pokusił się o szczegółowy opis pt. „24 godziny legionisty”. Zapraszamy!8:00 – ŚniadaniePobudka zarządzona jest na godzinę 7:45. Największe problemy ze wstawaniem ma Tomasz Sokołowski II, który schodzi do baru z zamkniętymi oczami. „Rano ciężko się budzę tak już mam, lubię sobie pospać a sen jest najlepszą formą relaksu” – mówi z uśmiechem na twarzy. O 8 piłkarze rozpoczynają konsumpcję. Na suto zastawionym stole szwedzkim znajdują się: trzy rodzaje dań na gorąco (jajecznica na bekonie, parówka cielęca, omlet), miód, dżem, pieczywo słodkie i pszenne, produkty zbożowe, twarożek pod dwoma postaciami, szeroka gama serów i wędlin. Niektórzy piłkarze decydują się na musli z mlekiem. Z napojów można skosztować wodę mineralną, i przede wszystkim soki. Całość uzupełniają wysoce energetyczne owoce sezonowe oraz różnego rodzaju ciasta. Posiłki są efektownie udekorowane a obsługa hotelu jest na każde zawołanie legionistów.Po śniadaniu zawodnicy udają się do swoich pokoi, teraz mają czas na poranną toaletę oraz przygotowanie się do pierwszego treningu. O 9:40 „Złota Rybka” ponownie tętni życiem, legioniści udają się na trening. Do ośrodka piłkarskiego można dotrzeć na dwa sposoby - pieszo bądź taksówką. Tą drugą możliwość najczęściej wybierają Radosław Wróblewski i Ireneusz Kowalski. Przejazd kosztuje 3 zł.10:00 - Pierwszy treningW dniu dzisiejszym głównym punktem programu były gierki na dwóch zmniejszonych boiskach, mające na celu poprawę wytrzymałości. Legionistom taki sposób prowadzenia zajęć przypadł do gustu, zajęcia z piłką są o niebo przyjemniejsze niż zaliczanie kółek wokół boiska. Nikt się nie oszczędzał, a piłkarze jak zwykle nie stronili od żartów rzucając uszczypliwe odzywki w stronę przeciwników. Przegranych czekała kara, posprzątanie sprzętu. Dariusz Dudek z uśmiechem na twarzy podnosił nad głową jedną z mniejszych bramek, niczym wytrawny kulturysta. „Krzysiu chodź na kawkę i coś mocniejszego” - krzyczy trener Kubicki w kierunku Krzysztofa Dowhania. „Nie mogę jestem w pracy” - pada odpowiedź. „Trening skończony, jesteś po pracy” - ripostuje z uśmiechem na twarzy popularny „Kuba”.13:00 – ObiadNajwcześniej w barze pojawia się Artur Boruc i nie czekając na resztę kolegów zaczyna konsumpcję. Trudno się dziwić pośpiechowi Boruca, gdyż obiad wygląda naprawdę apetycznie. Tego dnia podano: sztukę mięsa cielęcego w sosie, młode ziemniaki z koperkiem, dwa rodzaje surówek (mizerię w sosie na bazie produktów ogrodowych i buraczki po włosku na gorąco), zupę barszcz ukraiński. Jeśli chodzi o deser, piłkarze mogli wybrać ciasto biszkoptowe z truskawkami, lub ciasto drożdżowe. Po obiedzie udajemy się do pokoju Maćka Korzyma, Anatolija Dorosza i Jakuba Rzeźniczaka. Jedno jest pewne, utrzymywanie ładu i porządku nie jest cechą piłkarzy, czemu zresztą trudno się dziwić. W pokoju „młodych” na nudę nie można narzekać. Towarzystwo rozbawia Anatolij Dorosz, który prezentuje się niczym czarnoskóry raper. Co raz wykonuje niekonwencjonalne ruchy i wydaje dziwne odgłosy. „Napisz, że Maciek Korzym to sex bomba, yeah!” - radzi nam łamaną polszczyzną. Opuszczamy miłe towarzystwo i idziemy z powrotem do baru. A tam… doktor Machowski w najlepsze zajada się truskawkami. „Ech… nie mogę się od nich oderwać, to mój ulubiony owoc, wspaniałe!” – mówi „Doktore”.W Złotej Rybce nastaje cisza, czas wolny legioniści pożytkują na sen, czytanie prasy, oglądanie telewizji. Jedynie Artur Boruc znajduje siły, aby taksówką udać się do miasta.16:00 – Drugi treningZa pięć szesnasta wszyscy są już na boisku i można zaczynać zajęcia. Legioniści doskonalą szybkie trójkowe akcje i formę strzelecką. Na koniec zajęć każdy egzekwuje rzut karny, kto nie trafi wykonuje dwadzieścia pompek. Po zajęciach spora grupa małolatów otacza Artura Boruca. Rozdawanie autografów bywa męczące, nasz bramkarz ma sposoby, aby uniknąć żmudnego składania podpisów. „Wiecie, tamten pan ma chyba piłki do rozdania” - wskazuje na jednego z legionistów.O 17:45 pod ośrodkiem piłkarskim pojawiają się taksówki, „Wojskowi” jadą do Złotej Rybki, gdzie żegnają wyjeżdżających na kadrę Artura Boruca, Tomasza Jarzębowskiego i Piotra Włodarczyka.18:30 – KolacjaGdy tylko pierwsi legioniści schodzą do baru, natychmiast obsługa jest na każde zawołanie. „Niczego nie brakuje? Coś podać jeszcze? W razie problemu proszę wołać” – ogłasza jeden z barmanów. Piłkarze raczą swoje podniebienia dorszem po grenlandzku, pięcioma rodzajami wędlin, sałatkami, serami, różnorodnym pieczywem. W okresie przygotowań do sezonu dieta musi być urozmaicona, kucharze hotelu spełniają każde wytyczne doktora Machowskiego. Warto wspomnieć, iż przez cały dzień do dyspozycji legionistów są nieograniczone ilości soków, owoców, warzyw i ciast. Po spożytym posiłku, zawodnicy udają się do pokoi, telefonują do znajomych, oglądają telewizję, i szykują się do trzeciego treningu na siłowni.. A propos telefonów… „Pamiętam jak Mariusz Piekarski na każdym zgrupowaniu, kiedy nie weszliśmy do pokoju rozmawiał przez komórkę. Piekarnio z telefonem się nie rozstaje” - wspomina jeden z legionistów.21:00 SiłowniaJuż piętnaście minut przed 21, piłkarze czekają na ławeczkach pod budynkiem, gdzie odbędą się zajęcia. Sztab szkoleniowy ustalił szereg stacji, co kilkadziesiąt sekund trener Gawara dawał sygnał gwizdkiem do zmiany rodzaju ćwiczenia. W pewnym momencie śmiech wzbudza Maciej Korzym, który nie może sobie poradzić z wykonaniem zadania. „Ja nawet nie wiem jak na tym czymś się ćwiczy” - mówi z uśmiechem. Punktualnie o 22 Gawara gwiżdże, trening dobiega końca. Odprowadzamy do Złotej Rybki Tomasza Sokołowskiego i Macieja Korzyma. Legioniści biorą prysznic, kilka minut po 23 światła gasną i zapada głęboka cisza.Czas wolnyTreningi są ciężkie, Każdy legionista ma swoje sposoby na regenerację sił. Jedni śpią, czytają książki lub prasę, zaś inni wychodzą na miasto. Bardzo często na rynku można spotkać Tomasza Kiełbowicza, Dariusza Dudka i Radosława Wróblewskiego. „Jesteśmy profesjonalistami, wiemy, po co tu przyjechaliśmy, trener daje na swobodę, jeśli chodzi o eksploatację czasu wolnego. Wyjście wieczorem na kawę nie jest żadną zbrodnią” - słusznie zauważa Sokołowski II.Kubicki nie czekając na główne danie spożywa surówkęPanie Lucjanie, to Legia Live, będzie pan w internecie - żartował Kuba.A głównego dania wciąż niepodano, mizerna mina treneraDudzio w drodze na obiadMaciej Korzym odpoczywa po posiłkuJakub Rżeźniczak postanawia posprzątać...... i zaczyna wylegiwać się na łóżkuAndrzej weź buraczki, będzie widać, że jesz - radził SokołIreneusz Kowalski zajada się truskawkamiObsługa jest na każde zawołanie legionistówOstatni trening dniaBarek