Jako grupa działamy na Legii od 5 lat. Od początku istnienia postawiliśmy wswojej działalności na dwie rzeczy: oprawy meczowe i promocję naszego klubu.O ile to pierwsze wydaje się naturalne, to punkt drugi wymaga wyjaśnienia. Zpozoru oczywistym jest fakt, że każdy klub profesjonalny - a do takiegomiana aspiruje Legia - dba o stały napływ kibiców, których liczba to nietylko frekwencja na trybunach, ale także wizerunek w mediach, kartaprzetargowa w rozmowach ze sponsorami, wreszcie wymierny dowód popularnościklubu. Tymczasem na Łazienkowskiej tej prawdy sobie nie przyswojono.Marketing zaczynał się i kończył na pozyskiwaniu sponsorówinstytucjonalnych. Resztę działań marketingowych zmuszeni byliśmy wykonywaćsami. Dbaliśmy o pozytywny wizerunek kibica, promowaliśmy kibiców i ichakcje w mediach, za własne pieniądze drukowaliśmy i rozklejaliśmy plakatyzapraszające na mecz, rozdawaliśmy ulotki, znakowaliśmy punkty sprzedażybiletów firmy "Kolporter", robiliśmy oprawy meczowe, wspólnie z "NasząLegią" organizowaliśmy akcję "Pełny stadion", wspomagaliśmy wspólnie z"Bractwem Legii" akcję "Po szkole na zakole", wspieraliśmy działalnośćfan-klubow Legii w całej Polsce, reprezentowaliśmy klub zarówno naoficjalnych uroczystościach związanych z historią naszego miasta. Bez żadnejprzesady poświęciliśmy klubowi bezinteresownie setki godzin, nie wspominającjuż o nakładach finansowych liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych. Dziękinaszym pomysłom i zaangażowaniu wszystkich bez wyjątku kibiców Legii,frekwencja na naszym stadionie była jedną z najwyższych w Polsce, aatmosfera meczów nie miała sobie równych. Wszystko wskazuje na to, że jestto już czas przeszły.Działacze Legii od zawsze mieli dziwną manierę wpadania w skrajności.Jeszcze nie takdawno były rzecznik klubu określał kibiców mianem nieznaczącej pozycji wbudżecie. Z czasem, kiedy sytuacja finansowa uległa pogorszeniu, a wpływy zesprzedaży biletów stały się istotnym źródłem przychodów, fani Legii moglipoczuć się docenieni, bowiem to właśnie oni przez swoją postawę i liczebnośćbyli jednym z głównych argumentów w rozmowach z potencjalnymi sponsorami. Towłaśnie o kibicach Legii i niepowtarzalnej atmosferze stadionu WojskaPolskiego powstały artykuły w największych tytułach prasowych, z "GazetąWyborczą", "Życiem Warszawy" i "Newsweekiem" na czele. Dzisiaj, kiedypoważne kłopoty finansowe wydają się być przeszłością, znów wróciliśmy dopunktu wyjścia.Jako kibice Legii rozumiemy konieczność podwyżek dostosowanych dopriorytetów Legii, jednak nie możemy zaakceptować ani ich skali, animetod ich wprowadzania. Co więcej, nie zgadzamy się z argumentami wysuwanymiprzez działaczy. Cieszy nas troska o bezpieczeństwo widzów zasiadających nastadionie Wojska Polskiego, bo jest to podstawowy warunek jaki powinienzostać spełniony, aby frekwencja zawsze oscylowała wokół kompletu. Dziwi nasjednak, argumentacja zarządu, który wydaje się być zwolennikiem tezy, żebezpieczny stadion to pusty stadion.Dziwią nas także podawane przez panów Piotra Zygo i Jacka Bednarza wielkościkar nakładanych na Legię za niewłaściwe zachowanie kibiców. Pomijając jużkompromitujące rozbieżności pomiędzy prezesem a rzecznikiem prasowym, mocnowątpimy jakoby Legia miała zapłacić w całym sezonie 2003/04 kary w wysokości200 000 złotych. W związku z powyższym postanowiliśmy zwrócić się do PZPN zprośba o udostępnienie wykazu kar nałożonych na klub w sezonie 2003/04. Zotrzymanego dokumentu jasno wynika, ze w całym poprzednim sezonie na Legięnałożono w sumie 64 000 zł kar. Nie uwzględniamy w tym podsumowaniu stratklubu z powodu nie wpuszczenia kibiców na mecz z Widzewem jakby sobie tegożyczył prezes Zygo, ponieważ akurat tą karę w dużej mierze pan prezeszafundował sobie na własne życzenie. W wywiadzie z Gazety Stołecznej w 3czerwca czytamy: "Na wtorkowy mecz z Widzewem być może w ogóle niewpuścimy kibiców. Tzn. decyzje podejmie zarząd, ale moja osobista opiniajest taka, ze stadion powinien zostać zamknięty". Abstrahując jednak odrosnącej z dnia na dzień rzekomej wysokości kar nie potrzeba być specjalniewybitnym matematykiem żeby obliczyć ze przy średniej frekwencji 8000 osób i17 meczach w sezonie kwota powyższa to niecałe 1,5 zł, jakie należałobydoliczyć do każdego biletu żeby ja pokryć. Dodając do tego obowiązkowy VATpodwyżka cen biletów na Żyletę z 22 do 25 zł mogłaby być uzasadniona.Piszemy "mogłaby być", ponieważ należy pamiętać,że stowarzyszenie kibiców"Sekcja Sympatyków" regularnie płaciło część sankcji finansowych nakładanychna klub.Nie jest również prawdą, że podobne ceny biletów obowiązują w Lechu Poznań iWiśle Kraków. Najdroższy karnet na rundę jesienną na stadionie aktualnegomistrza Polski kosztuje 285 złotych w porównaniu do 400 złotych na Legii. Zkolei najtańszy abonament na Lechu to koszt w wysokości 90 złotych, wporównaniu do 175 złotych analogicznego abonamentu na stadion WojskaPolskiego. Wygląda na to, że chociaż nie doczekaliśmy się najlepszej drużynypiłkarskiej w Polsce, to już dziś możemy "pochwalić się" najdroższymiwejściówkami. Co więcej, przeglądając ofertę cenową klubów z naszej częściEuropy, włącznie z takimituzami jak Sparta Praga czy Ferencvaros Budapeszt, trudno nie odnieśćwrażenia, że z takim cennikiem już teraz można umieścić Legię na półcezachodnioeuropejskiej, razem z klubami Bundesligi czy Eredivisie. Pytanietylko, do kogo działacze Legii kierują tą ofertę: do nas, kibiców, czyzachodnich menadżerów i turystów z Zachodu?Kolejną nieścisłością w argumentacji działaczy, jest często spotykanasugestia jakoby cena biletu na mecz powinna być równa cenie biletu do kina.Tymczasem najdroższa wejściówka do należącego do grupy ITI Multikina,kosztuje dokładnie 22 złote - tyle, ile kibice musieli zapłacić za wstęp natrybunę otwartą przed podwyżką. W załączeniu przedstawiamy cenniki wybranychwarszawskich kin.Nie rozumiemy również idei identyfikatorów, których już wcześniejdoświadczyliśmy na Legii. Nie ma żadnego związku pomiędzy ich wprowadzeniem,a wzrostem bezpieczeństwa na stadionie. Za to na pewno wprowadzeniesztucznych ograniczeń skutkuje załamaniem frekwencji i ograniczeniem napływunowych kibiców. Odczuliśmy to w latach 1997 - 01, czyli w okresieobowiązywania identyfikatorów i z całą pewnością nie chcielibyśmy tegopowtórzyć, tym bardziej, że coraz realniejszych kształtów nabiera planbudowy nowego stadionu. Kim władze Legii będą chciały go zapełnić, jeżeliteraz z pełną premedytacją pozbywają się kilku tysięcy fanów i odcinajądrogę kolejnym? Żeby było ciekawiej w ubiegły czwartek Senat Rzeczpospolitejodrzucił poprawki dotyczące wprowadzenia obowiązkowych identyfikatorów dlakibiców w całym kraju. Na przeszkodzie stanęło Biuro Legislacyjne Senatu,które uznało, że wprowadzenie takich zapisów po prostu nie jest możliwe.Powstaje, zatem pytanie na ile identyfikatory promowane przez klub są wogóle zgodne z prawem?Przedstawiliśmy w naszym piśmie argumenty oparte na faktach i żałujemy, żena ten sam poziom nie chcą wejść nasi działacze. Wciąż wierzymy, że w tymsporze zwycięży rozsądek i Legia nadal będzie klubem otwartym dla wszystkichjej kibiców, także tych z mniej zasobnym portfelem. W przeciwnym wypadkucały dorobek ostatnich lat na który pracowaliśmy wspólnymi siłami zostaniezaprzepaszczony, a dystans który stracimy do reszty Polski może okazać sięjuż nie do odrobienia.Załączniki:Cennik biletów w wybranych klubach Europy w przeliczeniu na złotówki wporównaniu ze średnimi zarobkami.BILETYSlovan Bratysława - najtańszy 7 złotych, najdroższy 17 złotych, średniezarobki 359 EuroSlavia Praga - najtańszy 7 złotych, najdroższy 22 złote, średnie zarobki430 EuroMTK Budapeszt - najtańszy 9 złotych, najdroższy 32 złote, średnie zarobki531 EuroHertha Berlin - najtańszy 40 złotych, najdroższy 230 złotych, średniezarobki 2460 EuroŚrednie zarobki w Polsce: 460 EuroCennik biletów do wybranych kin w Warszawie:Cyberf@niUltras Legia Warszawa