Nasza decyzja o cenach biletów jest nieodwołalna. Zarzuca się nam, że chcemy zmienić widownię na krawaciarzy. Nikt o zdrowych zmysłach nawet by tego nie próbował. W Warszawie mieszka około 1,8 mln ludzi, a ostatnio był kłopot z zapełnieniem 12-tysięcznego obiektu. Moim zdaniem 99 proc. osób, których na stadionie nie ma, po prostu boi się przychodzić na Łazienkowską. To nie przypadek, że w dniu meczu kierowcy nie zatrzymują się na przystankach w okolicach stadionu, bo wiedzą, że grozi to dewastacją autobusu. Nie będziemy tolerować stadionowych bandytów. Jednak cenami biletów nie chcemy pozbyć się chuliganów, wyznaczyło je zapotrzebowanie klubu. - powiedział prezes Legii Piotr Zygo.Spotkamy się z kibicami w czwartek i wyjaśnimy, dlaczego tak postąpiliśmy - dodał Mariusz Walter.