Dlaczego spóźnił się Pan na zgrupowanie Legii w Bad Reichenhall?Leo Kurauzvione: Zatrzymały mnie obowiązki reprezentacyjne w Zimbabwe. Graliśmy mecze z Malawi, RPA i Mozambikiem. Poza tym miałem małe kłopoty. W Johannesburgu wsiadłem do niewłaściwego samolotu i przez to musiałem dwie doby czekać na lotnisku na następny lot do Frankfurtu.Podoba się Panu w Polsce?- Tak, jestem pod ogromnym wrażeniem waszego kraju. Polacy to niezwykle gościnny naród. Spędziłem tu kilka dni, a już czuję się jak w domu.Spodobały się Panu polskie dziewczyny? Większość graczy z zagranicy wymienia je na pierwszym miejscu na liście największych atrakcji naszego kraju...- W pełni to rozumiem (śmiech). A tak poważnie, mam w Zimbabwe narzeczoną, która być może wkrótce do mnie dołączy. W związku z tym nie mogę oglądać się zbyt często za Polkami.Co Pan wiedział o Legii, zanim Pan tu przyszedł?- O tym zespole słyszałem w Zimbabwe już w wieku siedmiu lat. Wiedziałem, że to wielki klub, o ogromnych tradycjach. Podczas zgrupowania dowiedziałem się także, że działacze Legii mają wielkie ambicje. Chcą, by zespół pokazał się w Europie i na dłużej pozostał na międzynarodowej arenie. Mam nadzieję, że pomogę Legii to osiągnąć.Czy w przejściu do Legii pomógł Panu rodak Dickson Choto?- Dickson był bardzo zaskoczony, gdy zobaczył mnie w Legii. Znamy się przecież z reprezentacji Zimbabwe, ale on nic nie wiedział o moim przybyciu. Oczywiście odkąd się tu pojawiłem, pomaga mi cały czas, szczególnie jeśli chodzi o język. Ja na razie zdążyłem się nauczyć tylko kilku zwrotów po polsku, takich jak "dziękuję", "dzień dobry" czy "do widzenia". Dickson zna polski dosyć dobrze. Mam nadzieję, że dzięki niemu i ja szybko się go nauczę. W życiu prywatnym jest trudniej porozumieć się niż na boisku. Podczas meczu można się przecież rozumieć bez słów.W Legii jest teraz spora konkurencja. Zdaje Pan sobie sprawę, że może być ciężko wywalczyć miejsce w pierwszej jedenastce?- Tak, wiem o tym. Każdy klub, który ma duże duże ambicje, musi posiadać szeroką kadrę. W Legii jest wielu świetnych graczy. Mogę tylko obiecać, że będę robił wszystko, by zostać podstawowym zawodnikiem. Jedyna droga do pierwszej jedenastki wiedzie przez ciężką pracę na treningach. Wierzę, że nie będę długo czekał na swoją szansę.Rozmawiali Maciej Rowiński i Piotr Wierzbicki