Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Mistrzowski skład: Łukasz Fabiański

sobota, 27 maja 2006 19:58
Mishka

Młody, utalentowany, skromny - tak w trzech słowach opisać można Łukasza Fabiańskiego. Kiedy przychodził do Legii z poznańskiego Lecha w styczniu ubiegłego roku, nie przypuszczał, że tak szybko zostanie pierwszym bramkarzem warszawskiego zespołu. Na początku trochę obawiano się, czy wystarczy mu umiejętności, opanowania, czy da sobie radę w pierwszej lidze.

Dał, i to świetnie. Prawie rok po debiutanckim występie w meczu z Arką Gdynia (0-0), Fabiański jest ulubieńcem warszawskich kibiców.


Początki miał niezbyt łatwe. Musiał zastąpić bardzo dobrze grającego Artura Boruca, który wyjechał do Celtiku Glasgow. To nie było łatwe zadanie. "Byłem wtedy bardzo pozytywnie naładowany. Starałem się uwierzyć w siebie, bardzo wsparli mnie kibice. Wiedziałem, że dobrze pamiętają Artura Boruca, którego przecież cenili. Jednak uwierzyli, że jestem w stanie wypełnić lukę po nim" - opowiada o swoim debiucie Fabianski.


Jest niezwykle skromny, nie lubi zbytniego rozgłosu wokół swojej osoby. Czasem nawet peszy się, gdy mówi się o jego sukcesach. Nie uważa się za gwiazdę, nie traktuje innych z góry. Zawsze uśmiechnięty, chętny do rozmowy. "Nigdzie się nie pcham. Wolę się nie wyróżniać niczym innym, niż grą. Taki jestem. Nie chę, by ludzie kojarzyli mnie z mediami, czy wymyślną fryzurą. Łukasz Fabiański musi być przede wszystkim dobrym bramkarzem" - mówi o sobie.


Na długo przed ogłoszeniem kadry na mistrzostwa świata mówiono, że golkiper Legii powinien dostać szansę od Pawła Janasa. Jednak sporym zaskoczeniem, także dla samego piłkarza, było powołanie go do reprezentacji i wyjazd na mundial. "Gdy selekcjoner publicznie ogłosił decyzję, znajdowałem się akurat w samolocie do Zurychu. Po wylądowaniu włączyłem komórkę i... szybko okazało się, że poczta głosowa jest przepełniona. Po chwili zaczęły docierać SMS-y z gratulacjami. Sęk w tym, że... ciągle nie wiedziałem, o co chodzi. Osoby składające gratulacje nie napisały tego w SMS-ach. Dopiero po rozmowie z moją dziewczyną Anią dowiedziałem się wszystkiego." - opowiada bramkarz Legii.


Fabiański rozegrał w warszawskim zespole 32 mecze. W sumie puścił 21 goli, z czego 4 podczas spotkania z FC Zurich w Pucharze UEFA.
Jest jedną z najbardziej lubianych postaci w Legii. Ponadto prezentuje świetną, równą formę i może być pewien miejsca w pierwszej jedenastce warszawskiego zespołu.







fot. Adam Polak i Mishka

Podaj ten news dalej: