Przed kilkoma minutami piłkarze Legii przebywający na zgrupowaniu w Lisses zakończyli ostatni poważny trening we Francji. Wzorem poprzednich przemierzyli tor przeszkód oraz skakali przez gumę, biegali na uwięzi i pocili się w pięciokilogramowych kamizelkach. W przerwach zamiast minimeczyków trener Wdowczyk zaaplikował piłkarzom ćwiczenia ogólnorozwojowe, czyli pompki i brzuszki. Nie wszyscy uczciwie wykonywali ćwiczenia. Warszawski szkoleniowiec przyłapał na oszustwie Rogera, który zrobił o pięć pompek za mało.
Ostatni poważny trening
- Kanalio - krzyknął w jego kierunku Wdowczyk.
Bramkarze byli katowani na drugim boisku przez trenera Krzysztofa Dowhania. Byli poprzypinani gumami do płotu i musieli bronić ostre strzały oraz wychodzić na przedpole.
Z boiska tradycyjnie ostatni zeszli G-3 oraz trenerzy Wdowczyk i Zieliński, którzy grali w piłkarskiego golfa. Niestety, "Władeczkowi" wyraźnie nie szło.
Po zajęciach trener nakazał im kąpiel w basenie. Niestety, nie można było wykonać polecenia szkoleniowca, bo w basenie akurat trwał kurs odchudzania dla puszystych dam. Panie w wodzie wyglądały niczym foczki w warszawskim zoo.
Po południu piłkarze udadzą się do największego we Francji centrum handlowego, oddalonego o 40 min od Lisses. Będą mogli kupić tam podarki dla swoich ukochanych i pociech. Pobiegają więc sobie po sklepach.
Jutro piłkarze o godz. 9.05 mają pociąg TGV, którym udadzą się na mecz sparingowy z St. Etienne do Pyros Guirec oddalonego od Lisses o niespełna 600 km. Wrócą dopiero w środę, przeprowadzą rozruch, a wieczorem czeka ich mecz z PSG. W czwartek stołeczni piłkarze wracają do domu.