W znakomitych występach Legii na zgrupowaniu we Francji wielki udział miał Roger Guerreiro. Brazylijczyk był największą gwiazdą mistrzów Polski. - Ja największą gwiazdą? Macie złe informacje - śmieje się Roger. W czterech meczach z pierwszoligowymi francuskimi zespołami lewy pomocnik Legii strzelił dwa gole i przeprowadził mnóstwo groźnych akcji. Szalał na skrzydle, rozgrywał.
Wesoły Roger
- Grało mi się dobrze, ale to dlatego, że cała drużyna prezentowała się świetnie. A to ciągle nie jest nasza najwyższa forma - cieszy się Brazylijczyk, który po obozie we Francji tryska optymizmem.
- Skoro ograliśmy czołowe francuskie ekipy, to dlaczego mielibyśmy nie awansować przynajmniej do fazy grupowej Ligi Mistrzów... - ocenia.
Znakomity humor nie opuszczał zresztą Rogera przez cały pobyt we Francji. Żartował, wygłupiał się na treningach, rozśmieszał kolegów. - Bo ja zawsze staram się być wesoły. Mieszkam sam, bez rodziny, więc muszę się pilnować, żeby nie zostać smutasem - puszcza oko.
Od kilku tygodni Roger nie tylko rozbawia kolegów, ale także się nimi... opiekuje. - Zająłem się nowymi piłkarzami: Eltonem i Hugo Alcantarą - mówi. - Czasami nawet próbuję robić za tłumacza - chwali się Roger, który zapowiada, że w nowym sezonie będzie jeszcze lepszy niż w poprzednim.
- Zaaklimatyzowałem się, lepiej rozumiem się z kolegami i trenerem - tłumaczy. A czy cała Legia też będzie grała lepiej? - Na pewno - nie ma wątpliwości Roger. - We Francji graliśmy bardzo dobrze, a przecież nie było z nami Edsona. Teraz wróci, a Edson... robi wielką różnicę - kończy ze śmiechem.