Legia zrezygnowała z niego w trakcie przygotowań do nowego sezonu. Dariusz Wdowczyk doszedł do wniosku, że piłkarz ten nie jest mu potrzebny, a Djoković jest za słaby na reprezentowanie barw Legii. Wcześniej przylgnęła do niego opinia niepokonanego. Mówiono, że gdy "Djoko" gra, Legia nie przegrywa. Reguła ta padła jednak w minionym sezonie. Obecnie Djoković jest piłkarzem Korony i... cieszy się z porażki Legii w Superpucharze.
Niepokorny Djoković
Na oficjalnej stronie drużyny Korony pojawiła się taka oto scenka rodzajowa:
Scenka rodzajowa - autokar drużyny.
- Legia przegrała z Wisłą w Superpucharze Polski - przekazał informację zespołowi Veselin Djoković.
- To dobrze czy źle? - zareagował trener bramkarzy, Piotr Wojdyga.
- Bardzo dobrze! - padła natychmiastowa odpowiedź serbskiego obrońcy.
"Djoko" tym samym na dobre wkomponował się w drużynę "Złocisto-Krwistych", choć taka reakcja mogła być spowodowana faktem, że został uznany przez Dariusza Wdowczyka za niepotrzebnego.
Wyjaśnienie od autora newsa na stronie Korony Kielce
"Scenka rodzajowa rzeczywiście miała miejsce, ale w żadnym wypadku Djoko nie mówił jej z wrogością do Legii. To powyższym newsie mogą go spotkać nieprzyjemności ze strony kibiców z Warszawy, zupełnie niezasłużone.
Prawda wygląda następująco, że Veselin w trakcie powrotu drużyny Kolportera Korony Kielce do domu, po sparingu z Kmitą Zabierzów - żywo interesował się losem Legii w spotkaniu z Wisłą Płock i na biężaco relacjonował przebieg wydarzeń. Powyższa dyskusja była w tonie całkowicie żartobliwym - co chcę podkreślić - i z takim samym nastawieniem umieściłem ją na stronie Korony.
Wbrew komentarzom na Waszej stronie, nie był to żaden ruch zamierzony przez klub, a jedynie scenka z wewnątrz drużyny (zazwyczaj jest to szatnia, tym razem autokar), których jak powinno się upubliczniać.
Powtarzam raz jeszcze - to nie jest żadna prowokacja, a zwykły niewinny żart, który może mieć poważne - niezamierzone! - konsekwencje.