Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Wdowczyk kontra piłkarze

sobota, 16 września 2006 15:35
źródło: Dziennik

Legia Warszawa jest w rozsypce, a jej trener Dariusz Wdowczyk stracił poparcie kibiców, zaufanie właścicieli klubu, autorytet wśród piłkarzy - informuje dzisiejszy Dziennik. Teraz, zamiast zastanawiać się, jak wygrać musi uważać, czy zawodnicy nie grają przeciwko niemu.
- Naprawdę, nic mnie to nie obchodzi, czy zagracie przeciwko mnie! Walczycie o swoją przyszłość, o kontrakty. Ja na pewno zostanę w klubie. A kilku z was może wylecieć - krzyczał Wdowczyk na odprawie przed meczem z Austrią Wiedeń.

A jednak na boisku piłkarze wyglądali tak, jakby zwycięstwo było ostatnią rzeczą, na której im zależy.


Wdowczyk pewnie dotrzyma słowa i zrobi kolejną czystkę. Pod warunkiem, że sam doczeka na Łazienkowskiej do zimy. Z meczu na mecz traci zaufanie Mariusza Waltera, szefa ITI. Słyszy też wieści, że na jego miejsce szykowany jest Stefan Majewski, który pucharowy mecz Legii oglądał z trybun.


Wiosną, dopóki były wyniki, wszystkie konflikty trenera z piłkarzami zamiatano pod dywan. Wdowczyk identyfikował się z drużyną. W autokarze, którym Legia wracała z Zabrza, gdzie zapewniła sobie mistrzostwo Polski, alkohol lał się strumieniami. Piotr Włodarczyk i Marcin Burkhardt śpiewali do mikrofonu, a Wdowczyk sam zachęcał do zabawy: - Panowie, co tu taka cisza. Przecież jesteśmy najlepsi!


- Jesteśmy najlepsi! - powtarzali legioniści, którzy wtedy skoczyliby za swoim trenerem w ogień. Dziś po zgranej drużynie pozostały tylko wspomnienia. Pokazał to dobitnie zremisowany 1-1 mecz z Austrią Wiedeń.


Legii potrzebny jest wstrząs. Im szybciej, tym lepiej. Można się zastanawiać, czy Wdowczyk jest tą osobą, która może zespołem wstrząsnąć. Trener, który ma przeciwko sobie pół drużyny. Kliku piłkarzy nie może mu darować, że na wtorkowym spotkaniu z kibicami oskarżył zawodników o imprezowanie. A piłkarze mogą wiele...


Obecna sytuacja w Legii przypomina tę sprzed dwóch lat, gdy pracę stracił Dariusz Kubicki, nomen omen, po meczach z Austrią Wiedeń. Wówczas sprawy w swoje ręce wzięła starszyzna Legii. Mirko Poledica, wtedy podstawowy pilkarz w zespole, pamięta, jak w nocy obudził go dzwonek do drzwi. W drzwiach stał Jacek Zieliński, jeden z liderów drużyny. - Nie chcemy już pracować z Kubickim. Idziemy z tym do Waltera. Przyłączysz się? - zapytał niespodziewany gość. Poledica nie zgodził się wystąpić przeciwko trenerowi.


Legia w 2004 roku odpadła z Pucharu UEFA w fatalnym stylu. W Wiedniu przegrała 0-1, choć była lepsza (Piotr Włodarczyk stojąc pół metra przed pustą bramką, trafił w słupek). W rewanżu zagrała żenująco, przegrywając 1-3. Kubickiego zastąpił Zieliński, a Poledica kilka tygodni później został przesunięty do rezerw.

Podaj ten news dalej: