"Kompromitacja Legii" donosi Życie Warszawy, "PoLegła w Sanoku" w swoim stylu informuje Super Express, "Wstydu nie mają" to Rzeczpospolita, "Legia skompromitowała się w Sanoku" w tym samym tonie Gazeta Wyborcza, "Mistrzowie na kolanach" pisze Przegląd Sportowy. To jedynie wybrane tytuły artykułów w dzisiejszej prasie opisujące wczorajszą porażkę podopiecznych Dariusza Wdowczyka z III-ligową Stalą Sanok.
Przegląd prasy, czyli krajobraz po klęsce
Życie Warszawy - Kompromitacja Legii
Po spotkaniu skaut Legii Marek Jóźwiak założył sobie bluzę od dresu na głowę, a rękoma zakrył twarz. Pod ścianami, jak na stracenie, czekali doktor Stanisław Machowski i mający łzy w oczach kierownik drużyny Ireneusz Zawadzki. Obaj w Legii są już bardzo długo, ale większej kompromitacji nie widzieli. Stołeczny zespół uległ ostatniej drużynie III ligi Stali Sanok, która nie wygrała żadnego z ośmiu spotkań, tylko trzykrotnie remisując.
Super Express - PoLegła w Sanoku
Wydawało się, że Legia kryzys ma już za sobą. Piłkarze z Warszawy szybko jednak wylali na głowy wierzących w to kibiców kubeł lodowatej wody. Mistrzowie Polski polegli w Sanoku. Ich pogromca - Stal - zamyka tabelę... III ligi.
Tego się nikt nie spodziewał. Kiedy okazało się, że trener Wdowczyk wystawił przeciwko Stali podstawowy skład, nawet dwa tysiące sanockich fanów nie wierzyło w zwycięstwo. Chłopaki ze Stali dali jednak z siebie wszystko, gryźli trawę przez pełne 90 minut. Jak się okazało, ambicja w zupełności wystarczyła do pokonania mistrzów Polski. Trzecioligowy outsider wygrał w pełni zasłużenie. Widać było, że legioniści nie podchodzą do tego meczu poważnie.
Rzeczpospolita - Wstydu nie mają
W1/16 rozgrywek o Puchar Polski Legia Warszawa przegrała w Sanoku 1:2 ze Stalą, zajmującą ostatnie miejsce w swojej grupie III ligi. Jest to życiowy sukces piłkarzy z Sanoka i jedna z większych kompromitacji legionistów w 90-letniej historii klubu. Blamaż jest tym większy, że trener Dariusz Wdowczyk wystawił taką samą drużynę (z wyjątkiem Dicksona Choto), jaka w niedzielę pokonała 5:0 Wisłę Płock. Dla Stali był to pierwszy zwycięski mecz w tym sezonie.
Gazeta Wyborcza - Legia skompromitowała się w Sanoku
Kompromitacją określił trener Dariusz Wdowczyk przegraną mistrzów Polski z ostatnim zespołem trzeciej ligi. Legia odpadła z rozgrywek Pucharu Polski, zanim w nich zaistniała. Stal na zwycięstwo zasłużyła. Dla ich kibiców, którzy na niewielki stadion z powodu przyjazdu takiego rywala już dawno wykupili bilety, to zwycięstwo to wiekopomna chwila. Nawet gdyby w tych rozgrywkach już nic więcej nie zwojowali.
A dla Legii? Dla 200 kibiców, którzy przyjechali kawał drogi z Warszawy to upokorzenie nie mniejsze jak trenera Wdowczyka. - Wierzę, że ten mecz nie obejdzie się bez konsekwencji - powiedział szkoleniowiec niedługo przed wejściem do autokaru. Niedawno szefowie klubu publicznie ogłosili, że przynajmniej on nie musi się bać o swój los. Ale jeżeli Legia będzie tak grała w dalszym ciągu? Wisła Kraków nie przegrała żadnego spotkania, a jednak zmieniono tam szkoleniowca. Zakładając, że w Warszawie nie zechcą tak zrobić, to co musi zrobić Wdowczyk, aby wstrząsnąć zespołem?
Przegląd Sportowy - Mistrzowie na kolanach
- Piłkarze pokazali brak szacunku do mnie i do siebie nawzajem. Wstyd to za małe słowo‚ zostałem upokorzony – mówił Dariusz Wdowczyk. Legia przegrała w Sanoku z ostatnią w tabeli trzeciej ligi Stalą i odpadła z Pucharu Polski.
Przed meczem niektórzy zawodnicy Stali zatrzymywali piłkarzy Legii do pamiątkowych zdjęć‚ ze zdziwieniem dowiadywali się od kibiców‚ że w kolejnej rundzie Pucharu Polski czeka na nich Arka Gdynia. Nikt się tym wcześniej nie interesował. Jak powiedział spiker Maciej Hrywniak‚ zwycięstwo nad Legią było największym sukcesem w historii klubu z Królewskiego Wolnego Miasta Sanoka‚ odnosząc się jeszcze do XVI wieku. Miejscowa gazeta: „Nowiny” – informowała przecież przed meczem‚ że radością dla sanockiej Stali byłoby strzelenie jednej bramki‚ a burmistrz przed pierwszym gwizdkiem przez stadionowe głośniki wyrażał nadzieję‚ że trzecioligowcy „może coś tam pokażą”. Pokazali.