"Nie po to się żyje, by walczyć, Lecz walczy się po to by żyć" - tymi słowami Andrzej Rumianek zakończył pierwsze oficjalne spotkanie kibiców Legii z Bohaterami, biorącymi udział w Powstaniu Warszawskim. Wczoraj o godzinie 17 w lokalu "bururu" przy Nowym Świecie fani Legii spotkali się z Postaciami Pokolenia Kolumbów - Jerzym Wilgatem (ps. Antoni Marski) i Andrzejem Rumiankiem (porucznik "Tygrys") z batalionu Bończa, którzy odpowiadali na wszystkie nurtujące kibiców pytania. Te dotyczyły nie tylko samego Powstania. Nie zabrakło również porównań ówczesnej Warszawy do obecnej. Ponadto kibice, w ramach rewanżu zostali zaproszeni na najbliższe spotkanie Stowarzyszenia Pamięci Powstania Warszawskiego, które odbędzie się przy ul. Długiej 22. Dokładną datę spotkania podamy w naszym serwisie.
Spotkanie z Powstańcami - niezapomniana lekcja historii
Spotkanie rozpoczęło się od przemówienia kibiców, którzy przedstawili zaproszonych gości i podziękowali publiczności za przybycie. Zachęcano również do włączania się do dyskusji. "Chyba nikt nie ma wątpliwości, czy Powstanie było potrzebne" - powiedziano na samym początku. Później obaj goście opowiedzieli o chwili wybuchu II Wojny Światowej oraz Powstania Warszawskiego. "W 1936 roku zdałem maturę i poszedłem do wojska. Trzy lata później przebywałem na praktykach studenckich w Łodzi" - mówił Jerzy Wilgat. "Wówczas otrzymałem od matki telegram, która informowała mnie o przyniesieniu karty mobilizacyjnej i o konieczności powrotu do Warszawy. Tak też zrobiłem" - kontynuował swoją opowieść prezes Zarządu Okręgu Warszawa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Tymczasem drugi - młodszy - z naszych gości, Andrzej Rumianek, w chwili wybuchu Powstania miał zaledwie 14 lat. W czasie dwugodzinnego spotkania nie brakowało informacji oraz opisów sytuacji, których próżno by szukać w książkach, czy podręcznikach szkolnych. "8 września z rozkazu naczelnego wodza, wszystkie oddziały miały się kierować na wschód, za Bug. Tam miała nastąpić reorganizacja szeregów i stworzona nowa armia, która miała przeciwstawić się armii niemieckiej" - upowiadali Powstańcy.
Od razu widać było, że ludzie uczestniczący w spotkaniu, a przed 62 laty biorący czynny udział w PW są niezwykle skromni. "Nikt nam nie kazał walczyć za ojczyznę. My wiedzieliśmy, że to nasz obowiązek! W takich momentach po prostu takie odczucia i zachowania same człowiekowi przychodzą." - opowiadali Powstańcy, a zebrani słuchacze ze skupieniem, nieraz z rozdziawionymi buziami, przyjmowali każde słowo wypowiadane przez Bohaterów. "Nie było łatwo. Nie mieliśmy broni, amunicji. Trzeba było sobie jakoś radzić. Każdego dnia szukaliśmy momentów, sposobów, aby zaszkodzić Niemcom. Zdawaliśmy sobie sprawę co za to grozi... Sam byłem świadkiem masowego rozstrzelania niepokornych Polaków, którym nie udało się po cichu zdobyć broni" - mówił Jerzy Wilgat. Dopełnieniem tego tematu była historia opowiedziana przez Andrzeja Rumianka. "Pamiętajcie, że w Warszawie cały czas kursowały tramwaje. Jednak Polacy nie byli w nich traktowani na równi z Niemcami. Początek pierwszego wagonu, zaraz za maszynistą, przeznaczony był tylko i wyłącznie dla Niemców. Wpadliśmy więc na pomysł. Trzeba było zrobić sztuczny tłok w całym wagonie, tak że niemal kładliśmy się na Niemcach... wtedy należało odpiąć im kaburę, wyciągnąć pistolet i wiać co sił w nogach. Jeśli nie zorientowali się od razu - dobra nasza. Jeśli jednak wyczuli, że brakuje im broni - nie muszą mówić, czym to groziło. No dobrze, w ten sposób udało się zdobyć broń. Potrzebna była jeszcze amunicja. Z tą nie było tak 'łatwo'. Trzeba było ją wyhandlować. Na szczęście byli wśród nas ludzie, którzy potrafili dobijać targu z Niemcami i dzięki temu udawało się zdobywać amunicję do naszej broni." – mówił z pasją należący do Szarych Szeregów i walczący na Starym Mieście, Powiślu i Śródmieściu w zgrupowaniu Róg Batalionie Bończa, Pan Andrzej.
Nie zabrakło również trudnych tematów i pytań. "Jak Pan odczuwał kiedyś i odczuwa dziś, to że kiedyś - bądź co bądź - zabił Pan człowieka?" - to jedno z nich. Rozmawiano również o tym, jak ludność cywilna traktowała Powstańców, jeszcze w czasie trwania Powstania. "Traktowano nas bardzo różnie. Jedni nas wyklinali, inni zaś radowali się, że mogą z nami porozmawiać, okazywali życzliwość" - odpowiadali goście. Było również o tym, jak już po zakończeniu wojny traktowano Powstańców i - o czym pewnie nie wszyscy wiedzą - że nie od razu zostali oni uznani za "bohaterów".
Były również porównania do czasów współczesnych. "Kiedyś wiedziano, że gdy idzie wojsko, ludzie zdejmowali czapki z głów. Obecnie niestety, mimo wielu przypomnień, aby w rocznicę PW zatrzymać się na chwilę... niewiele osób o tym pamięta..." - zadumał się nasz gość, który ryzykował życie w imię wolności naszego miasta i kraju. Przypomniano również, że nie wszędzie Powstanie wybuchło równo o godzinie 17. Wtedy nie było tak jak dziś środków do komunikacji. Zresztą informacje rozchodziły się pocztą pantoflową. "Dostałem w przeddzień wiadomość, że następnego dnia będzie wyznaczona godzina "W" i że prawdopodobnie będzie to godzina 17. Dzień później otrzymałem potwierdzenie - zaczynamy o 17. Popędziłem więc z Placu Inwalidów do mojego dowódcy, aby przekazać mu informację o godzinie W. Pojechałem na rowerze. Wracając miałem szczęście. Patrol niemiecki otworzył do mnie ogień. Ruszyłem, dodałem gazu co sił w nogach... obok mnie przeszło parę serii... na szczęście nie trafili" - opowiadał walczący w zgrupowaniu "Bartkiewicza" Jerzy Wilgat.
Zgromadzeni kibice byli bardzo zainteresowani tematyką. Dwugodzinne spotkanie to zbyt mało, by wyjaśnić choćby malutką część nurtujących nas pytań. Wobec tego, spotkania z Powstańcami odbywać się będą regularnie. W każdy pierwszy wtorek miesiąca, o godzinie 17 spotykać będziemy się w tym samym miejscu - w oficyjnie przy ul. Nowy Świat 21. Przed każdym spotkaniem, informacje zamieszczać będziemy na Legia LIVE!, wierząc że przy okazji kolejnych spotkań, chętnych do uczestnictwa w nich będzie znacznie więcej. Naprawdę warto. To niezapomniana lekcja historii.
Jednocześnie zwracamy się z prośbą do wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć Stowarzyszenie Pamięci Powstania Warszawskiego. Sytuacja finansowa Stowarzyszenia nie pozwala choćby na prezentację unikalnych zdjęć i materiałów filmowych, w których posiadaniu jest SPPW. Numer konta bankowego i wszystkie potrzebne dane znajdziecie tutaj