Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Nie jestem pijakiem

poniedziałek, 13 listopada 2006 08:25
Roger Guerreiroźródło: Super Express

Wychodzicie na prostą. Legia zaczęła wygrywać, ty jesteś o krok od podpisania nowego kontraktu.
Roger Guerreiro: Wygrywamy, bo dzień przed meczem z Pogonią przyjechała z Brazylii moja dziewczyna Alyne. Od tego momentu wszystko się układa (śmiech). A co do kontraktu, to jeszcze niczego nie podpisałem. W tym tygodniu przyjeżdża mój menedżer i będziemy dopinać szczegóły, ale wszystko jest na dobrej drodze.


Dlaczego tak długo wszystko toczyło się źle?
Futbol to wynik. Wygrywasz - wszystko jest w porządku, przegrywasz - atmosfera siada. A całą sprawę pogarszają jeszcze dziennikarze, którzy wypisują straszne rzeczy. Ja nawet ich trochę rozumiem, bo ludzie kupują gazety, w których są skandale, sensacje. Ale wszystko ma swoje granice.


Zostały przekroczone?
Powiem o swoim przypadku. Tylu bzdur na swój temat, co w ostatnich miesiącach, to nie czytałem przez całe życie. Niektóre były naprawdę przykre.


Te o piciu alkoholu?
Przede wszystkim. Przecież każdy, kto mnie zna wie, że jestem abstynentem.


Wszystkie zarzuty były wyssane z palca?
Zdecydowana większość. Oczywiście nie ma sensu ukrywać, że działy się rzeczy złe. Tak na boisku, jak i poza nim. Ale one nie miały żadnego sensacyjnego tła. Po prostu jako drużyna przechodziliśmy trudny okres, ale to zdarza się każdemu zespołowi. Największe ekipy mają kryzysy. Real i Barcelona też.


Śmiałe porównanie.
Trafne. W Polsce Legia to wielki klub, ludzie oczekują od nas zwycięstw w każdym meczu, a to jest nierealne. Nie sposób uniknąć kryzysów. Trzeba tylko zrobić wszystko, by trwały one jak najkrócej. A my rundę jesienną, w trakcie której wielokrotnie nas skreślono, możemy przecież jeszcze zakończyć na pozycji lidera!


Potrafisz jakoś wytłumaczyć, dlaczego tak słabo rozpoczęliście sezon?
Znowu wolałbym mówić tylko o sobie. Na początku sezonu czułem się... zmęczony. Bardzo mocno pracowaliśmy na obozach, złapaliśmy świetną formę, ogrywaliśmy w sparingach czołowe francuskie kluby. Potem złapaliśmy zadyszkę, zaczęliśmy przegrywać, to automatycznie pogorszyło atmosferę w drużynie.


Nie miał na nią wpływu konflikt Brazylijczyków z Polakami?
Raz jeszcze powiem o sobie: nigdy nie miałem konfliktu, ani nawet jednej kłótni z którymkolwiek z polskich piłkarzy. Gdy rozpisywano się o konflikcie polsko-brazylijskim, ja wychodziłem z polskimi piłkarzami na kolacje, odwiedzałem ich w domach.


Pozostali Brazylijczycy?
Może rzeczywiście niektórzy Polacy na nich trochę krzywo patrzyli, bali się, że zabiorą im miejsca w składzie. Ale to przecież nie jest jakaś polsko-brazylijska specjalność. Tak jest wszędzie, to zazwyczaj szybko mija.


To dlaczego Elton i Hugo nie zaaklimatyzowali się w Legii?
Na pewno nie z powodu jakiegoś konfliktu. Jedni aklimatyzują się w nowym miejscu szybciej, inni wolniej. Jestem przekonany, że obaj mają umiejętności uprawniające do gry w Legii. A czy dostaną jeszcze szansę, by to udowodnić? To pytanie nie do mnie.


A jak odejdą wszyscy Brazylijczycy, ty będziesz chciał tu jeszcze grać?
Oczywiście! Musisz przede wszystkim myśleć o sobie i o swojej karierze. A ja zamierzam kontynuować ją w Warszawie. Powiedziałem działaczom Legii, że jestem tu szczęśliwy, że chcę tu zostać.


Teraz będzie już tylko dobrze?
Jak w życiu: raz jest dobrze, a raz źle. Dla mnie początek tego sezonu był wyjątkowo ciężki. W domu byłem sam, jak wracałem z klubu, nie miałem z kim pogadać. Nareszcie mam przy sobie dziewczynę, chociaż... akurat teraz właściwie nie mam problemów w pracy (śmiech).

Podaj ten news dalej: