Reprezentant Polski Grzegorz Bronowicki może zaczynać intensywny kurs języka francuskiego. Wystarczy tylko, że działacze Legii powiedzą "oui" włodarzom RC Lens i "Bronek" wyjedzie do Francji.
O to, czy transfer Bronowickiego jest przesądzony, spytaliśmy inicjatora sprowadzenia piłkarza Legii do Francji Joachima Marksa, skauta RC Lens.
Bronek numer 1 dla Lens
- To zależy od działaczy Legii - mówi Marx. - Ale jeśli pierwszą ofertę wysłaliśmy do Warszawy, to znaczy, że jest numerem jeden na naszej liście, choć niejedynym.
A kto jest oprócz niego?
- Holender Tim de Cler i Czech Michal Kadlec, i kilku innych.
Czy Bronowicki jest z nich najlepszy?
- Dla mnie tak. Poza tym jest Polakiem (śmiech), a ja chciałbym, żeby grał u nas Polak, bo po Jacku Bąku powstała jakaś luka. W polskim środowisku w Lens na pewno szybko by się zaaklimatyzował. I co ważne, swoim stylem pasuje do naszej drużyny.
Czyli może już pakować walizki?
- Niech jeszcze trochę zaczeka. Nie wiadomo, czy Legia puści go już teraz. My chcielibyśmy mieć go bezwzględnie u siebie już w styczniu. Jesteśmy na drugim miejscu w lidze i walczymy o awans do Ligi Mistrzów. Do tego potrzebne są wzmocnienia w obronie. No i jeszcze prezesi muszą się dogadać co do ceny.
A ile jesteście w stanie zapłacić za Bronowickiego?
- Oj, to pytanie już nie do mnie.