W listopadzie runda jesienna zbliża się zwykle ku końcowi. Podobnie było i tym razem. Jednak, żeby wydłużyć rozgrywki, dać kibicom więcej emocji i okazji do oglądania swych ulubionych drużyn wymyślono Puchar Ekstraklasy. Pomysł nieco chybiony, bo i widzów na stadionach mało, a i sami piłkarze podchodzą ulgowo do rozgrywek. Jak sobie radziła w minionych czterech tygodniach Legia?
Legia w listopadzie
Ligowy finisz, ale...
Legioniści wkroczyli w listopad podbudowani trzema wygranymi z Pogonią Szczecin, Górnikiem Łęczna i Widzewm Łódź. Tym samym kibice z optymizmem wyczekiwali ciężkiego boju z Lechem Poznań. Na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie, ale niewiele brakowało, żeby to goście wywieźli punkt z Łazienkowskiej. Pierwsza połowa nie zachwyciła i na tablicy widniał wynik 0-0. Po zmianie stron byliśmy świadkami prawdziwego horroru. Gospodarze szybko objęli prowadzenie 2-0, żeby w przeciągu 20 minut pozwolić sobie na roztrwonienie przewagi. Tym samym na 10 minut przed końcem spotkania było 2-2. Jednak szalę zwycięstwa na korzyść Legii przechylił gol Radovicia w końcówce pojedynku i na Łazienkowskiej można było celebrować wygraną 3-2 z Lechem.
Tydzień później do Warszawy przyjechała wodzisławska Odra. Legioniści ostrzeliwali bramkę rywala, ale zdołali go pokonać zaledwie dwukrotnie. Na początku spotkania uczynił to Dawid Janczyk, a rezultat meczu ustanowił w końcówce kolejny raz Miroslav Radović. Dzięki temu ponad 9000 widzów mogło cieszyć się z kolejnych trzech punktów. To było ostatnie spotkanie ekipy Dariusza Wdowczyka w Warszawie w ramach rozgrywek ligowych.
Natomiast na zakończenie rundy legioniści pojechali na koniec świata, czyli do Lubina. Niestety potyczka z „Miedziowymi” nie wypadła najlepiej. Zagłębie wykorzystało w końcówce pierwszej połowy błąd obrony Legii i objęło prowadzenie. Prowadzenie, którego już nie oddali do końca meczu. Zespół Czesława Michniewicza wygrał 1-0 i zepchnął tym samym Łukasza Surmę i kolegów, na 4. miejsce w ligowej tabeli. Legia ma stratę trzech punktów do liderującego GKS Bełchatów.
...to jeszcze nie koniec
Jednak to nie był koniec sportowych emocji. Przecież jeszcze został Puchar Ekstraklasy. W efekcie, 26 listopada do Warszawy przyjechała Wisła Płock. Po bardzo nudnym, bezbramkowym meczu oba zespoły podzieliły się punktami.
Tę szarość miał ubarwić mecz przyjaźni Legia – Zagłębie Sosnowiec, które w tym roku obchodzą jubileusz istnienia. Imprezę zepsuła aura. Mgła zasnuła boisko, i kibice nie mogli w pełni pasjonować się ani meczem oldboyów, ani spotkaniem obecnych drużyn. Przypomnijmy, że w meczu piłkarzy sprzed lat górą byli sosnowiczanie (3-2). Natomiast ich młodsi koledzy ulegli 1-2 warszawskiej Legii. Zatem można stwierdzić, że w dwumeczu był remis 4-4, ale przecież nie o wynik tego dnia chodziło.
Legia w listopadzie – wyniki, tabela, statystyki
03.11.2006 - 13. kolejka – Legia Warszawa 3-2 Lech Poznań
10.11.2006 - 14. kolejka - Legia Warszawa 2-0 Odra Wodzisław
18.11.2006 - 15. kolejka – Zagłębie Lubin 1-0 Legia Warszawa
26.11.2006 - Puchar Ekstraklasy – Legia Warszawa 0-0 Wisła Płock
28.11.2006 - mecz towarzyski – Legia Warszawa 2-1 Zagłębie Sosnowiec
Bilans: 3 zwycięstwa – 1 remis – 1 porażka. Bramki: 7-4.
Najlepszy strzelec miesiąca: Radović, Szałachowski (po 2 gole)
Tabela miesiąca – listopad

Najlepiej w listopadzie oceniliście naszych najlepszych strzelców. Miroslav Radović otrzymał średnią notę 7,0. Tuż za nim uplasował się Sebastian Szałachowski z oceną 6,98. Natomiast trzeci w klasyfikacji znalazł się Dickson Choto (6,72).
Zdecydowanie słabiej według was wypadła trójka – Vuković, Junior, Janczyk. Środkowi pomocnicy otrzymali odpowiednio oceny 5,59 i 5,36. Natomiast najmłodszy z tego towarzystwa napastnik Legii zapracował na 5,31.
Kibice
Listopad nie obfitował w kibicowskie klasyki lub spotkania, które mogłyby wzbudzić nieco większe emocje niż zwykle. Na początku miesiąca gościliśmy jedynie Lecha Poznań, na którego nie trzeba się specjalnie mobilizować. Niestety, mobilizacja wśród kibiców na Żylecie by się przydała, bo doping tego dnia pozostawiał wiele do życzenia. Później były potyczki z obojętnymi nam zespołami Odry Wodzisław i wyjazd na zakazie do Lubina. Oczywiście na potyczkę z Zagłębiem udała się grupa kibiców, co przecież nie powinno nikogo dziwić. Na koniec miesiąca do Warszawy przyjechało Zagłębie, ale z Sosnowca. Dzięki temu była wyśmienita okazja to zacieśnienia przyjaźni. I choć pogoda nie dopisała, to fani obu drużyn bawili się w najlepsze.
Co nas czeka w grudniu?
Sen zimowy. Tak można określić nadchodzące dni. Za nami potyczka z GKS Bełchatów w Pucharze Ekstraklasy. Wciąż pod znakiem zapytania stoi mecz z ŁKS-em Łódź zaplanowany na 7 grudnia. A później? Później musimy pomóc naszym sekcjom w ich ligowych zmaganiach. Grają przecież koszykarze, siatkarze i hokeiści. Dokładne terminy poszczególnych meczów znajdziecie na naszych stronach.