Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Podnosić sobie poprzeczkę

poniedziałek, 18 grudnia 2006 08:57
Grzegorz Bronowickiźródło: Słowo Sportowe

Obecny rok zalicza pan chyba do udanych?
Grzegorz Bronowicki Z pewnością tak, ale były też chwile kiedy można było się całkowicie podłamać.


Może pan zdradzić o jakie plusy i minusy chodzi?
- Rozegraliśmy dobrą rundę wiosenną co zaowocowało mistrzostwem kraju. Udało mi się też zrealizować osobisty cel jakim było dla mnie powołanie do reprezentacji Polski. Co ważne zadomowiłem się w niej i to jest dla mnie największy powód do zadowolenia. A minusy? Do tych zalicza się szybkie odpadnięcie z pucharów zarówno europejskich, jak również tych krajowych. Przykro jest czytać opinie w prasie kiedy ma się słabsze momenty. Raz jest się na wozie, innym razem pod wozem. Takie jest życie.


O pańskiej drodze na piłkarskie salony można napisać książkę. Gwiazdy na niebie nie wróżyły panu wielkiej kariery.
- Mieszkając w Łęcznej ciężko jest się wypromować. Mając 18 lat trafiłem do Górnika, ale po krótkim okresie gry drugiej lidze nastąpił słabszy moment. W klubie zmienił się trener, nie pasowałem do jego koncepcji i zostałem wypożyczony do trzecioligowego klubu z Lubartowa. Przy okazji zacząłem pracować w kopalni, ale nie poddawałem się. Przy pełnym zaangażowaniu udało mi się wrócić do Górnika, a następnie trafić do Legii i reprezentacji Polski.


Trener Leo Beenhakker dał szansę pokazania się w reprezentacji młodym piłkarzom z polskiej ligi. Pan ją wykorzystał.
- Cieszę się, że trener dał mi szansę i go nie zawiodłem. Wcześniej możliwość pokazania się w kadrze dał mi Paweł Janas, jednak mój rozwój chwilowo zablokowała kontuzja. Obserwując ruchy kadrowe w innych reprezentacjach trenerzy coraz częściej stawiają na młodych piłkarzy. Podobnie zaczęło dziać się u nas a o słuszności tej decyzji świadczy chociażby postawa Radka Matusiaka, czy Kuby Błaszczykowskiego. Z powodzeniem potrafili oni zastąpić zawodników, którzy za granicą nie spędzają na boiskach zbyt wiele czasu a wcześniej uparcie byli powoływani do reprezentacji.


Gra w drużynie narodowej to dla pana spełnienie marzeń?
- Gra w reprezentacji jest jednym z marzeń. Trzeba podnosić sobie poprzeczkę i stawiać nowe cele. Jeśli już gdzieś się dostałeś, chcesz tam zagościć na dłużej i coś w związku z tym osiągnąć. W eliminacjach po pokonaniu kilku dobrych zespołów chciałoby się grać wyłącznie z coraz lepszymi. Aby zrealizować ten cel pozostaje tylko dostać się albo do mistrzostw Europy, albo na mundial. Wierzę, że choć na jednej z wymienionych imprez zagram.


Co może przemawiać za tym, że reprezentacja po raz pierwszy wywalczy awans do mistrzostw Europy?
- Słysząc opinie po ostatnich meczach można odebrać, że graliśmy nie tylko skutecznie, ale też ładnie dla oka. Wspierają nas kibice, którzy ostatnio w Belgii byli naszym dwunastym zawodnikiem. Mamy też świetnego trenera.


Co takiego zrobił Leo Beenhakker, że potraficie grać z teoretycznie silniejszymi drużynami jak równy z równym?
- Wywiera na nas niesamowitą motywację. Jest zarówno trenerem, jak i psychologiem. Nie potrafię jednak odpowiedzieć na czym dokładnie polega jego kunszt trenerski. Szczerze jest to dla mnie niewiadomą. Ale jeśli mamy grać jeszcze lepiej i przede wszystkim zwyciężać, to nie zamierzam bawić się w detektywa (śmiech).


Po każdym z występów w reprezentacji zbierał pan pochlebne recenzje. Niemal od razu pojawiła się oferta z zagranicznego klubu. Myśli pan o przeprowadzce do francuskiego RC Lens?
- Pojawiło się zapytanie o moją osobę do działaczy Legii, ale jakichkolwiek konkretnych ofert, z tego co wiem, jeszcze nie było. W ubiegłym tygodniu poprzez prasę dowiedziałem się, że jakakolwiek odpowiedź ma zapaść przed okresem świątecznym. Póki co nie myślę o tym, gdyż wiąże mnie trzyletni kontrakt z Legią. A jeśli jakaś ciekawa oferta się faktycznie pojawi, to dopiero zacznę się nad nią zastanawiać.


Chce pan wyjechać za granicę?
- Tak, ale tylko w celu chęci podnoszenia umiejętności.


A gdyby został pan w kraju. Pomoże pan Legii w obronie tytułu?
- Strata do GKS Bełchatów wynosi tylko trzy punkty. Musimy solidnie przepracować okres przygotowawczy, aby wiosną grać skutecznie nie tylko z przeciętniakami, ale też z czołówką. Przykładowo w Lubinie przegraliśmy przez jeden błąd a taki zespół jak Legia nie może sobie pozwolić na przypadki. Jeśli chcemy obronić tytuł sami musimy kontrolować i decydować o obrazie spotkań.


Co można powiedzieć o naszej lidze biorąc pod uwagę coraz większe zainteresowanie polskimi zawodnikami u zachodnich klubów?
- Kilka lat temu jeśli polski piłkarz chciał przebić się za granicę, musiał grać albo w Legii, albo w Wiśle. Obecnie sytuacja zaczyna się zmieniać. Może świadczyć o tym czołówka tabeli po rundzie jesiennej. Wiosną o najwyższe cele będzie walczyło pięć klubów, które w swoich składach mają kilku ciekawych zawodników. To świadczy nie tyle o podniesieniu, co o wyrównaniu poziomu ligi.


Łatwo jest się wypromować w polskiej lidze?
- Poprzez dobre występy w lidze można wywalczyć prawo gry w europejskich pucharach, czy otworzyć sobie drogę do szansy gry w kadrze. Mecze reprezentacji ogląda zdecydowanie więcej widzów, ludzi znaczących w piłce a przede wszystkim menadżerów. Wówczas można zwrócić na siebie uwagę i otworzyć sobie drogę do podnoszenia kwalifikacji.


Obecnie wraca pan do zdrowia po kontuzji doznanej w meczu z Belgią. Kiedy można spodziewać się pańskiego powrotu na boisko?
- Od razu kontuzja, kontuzja... Kontuzję miałem raz w życiu, kiedy grając w Łęcznej musiałem pauzować cztery miesiące. Była jeszcze mini kontuzja w Legii, przez którą odpoczywałem od piłki przez półtora miesiąca. Wszystkie krótsze przerwy w grze są urazami, po których człowiek nie wypada z przygotowań. Na obecną chwilę 8. stycznia rozpoczynam przygotowania z Legią.


Jak spędzi pan Święta oraz Sylwestra?
- Wracam do Łęcznej, gdzie tradycyjnie spędzę okres świąteczny z rodziną. Jeśli natomiast chodzi o Sylwestra nie mam większych planów. Zapewne nowy rok powitam w swoich stronach z przyjaciółmi, wypijemy lampkę szampana. W tym roku trochę się nalatałem i nie chcę nigdzie wyjeżdżać za granicę.


Pomoże pan w kuchni przyrządzić wigilijne potrawy?
- Pomagam mamie we wszystkim o co mnie poprosi. W kuchni to ona jednak rządzi i raczej mnie tam nie wpuści (śmiech). Nie mogę doczekać się kiedy przygotuje gołąbki oraz usmaży karpia.


Na koniec proszę powiedzieć czego można życzyć przyszłemu finaliście mistrzostw Europy?
- Odpowiedź po części jest zawarta w pytaniu. Jeśli rozegramy jak najwięcej spotkań na takim poziomie jak pamiętne z Portugalią, to powinniśmy osiągnąć swój cel.


Rozmawiał Grzegorz Bereziuk

Podaj ten news dalej: