Mirko Poledica, były piłkarz Legii, wpadł do Polski na kilka dni, żeby zabrać resztę swoich rzeczy. Do Serbii wrócił samochodem. Z Legią nie chce mieć już nic wspólnego. Krótką rozmowę z piłkarzem przeprowadził „Fakt”.
Poledica chce przeprosin
Tak łatwo zapomni pan o klubie, w którym spędził dwa i pół roku?
- No, tak nie do końca. W FIFA wciąż leży moja sprawa przeciwko Legii. Klub koniecznie chciał ugody, ale nie zgodziłem się na nią. I nie chodzi tutaj o kasę. Po prostu chcę usłyszeć przeprosiny od działaczy Legii za to, co przeżywałem przez ostatnie miesiące.
A co pan przeżywał?
- Oj, proszę pana, na razie mój prawnik zabronił mi o tym mówić. Do czasu zakończenia sprawy w FIFA.
Co dalej?
- W styczniu zaczynam treningi ze Slavią Sofią. Już nie mogę się doczekać. W Slavii znalazłem spokój i... uczciwość.
A w Legii tego brakowało?
- I to jak! Ile ja nerwów straciłem przez niektórych panów. Najważniejsze dla mnie jest to, że w Slavii panuje normalność. O tym, kto gra w pierwszym składzie decyduje tylko i wyłącznie forma sportowa. Walczymy o Puchar UEFA. Mam nadzieję, że Legia też się tam dostanie. Wtedy może byłaby okazja do powrotu na Łazienkowską i zagrania kilku osobom na nosie.

Mirko Poledica wykonuje rzut karny w spotkaniu rezerw - fot. Adam Polak