Rok 2006 dobiega końca. W pamięci pozostanie jako rok zdobycia Mistrzostwa Polski i wiosennej dominacji w lidze. Zapamiętane będą też alkoholowe wybryki Eltona i kompromitacja w europejskich pucharach. Ultraprotest i radość w Zabrzu. To tylko niektóre ze wspomnień. Zapraszamy do lektury Dwunastu miesięcy z "eLką" w tle.
Dwanaście miesięcy z "eLką" w tle
Styczeń - zamrożeni
Rok 2006 dla legionistów rozpoczął się 7 stycznia od tradycyjnych badań na AWF-ie. Kilka dni później Wojskowi byli już w Mrągowie, gdzie zaczęli przygotowania do rundy wiosennej. Ich najgroźniejszym przeciwnikiem w tej fazie treningów był mróz, który dochodził do minus 30 °C. Zaskoczeni byli szczególnie obcokrajowcy, którzy przyzwyczaili się do gry w cieplejszych krajach. W pubie z kibicami spotkał się Dariusz Wdowczyk. "Szykujcie armaty! Będzie 90 salw na 90-lecie Legii" - deklarował, jak się okazało proroczo. Do Legii po raz kolejny powrócił Cezary Kucharski, by pomóc w zdobyciu mistrzostwa. "Jednego jestem pewien - nie zaszkodzę, a mogę pomóc drużynie" - mówił "Kucharz". W styczniu wyjaśniła się jedna z większych tajemnic Legii ostatniego czasu. "Wpisywałem się pod nickiem "Szeryf". Nie jestem bez uczuć i od czasu do czasu muszę dać im upust" - mówił na spotkaniu z fanami Stefan Dziewulski, czym tylko potwierdził ich przypuszczenia.
Luty - sparingowo
Ucieczkę od mrozów legioniści znaleźli na Cyprze i w Hiszpanii. Tam wreszcie mogli rozegrać kilka meczów sparingowych. Prym wiódł w nich Piotr Włodarczyk. W ośmiu spotkaniach zdobył osiem bramek i zapowiadał walkę o koronę króla strzelców i wyjazd na mundial. A w Warszawie trwał spór pomiędzy kibicami a zarządem klubu o ceny biletów. Ostatecznie obie strony doszły do porozumienia i tym razem protestu nie było. W pubie na spotkaniu z fanami pojawił się Artur Boruc. Jego przyjazd wywołał tak duże zainteresowanie, że nie wszyscy chętni zmieścili się w przygotowanej sali. "Boruk" choć lekko speszony, szybko zdobył serca fanów. Chóralny śpiew "Ja kocham Legię!", zaintonowany przez bramkarza, wypełnił cały pub. Z kibicami spotkał się też Piotr Zygo i Paweł Kosmala. Tu atmosfera nie była już tak miła, ale wyjaśniono wreszcie kilka spornych kwestii. "Nie rozdrapujmy starych ran. Razem mamy iść do przodu" - apelował Kosmala. Ostatniego dnia lutego na Torwarze odbyła się prezentacja drużyny. Kibice wygwizdali Aleksandara Vukovića i Łukasza Surmę a klub zapewniał zdobycie mistrzostwa. Balonik oczekiwań był już napompowany.
Marzec - zima trzyma, a my wygrywamy
Rozpoczęcie upragnionej ligi stanęło pod znakiem zapytania z powodu zimy. Zwałom śniegu rady nie dawały nawet podgrzewane murawy. Na Łazienkowskiej pojawili się kibice, którzy pomogli w pomogli odśnieżyć trybuny. Zimę udało się pokonać podobnie jak GKS Bełchatów. Gorzej było w Kielcach, gdzie Legia roztrwoniła dwubramkową przewagę i po porażce 0:3 pożegnała się z Pucharem Polski. Problemy zaczął stwarzać Moussa Ouattara, który nie pojechał do Kielc. Z wynikami na szczęście było już tylko lepiej i Wojskowi pewnie kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. Z kwitkiem odprawiane były kolejne ekipy i marzenia o mistrzostwie nabierały realnych kształtów. W reprezentacji Polski nie udało się zadebiutować dobrze grającemu Dawidowi Janczykowi. Na przeszkodzie stanęła kontuzja, a młody napastnik do dziś nie potrafił powrócić do wiosennej formy. Władze klubu postanowiły zamknąć pub pod krytą. Mimo zapewnień do dziś nie ma miejsca, w którym mogą spotykać się fani.
Kwiecień - na zwycięskim szlaku
Będąca na fali Legie pojechała na Konwiktorską by spotkać się z Polonią. Mecze na Muranowie trudno nazwać derbami, gdyż gospodarze od kilku lat robili wszystko by mecze nie odbywały się w normalnej atmosferze. Tym razem pojawiły się informacje, że poloniści chcą użyć siły przeciwko dziennikarzom kojarzonym z Legią. Standardowo robiono też wszystko, by fani Legii nie pojawili się na trybunach. Ostatecznie kibice z Łazienkowskiej, mimo selekcji, weszli na stadion i zobaczyli kolejną wygraną swojej drużyny. Podczas meczu z Lechem po długiej przerwie na stadionie Legii pojawiły się race. Klub zatrudnił profesjonalną firmę, która miała odpowiadać za odpalenie rac. Z przygotowanych 22, zapłonęła tylko... jedna. Gromiąca rywali Legia na dobre zadomowiła się na czele tabeli i do mistrzostwa potrzebne były już tylko cztery zwycięstwa. Tymczasem po kolejnym najeździe na Płock, na kibiców został zakaz wyjazdowy. Sprawy w swoje ręce wzięło jednak SKLW i kara została zawieszona. Wspierana kibicami Legia w ostatniej minucie zapewniła sobie remis w Kielcach i mistrzowska korona była coraz bliżej.
Maj - mistrz, mistrz, Legia mistrz
Maj rozpoczął się od wygranej z Amicą i... dantejskimi scenami pod kasami na Łazienkowskiej. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że mecz z Wisłą Kraków będzie koronacją nowego mistrza. Po bilety ruszyły więc tłumy. Dopchanie się do kas wymagało sprawnych łokci i kilkugodzinnego stania w nieludzkim tłumie. Po kupnie biletu jedyna droga wyjścia prowadziła... przez dach kasy. Ale czy to wiele za zwycięstwo ukochanej drużyny? 10 maja po golu "Włodara" Legia wygrała w Zabrzu i została Mistrzem Polski. Radosna feta na boisku Górnika i triumfalny powrót na Łazienkowską na długo pozostaną w pamięci fanów i piłkarzy. Po meczu z Wisłą kibice nie pojawili się na murawie, ale feta odbyła się na Starówce. Wszystko było dobrze do momentu, gdy doszło do starć z policją. W świat poszła informacja o bandytach z Legii, którzy demolują własne miasto. Politycy zaczęli prześcigać w zapowiedziach kar. Swoje pięć groszy dorzucił Mirosław Kochalski, który domagał się zamknięcia stadionu Legii. Ouattara powoli szykował się do wielkiej ucieczki z Legii a tymczasem powołanie na mundial dostał Łukasz Fabiański.
Czerwiec - mundial
Legioniści udali się na zasłużone urlopy, a na gry wybiegła reprezentacja. Oczekiwania jak zawsze były wielkie i niestety znów skończyło się jak zawsze. Porażka z Ekwadorem i Niemcami i można było wracać do domu. Co prawda udało się pokonać Kostarykę, ale mistrzowski poziom zaprezentowali tylko kibice. Wbrew zapowiedziom niemieckiej prasy obyło się bez najazdu barbarzyńców, a fani pokazali jak się dopinguje w Polsce. Po urlopach do treningów powrócili też Wojskowi. Pojawili się nowi zawodnicy na czele z Eltonem Brandao. Poznaliśmy też rywala w II rundzie el. Ligi Mistrzów. Miał być nim zwycięzca dwumeczu FC Tallin-FH Hafnarfjördur. Na razie Legia przebywała we Wronkach, gdzie rozgrywała pierwsze sparingi. Raz wygrała i raz przegrała z Groclinem. Do drużyny dołączyli kolejni zawodnicy Hugo i Radović. Wprowadzono też możliwość zakupu karnetów na raty.
Lipiec - podbój Francji
4 lipca kibice wreszcie mogli zobaczyć w akcji swoich ulubieńców. Na Łazienkowską przyjechał Boruc z Celticem. Wojskowi wygrali 1:0 i rozpoczęli gromienie utytułowanych przeciwników w sparingach. Wcześniej z klubu pozbyto się Veselina Djokovića, który przeszedł do Korony. Trenerem reprezentacji został zaś Holender Leo Beenhakker. W międzyczasie Zidane potraktował z byka Materazziego a mistrzami świata zostali Włosi. Legioniści przebywali więc w kraju wicemistrzów świata, gdzie wygrywali kolejne sparingi. Z kwitkiem odprawili m.in. Olympique Marsylia i Paris Saint Germain. Kibice Legii z nadzieją czekali na nowy sezon, a tymczasem mniej powodów do radości mieli fani Juventusu. "Stara Dama", za machlojki ligowymi punktami, została zdegradowana do Serie B. W reprezentacji U-19 rozstrzelał się Janczyk, który w meczu z Belgami trzy razy wpisał się na listę strzelców. Superpuchar powędrował do Płocka, a coraz bliżej Warszawy był Balde. Wcześniej legioniści udali się na Islandię, gdzie pokonali miejscowych amatorów.
Sierpień - jaki konflikt?
W upalny miesiąc legioniści koncertowo przegrali eliminacje do Ligi Mistrzów. O ile Islandczyków dali jeszcze radę pokonać, to Ukraińcy z Szachtara byli poza zasięgiem. Legia nie wygrywała i zaczęła się psuć atmosfera. Elton zagustował w jeździe samochodem pod wpływem, ale w klubie miłosiernie dano mu jeszcze jedną szansę. Hugo okazał się niewypałem i nerwowo zaczęto poszukiwać uzupełnień linii obrony. Do Legii dołączył więc Herbert Dick. Wzmocniono też ofensywę sprowadzając z Ukrainy kolejnego Brazylijczyka Juniora. Pod koniec miesiąca Wojskowi zaszyli się w Mrągowie, gdzie mieli się zintegrować i znów być drużyną. Warszawa huczała od plotek o konflikcie w drużynie. Nastroje tonowano w klubie. "Zawirowania są jak wiatr mocniej wieje. U nas nie ma żadnych zawirowań" - tłumaczył w swoim stylu Marek Jóźwiak. A tymczasem w polskiej piłce pojawiła się nowa siła z Bełchatowa.
Wrzesień - gorzej być nie może
Gdynia? Warszawa? A może jednak Gdynia? Takie pytania nurtowały fanów przed meczem Arki z Legią. Ostatecznie mecz rozegrano w Gdyni, a fani Legii za bieganie po złej stronie krat znów zostali ukarani zakazem wyjazdowym. Podobny zakaz powinien zostać nałożony na piłkarzy. Wtedy nie musielibyśmy wstydzić się za ich występy. Porażka w Wiedniu i kompromitacja w Sanoku. Słabą formą i brakiem profesjonalizmu swoich podopiecznych, nie na żarty zdenerwował się trener Wdowczyk. O pomoc poprosił fanów. W świat poszła prośba o legendarne już "plaskacze", ale na szczęście do rękoczynów nie doszło. Piłkarze zrozumieli, że muszą się poprawić a i informacje o ich nocnych eskapadach pojawiały się coraz rzadziej. Na wszelki wypadek w klubie już myślano o zakupieniu alkomatu. Z drużyny wyrzucono, za nietrafianie do bramki, Włodarczyka i Gottwalda. Wzmacniała się Wisła Kraków. Pod Wawel sprowadzono Dragomira Okukę i Stanko Svitlicę.
Październik - przebudzenie
W decydującą fazę weszła kampania wyborcza przed wyborami samorządowymi. Kandydaci na prezydenta Warszawy prześcigali się w deklaracjach dotyczących budowy stadionu. Można było się w tych wszystkich obietnicach pogubić, ale najważniejsze, że sprawa budowy stadionu wreszcie nabrała odpowiedniej prędkości. Przebudziła się też Legia, która zaczęła gonić czołówkę ekstraklasy. W zapomnienie poszły więc spekulacje o zwolnieniu Wdowczyka i Dan Petrescu musiał obejść się smakiem. Z orzełkiem na piersi szalał Grzegorz Bronowicki, który ogrywał Portugalczyków jak dzieci. Dobrze grała zresztą cała reprezentacja, która zapomniała już o mundialowej traumie. Do Legii powoli zaczął wracać "Włodar", gdyż okazało się, że klub mógł ponieść duże koszty odsunięcia zawodnika od możliwości treningów. Na szczęście "Władeczek" okazał się wielkoduszny i nie chciał narażać klubu na straty finansowe. Niestety na horyzoncie pojawiło się widno upadłości CWKS. Zapłonęły też race, gdyż kibice rozpoczęli ultraprotest. A w Łodzi po raz kolejny padła twierdza Widzew.
Listopad - po co ten puchar?
Legia nadal prezentowała się przyzwoicie i na tarczy z Łazienkowskiej wyjeżdżał Lech. Jokerem Wdowczyka okazał się Tomasz Kiełbowicz, który wchodził na końcówki meczów i doskonałymi podaniami obsługiwał kolegów. Do Polski powrócił Balde, którego w ojczyźnie miały zatrzymać sprawy urzędowe. Zawodnik wracał nad Wisłę tak długo, że cześć fanów nie wierzyła, że zobaczy go jeszcze kiedykolwiek. W meczu z Odrą Wodzisław do gry powrócił "Włodar" i znów na trybunach zagościła radość. Piłkarze chyba za szybko poczuli, że wrócili do wysokiej formy i w Lubinie musieli pogodzić się z porażką. Liga dobiegła końca i pozostały tylko mecze Pucharu Ekstraklasy. Tylko czy kogoś interesują te rozgrywki? Reprezentantki Legii w pięcioboju nowoczesnym okazały się najlepsze na świecie. I tylko żal patrzeć w jakich warunkach muszą trenować. Zakończono obchody 90-lecia Legii. Do Warszawy przyjechało Zagłębie Sosnowiec i kibice mieli okazję do wspólnej zabawy. W Legii testy przechodził Pierre Boya i Takesure Chinyama. Choć obaj strzelili bramki, na razie żaden z nich nie został zawodnikiem Legii. Z Legii zygzakiem oddalił się Elton. Nareszcie.
Grudzień - urlopy i Grzelak
Legia wreszcie wygrała batalię o zawodnika. Szczęśliwcem okazał się Bartłomiej Grzelak z Widzewa. Przejście widzewiaka do Legii rozgrzało głowy łodzian do czerwoności. Na swych forach dali pokaz niechęci do wszystkiego co z Warszawy. Podrzucali też fanom Wojskowych kukułcze jajo w postaci filmu, na którym Grzelak ma obrażać swój nowy klub. Na filmie widać tylko, że piłkarz stoi z kolegami i cieszy się ze zwycięstwa. Czy coś śpiewa? Trudno powiedzieć. Piłkarze rozjechali się na urlopy, a Legia wzmocniła się Jackiem Magierą, który po roku przerwy powraca na Łazienkowską.
2007 - ?
Jaki będzie 2007 r.? Dziś trudno to powiedzieć. Jedno jest jednak pewne - mistrzowska korona i dobre występy w europejskich pucharach to, to na co czekamy. I tego właśnie trzeba życzyć fanom warszawskiej Legii. Bo jako powiedział jeden z byłych piłkarzy Legii "gdy Legia wygrywa i jest na pierwszym miejscu w tabeli kibicom łatwiej jest funkcjonować i mają lepsze humory".