"W warszawskim klubie bardzo dużo się nauczyłem pod względem taktycznym oraz technicznym. Już sam trening z piłkarzami, jacy są w kadrze Legii wiele daje, ale niestety za mało grałem. Jeżeli chodzi o Odrę, to nabrałem trochę doświadczenia pierwszoligowego, chociaż nie można powiedzieć, że zadowala mnie to, co tam osiągnąłem. No cóż, trenerzy widzieli w podstawowym składzie innych zawodników. A ja chcę grać" - mówi napastnik Legii, wypożyczony do trzecioligowego Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, Dariusz Zjawiński.
Zjawiński: Chcę grać!
Długo się pan zastanawiał nad propozycją z Nowego Dworu?
- Nie, właściwie cała sprawa trwała tylko dwa dni. Nie wahałem się zbyt długo, bo propozycja wydała mi się bardzo konkretna. Mam nadzieję, że w końcu będę miał okazję więcej grać niż siedzieć na ławce. Legii nie dostałem za dużo szans, w Odrze było może trochę lepiej pod tym względem, ale nie jestem zadowolony z tego co tam osiągnąłem. Były jeszcze inne propozycje, ale Świt był najbardziej konkretny. Poza tym jest to klub z ambicjami i liczę na to, że wraz ze Świtem awansuję do drugiej ligi. To na pewno jest drużyna dobra, aby odbudować swoją formę. Nowy Dwór leży blisko Warszawy, a nie ukrywam, że to także miało wpływ na moją decyzję.
To znaczy, że po okresie wypożyczenia dojdzie do transferu definitywnego?
- Jeżeli klub będzie zadowolony z mojej gry, to nie widzę przeszkód, aby pozostać tu na dłużej. Trener Jerzy Masztaler buduje silną drużynę, perspektywiczną.
Straty do lidera są jednak dość duże i na awans chyba trzeba będzie poczekać przynajmniej rok.
- Uważam, że nie jesteśmy bez szans w walce o awans. W Nowym Dworze buduje się ciekawy zespół. Będzie to jednak z mocniejszych drużyn pierwszej grupy, o ile nie najmocniejsza.