Do tych dwóch słów można sprowadzić treść oświadczenia KP Legia Warszawa SSA z 26 lutego. Jestem za, za a nawet przeciw, jak mawiał klasyk z Gdańska. Natomiast autorzy oświadczenia bardzo zawęzili pole występowania chamstwa. Chamstwo przejawia się w Sejmie (sala obrad, kuluary, a nawet hotel sejmowy), w sejmikach (vide posiedzenia Rady Warszawy), w służbie zdrowia, w szkole (wyplenić ze szkół, ale nie z partii Ministra Edukacji Narodowej), w życiu społecznym i w życiu sportowym. Czy nie jest objawem pogardy i chamstwa budowanie pałacu z marmurów przez i dla PKOL, gdy w wielu szkołach nie ma boisk i sal do uprawiania sportu?
Popatrzmy na bliższe nam sercu podwórko:
Zachowanie PZPNu. Jest kilkadziesiąt spraw prokuratorskich wobec prezesów, działaczy, sędziów i piłkarzy, członka zarządu PZPN, a m.in. panowie Lato, Kolator, Listkiewicz uważają, że nie ma żadnego powodu do podania się do dymisji. To dopiero jest chamstwo. A sprawa odebranego przy zielonym stoliku tytułu Legii?
Orange Ekstraklasa trzymała w Radzie Nadzorczej prezesa Arki Gdynia, (mimo, iż od wielu miesięcy tajemnicą poliszynela jest, że klub ten kupował mecze). A propos, czy Orange Ekstraklasa, dbająca o porządek i zasady fair play w pierwszej lidze, zastanowiła się nad tym skąd brały się pieniądze na kupowanie meczów? To też jest chamstwo, nie wspominając o zachowaniu Pana Tomczyńskiego, który utrzymał zakaz wyjazdowy dla kibiców niepełnosprawnych. A kary za ekscesy w Krakowie i Zabrzu? Okazuje się, że dla Orange Ekstraklasy najbardziej winni byli kibice Legii, którzy dostali 4 (najwyższy wymiar) zakazy na udział w meczach wyjazdowych. To też chamstwo. A czy uruchomienie jednej (nie do końca sprawnej) bramki dla kibiców przyjezdnych w Kielcach na 15 minut przed rozpoczęciem meczu (sprzedano w Warszawie 400 biletów), co uniemożliwia oglądania meczu od pierwszych minut, nie jest chamstwem?
A teraz o naszej ukochanej Legii. Chamstwo występuje na trybunach (co surowo potępiam), ale również w innych ogniwach klubu. Czy nie jest chamstwem (okazało się niezgodnym z prawem) wyrzucenie tylko dwóch piłkarzy za blamaż w Sanoku? Czy nie jest chamstwem wobec kibiców zachowanie nienajgorzej opłaconych piłkarzy w tymże Sanoku? A gdy kierownictwo, które odwołuje się do szczytnej historii klubu (Inauguracja muzeum, Aleja Deyny, tablica Piłsudskiego, eLka na czarnym tle na koszulkach przez cały rok jubileuszowy), nie robi wszystkiego, by uzyskać prawo do wykorzystania herbu kojarzącego się (dla żyjących kibiców) ze wszystkimi sukcesami ukochanego klubu, nie jest podejściem aroganckim i dwulicowym? Jak traktować publiczną wypowiedź prezesa Zygo, który mówi, że nawet za złotówkę nie będzie starał się o uzyskanie praw do korzystania z herbu? Na to jest jedno słowo – chamstwo!
Co się składa na dobrze funkcjonujący klub: porządny stadion, majętny właściciel, kompetentny zarząd, wybitni szkoleniowcy i piłkarze, wierni kibice. A jaki z tego zysk? Nowoczesny stadion to możliwość przyjęcia kibiców w godziwych warunkach i możliwość organizowania spotkań międzynarodowych; właściciel zyskuje splendor i możliwości reklamowo-marketingowe; zarząd ma satysfakcję z dobrze spełnionego obowiązku; szkoleniowcy i piłkarze satysfakcję z osiągniętych wyników i możliwość wypromowania się; kibice zadowolenie ze wspierania ukochanego klubu. Aby tak się działo, to wszystkie te ogniwa muszą funkcjonować w symbiozie. Brak wspólnego działania pomiędzy dwoma z sześciu wymienionych elementów doprowadza do dysfunkcji i niepotrzebnych napięć szkodzących całemu klubowi. Czy współpraca jest możliwa? Odpowiedź brzmi jednoznacznie – tak. Udowodniły to ostatnie miesiące roku jubileuszowego. Przypomnę, co udało się zrobić w tym (względnie krótkim) okresie:
- zorganizowano międzynarodowy turniej kibiców i turniej dla warszawskich domów dziecka,
- zorganizowano lobbing i przychylny klimat dla budowy nowego stadionu dla klubu (spotkania ze wszystkimi kandydatami na prezydenta Warszawy, obecność kilkudziesięciu kibiców na posiedzeniu Rady Warszawy przy przyjmowaniu budżetu na budowę stadionu),
- spotkanie wigilijne zorganizowane przez SKLW odbyło się przy udziale włodarzy sportu kraju i miasta
- zorganizowano honorowe oddawanie krwi
- uczczono godnie rocznice związane z bohaterską historią miasta (składanie wieńców, oprawy na trybunach, spotkania z powstańcami)
- wydano album „Warszawa i Legia 90 lat razem”
- zorganizowano sprzątanie stadionu po meczach i służbę porządkową (stewardów) na mecz Legia – Wisła
- w przerwie zimowej właściciele klubu wzmocnili sztab szkoleniowy i pozyskali nowych (miejmy nadzieję wartościowych) piłkarzy. Przywrócono dobrą atmosferę (jak donoszą media) pomiędzy piłkarzami i na linii szkoleniowcy – piłkarze.
Te przykłady, a jest ich niewątpliwie więcej, wskazują, że współpraca, we wzajemnym szacunku, jest możliwa i pożądana. Stąd proponuję żebyśmy wszyscy wyplenili chamstwo, najpierw u siebie i we własnych szeregach.
Straszyć można, ale z wystraszonego obywatela nie ma prawdziwego obywatela, a z wystraszonego kibica – wiernego kibica. Wierny kibic jest szczególnie potrzebny, gdy drużynie nie idzie, bo wiadomo, jak są sukcesy nie ma problemu z widownią. Wierny kibic zagrzewa drużynę do boju, oddaje swoje pieniądze, swój czas i swoją energię dla ukochanego klubu. Choćby z tych powodów należy mu się minimum szacunku. Kibicowanie klubowi jest przejawem lokalnego patriotyzmu. Nie ma Barçy bez Katalonii, ani Legii bez Warszawy. Legia to nie kosmopolityczna firma, lecz klub ściśle związany z mieszkańcami stolicy. To właśnie oni nadają tożsamość klubowi, a nie firma ITI.
Niech spotkają się właściciel (Mariusz Walter), Zarząd (prezes Piotr Zygo), trener (Dariusz Wdowczyk) i prezes SKLW (Andrzej Piórkowski) celem omówienia wszystkich nabrzmiałych problemów i wspólnego szukania ich rozwiązania.
Wydaje mi się, że to nie jest wygórowana prośba, jeśli się ma na względzie nasze wspólne dobro, jakim jest nasz ukochany klub Legia Warszawa.
Nie uda nam się wyplenić chamstwa w całym kraju, ale przy dobrej woli i współpracy wszystkich, którym leży na sercu Legia Warszawa, powinno się to udać na miarę naszego klubu.
PS. Jest jeszcze drobna prośba: niech dziennikarze wykazują więcej odpowiedzialności za własne materiały i nie jątrzą w naszym środowisku. Od nich też zależy właściwy klimat w klubie i na trybunach.