Właściciel ITI Mariusz Walter i przedstawiciele holdingu spotkają się dzisiaj z członkami zarządu i piłkarzami mistrza Polski oraz trenerem Dariuszem Wdowczykiem. "Wdowiec" musi stawić się w siedzibie holdingu na warszawskiej Augustówce o 10 rano. Jak udało się ustalić "Faktowi", zarząd firmy postawi mu jasne ultimatum - konkretną liczbę punktów w najbliższych kolejkach.
Trener na dywaniku u Waltera
Pierwszy warunek jest taki, że Legia nie może przegrać w niedzielę z GKS-em Bełchatów na wyjeździe. Porażka w tym meczu oznaczałaby jedenaście punktów straty do lidera i ostateczne pogrzebanie szans na obronę tytułu mistrzowskiego. Dlatego niekorzystny wynik dla Legii w Bełchatowie przesądzi o zwolnieniu Wdowczyka.
W tej chwili w zarządzie spierają się dwie opcje. Jedna grupa, w tym dyrektor sportowy Mirosław Trzeciak, chce pozbyć się Dariusza Wdowczyka, nie czekając nawet na mecz z Bełchatowem. Nowy dyrektor sportowy Legii w miejsce obecnego trenera chciałby zatrudnić szkoleniowca zza granicy. Druga grupa jest za opcją pozostawienia "Wdowca" przynajmniej do meczu ostatniej szansy z GKS Bełchatów.
Według "Faktu" nie jest też wielką tajemnicą, że Wdowczyk stracił zaufanie piłkarzy, którzy mają mu za złe m.in. to, że nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności za porażki. Za wszelkie niepowodzenia zawsze obwinia zawodników. Ci mają tego już serdecznie dość, argumentując, że przecież na boisku wykonują tylko zalecenia swojego trenera.
Ludzie z zarządu Legii zgodnie unikają odpowiedzi na temat jakiegokolwiek dywaniku u właścicieli klubu. Chociaż potwierdziliśmy spotkanie w siedzibie firmy ITI, wiceprezes Leszek Miklas i członek zarządu klubu Jarosław Ostrowski twierdzą, że nic na ten temat nie wiedzą. Wczoraj przy Łazienkowskiej zebrał się zarząd. "To normalne spotkanie i nikt z członków nie będzie udzielał żadnych komentarzy. Dlaczego? Bo im się nie chce" - powiedział rzecznik prasowy Legii Paweł Wargenau.
SONDA: Dariusz Wdowczyk powinien... odejść/zostać ? --> głosuj na prawej stronie serwisu