Wydział Dyscypliny PZPN wydał decyzję o zastosowaniu wobec Arki Gdynia środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia w rozgrywkach organizowanych przez PZPN na okres jednego miesiąca. Decyzja objęta jest rygorem natychmiastowej wykonalności. Środek ten zastosowano w związku z postępowaniem dyscyplinarnym, w którym Arka jest obwiniona o przewinienia dyscyplinarne o charakterze korupcyjnym.
Arka zawieszona, sędzia S. z Tarnowa zatrzymany!
Odnośnie pozostałych obwinionych klubów WD PZPN czeka na ich formalne stanowisko w związku ze spotkaniami WD z klubami, które odbyły się w miniony czwartek.
Przypomnijmy, że mecz Legii Warszawa z Arką Gdynia był zaplanowany na 14 kwietnia.
Z kolei 43-letni Krzysztof S. z Tarnowa został zatrzymany przez policję. Jeszcze dziś ma zostać przewieziony do prokuratury we Wrocławiu, która prowadzi śledztwo w sprawie afery korupcyjnej w polskim futbolu.
Ponieważ do Krzysztofa S. policja zapukała dwa dni po złożeniu wizyty Jackowi P. (byłemu sędziemu i obserwatorowi PZPN, także z Małopolski), należy być niemal pewnym, że sprawy się łączą. P., któremu postawiono zarzuty pośrednictwa w korupcji, zaczął prawdopodobnie sypać, czyli można domniemywać, że S. (czynny do dziś arbiter) mógłby być kimś w rodzaju łącznika ze środowiskiem sędziowskim.
S. jest jednym z bardziej znanych polskich arbitrów. Od kilkunastu lat prowadzi mecze ligowe, od 1998 r. jest sędzią międzynarodowym (w dorobku ma mecze w europejskich pucharach), w 2006 roku był nominowany do tzw. piłkarskiego Oskara. Ostatni mecz, jaki sędziował to Wisła Płock - Lech Poznań: 3 marca, w pierwszej kolejce rundy wiosennej tego sezonu. Nie obeszło się zresztą wtedy bez skandalu, bo przed meczem trener Lecha Franciszek Smuda zażądał zmiany arbitra, zarzucając S., że przez niego przegrał w ubiegłym sezonie (prowadził Zagłębie Lubin) finał Pucharu Polski - właśnie z Wisłą Płock. - Trzech ewidentnych karnych wówczas dla nas nie podyktował. To nawet nie był skandal, to było wielkie oszustwo na naszą niekorzyść - pieklił się Smuda na łamach poznańskiej prasy.
Przed sezonem, kiedy okazywało się, że coraz większa liczba sędziów jest zamieszana w aferę korupcyjną, Andrzej Strejlau, ówczesny szef polskich sędziów, mówił: - Czy mogę podać obsadę na pierwszą kolejkę? Chyba mogę. Wybraliśmy Grzegorza Gilewskiego, Adama Kajzera, Artura Szydłowskiego, Tomasza Witkowskiego, Marcina Szulca, Marka Ryżka, Krzysztofa Słupika i Zdzisława Bakaluka. Ale czy ja nie powinienem najpierw zadzwonić do prokuratury i sprawdzić, czy ci sędziowie nie są podejrzewani? Bo może sami się zgłosili, tylko ja o tym nie wiem. Wie pan co, zadzwonię, najwyżej zmienimy obsadę.
O S. głośno było wiosną ubiegłego roku. 3 marca 2006 w meczu ekstraklasy Legia Warszawa pokonała BOT GKS Bełchatów 1:0 po golu w 89. min. Po meczu trener gości Orest Lenczyk, a także napastnik Radosław Matusiak narzekali na pracę sędziego. Sugerowali, że mecz nie był rozgrywany fair. - Ten pan swoimi decyzjami po prostu okradł nas z pieniędzy za remis - mówił wprost napastnik z Bełchatowa. - Jeżeli wszyscy sędziowie będą tak traktować drużyny z prowincji jak nas, to Legia na pewno będzie mistrzem Polski. Długo jestem trenerem i od razu widzę, kiedy arbiter potrafi odebrać zawodnikom ochotę do gry. Legia musiała absolutnie wygrać i tak się stało - stwierdził Lenczyk.
A na zakończenie poprzedniego sezonu S. prowadził pierwszy baraż o ekstraklasę Jagiellonia Białystok - Arka Gdynia, który goście wygrali 2:0, zapewniając sobie już właściwie pozostanie w ekstraklasie. Baraże te bardzo często pojawiają się zresztą przy okazji śledztwa w tej części afery korupcyjnej, która dotyczy Arki.
S. w swojej karierze prowadził też mecze innych klubów kojarzonych z aferą korupcyjną. W kwietniu 2002 r. rozstrzygał nieprawdopodobnie dramatyczne, nerwowy i zacięte derby Dolnego Śląska (Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 1:2). S. pokazał aż 13 żółtych kartek, dwie czerwone, podyktował rzut karny i nie uznał bramki dla gospodarzy. Do sędziego pretensje mieli wszyscy.
- Błąd sędziego przy rzucie karnym zaognił cały ten pojedynek. Wygralibyśmy ten mecz, gdyby nie pewne dziwne decyzje, jakie padły na boisku - narzekał po meczu pomocnik Zagłębia Jarosław Krzyżanowski.
Doszło też do kłótni w loży honorowej stadionu w Lubinie. Jeden z działaczy Zagłębia zaczął ostentacyjnie oskarżać przedstawicieli Śląska, że sprzyja im sędzia. Sytuacji tej nie wytrzymał nerwowo prezes wrocławskiego klubu Janusz Cymanek i wyszedł z trybuny. W końcówce emocje były tak nieprawdopodobne, że nerwowo nie wytrzymał szkoleniowiec Śląska Marian Putyra, który w pewnym momencie zaczął krzyczeć do sędziego: - Kończ już ten mecz, ty ch... z Tarnowa.

W tym sezonie Krzysztof S. sędziował 2 spotkania Legii: z Lechem wygrane przez "Wojskowych" 3-2 i z Koroną Kielce przegrane 1-3 - fot. Mishka