„Uważam, że sporo pracy włożyłem w ten mecz i jak najbardziej starałem się pomóc kolegom. Sądzę, że nieźle zniosłem trudy tego spotkania. O tym, że będę strzelał karnego, było wiadomo przed meczem. Takie rzeczy ustalamy przed grą, a nie w jej trakcie. Na pewno żal, że nie zdobyłem gola po uderzeniu, kiedy piłka trafiła w słupek. Jednak nie rozmyślam nad takimi rzeczami po meczu.” - powiedział po spotkaniu Bartłomiej Grzelak.
Bartłomiej Grzelak o swoim występie
Było to pierwsze spotkanie napastnika Legii po kontuzji, jakiej nabawił się kilka tygodni temu. Co gorsza, były gracz Widzewa w żaden sposób nie potrafił przekonać do siebie kibiców, którzy negatywnie wypowiadali się o jego transferze, który kosztował 600 tysiecy euro. Przyczynę takiego stanu rzeczy Grzelak wyjaśnił następująco: „Na początku rundy mówiłem, że nie jestem fizycznie przygotowany do rundy. Były pewne perturbacje w okresie przygotowawczym, później przytrafiła się kontuzja. Na szczęście teraz jestem zdrowy, pod względem fizycznym też nie czuję się najgorzej i dzięki temu zagrałem na w miarę dobrym poziomie Ponadto wykonuję dodatkową pracę. To, że odzyskałem zdrowie to nie wszystko. Muszę pracować i oszczędzać zdrowie, żeby kontuzja się nie odnowiła.”

fot. Mishka