Jeszcze pół roku temu był zawodnikiem Widzewa Łódź. Jutro będzie miał okazję zagrać przeciwko swoim byłym kolegom. „Z wielką sympatią wspominam Widzew. Dużo mu zawdzięczam, ale mecz traktuję normalnie. Koledzy z Łodzi na pewno mi nie odpuszczą. Niezbyt interesuje mnie natomiast jak zareagują fani z Łodzi. Mam jednak uczucia i chyba coś dla tego klubu zrobiłem. Nie zasługuję więc by mi ubliżać. Ale nie będę się na tym skupiał, a na jak najlepszej grze” - mówi Bartłomiej Grzelak.
Grzelak: Nie zasługuję, by mi ubliżać
Napastnik Legii wystąpił w środowym meczu z Górnikiem Łęczna, ale nie był zadowolony z własnej postawy. „Moja forma jest wciąż dla mnie zagadką. Grałem w Łęcznej i nie wiem jak mój organizm zregeneruje się w tak krótkim czasie. Postaram się zagrać jak najlepiej tak długo, jak zdrowie mi pozwoli” - zapowiada Grzelak.
Były napastnik Widzewa przed jutrzejszym meczem ma pomóc trenerowi Zielińskiemu w rozpracowaniu rywala. „Na pewno udzielę wskazówek trenerom, jak można pokonać Widzew. Przecież bardzo dobrze znam ten klub. Na Łazienkowską Widzew na pewno przyjedzie zaangażowany i będzie walczył. Moi byli koledzy zapewnili już sobie utrzymanie w lidze, ale każdy z piłkarzy walczy dla siebie i chce się dobrze zaprezentować. Na pewno więc nie odpuszczą” - uważa napastnik Legii.
W sobotnim spotkaniu sukcesem łodzian będzie jakkolwiek punkt wywieziony z Warszawy. Widzewiacy prawdopodobnie skoncentrują się więc na defensywie, wystawiając w ataku tylko jednego napastnika. Nie martwi się tym jednak „Grzelu”. „Poradzimy sobie niezależnie od tego jaką taktykę zastosuje rywal. Musimy tylko zrealizować założenia trenera i wszystko będzie dobrze” - kończy Grzelak.


fot. Adam Polak
