Wydawało się, że po remisie w Łęcznej, piłkarze Legii przypieczętują na Łazienkowskiej awans do kolejnej rundy. Takie zdanie było ekspertów piłkarskich. W ten sposób rozumowali również bukmacherzy, którzy za postawioną złotówkę na awans byłych mistrzów Polski wypłacali... zaledwie 10 groszy. Jednak na boisku było zupełnie inaczej. Awans Górnika zaskoczył nie tylko kibiców, obserwatorów, ale również... samego trenera łęcznian.
A mieli mieć badania...
- Na pewno ta sytuacja nas zaskoczyła. - nie krył się z tym Krzysztof Chrobak. - Na poniedziałek i wtorek mieliśmy zaplanowane badania fizjologiczne i będzie trzeba je odwołać. Jednak to nie będzie problemem. Nie ukrywam, że zwykłem robić miesięczny plan przygotowań i zawodnicy zwrócili mi uwagę, że jestem pesymistą zakładając porażkę z Legią. Jak się okazało dzisiaj, mieli rację. - powiedział po meczu szkoleniowiec gości.
Teraz na Górnik Łęczna czeka zdobywca Pucharu Polski, Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. W związku z tym trener Chrobak będzie miał małe kłopoty z zestawieniem kadry. - Problem polega na tym, że będziemy mieli problemy kadrowe w kolejnych dwóch meczach. Wyjeżdża Toni Golem i będzie trzeba pomocnikiem łatać linię obrony. Aczkolwiek cieszy mnie to, że gramy dalej, bo mamy kilku młodych zawodników, którzy dostaną szansę. - stwierdził opiekun Górnika Łęczna.

Krzysztof Chrobak - fot. Mishka
