Po treningu dośrodkowań i rzutów wolnych przyszedł czas na ćwiczenia związane z taktyką. I właśnie tym zajmowali się legioniści na zajęciach w sobotni poranek. Trener Jan Urban dość długo tłumaczył piłkarzom jak mają poruszać się po murawie i w których sektora boiska przebywać, by uniemożliwić rywalom swobodne rozgrywanie piłki. Całości z boku przyglądali się Leszek Miklas i Mirosław Trzeciak, którzy także przyjechali do Grodziska Wielkopolskiego.
Trener jak strateg
A obserwować faktycznie było co. Szkoleniowiec dokładnie wyjaśniał swoim zawodnikom jak mają grać. „Nie można zostawiać tak dużo miejsca na 30. metrze. Jak znajdzie się tu piłkarz, który ma mocne uderzenie to może być niebezpiecznie” - pokrzykiwał Urban. Legioniści uważnie słuchali jego słów, ale nie zawsze potrafili je zrealizować. „Panowie jeżeli przełożycie to na grę, to nie będziecie musieli biegać bez sensu, żeby odebrać piłkę” - mówił do swoich podopiecznych trener.
Na treningu pojawił się także Edson. Brazylijczyk trenował indywidualnie z Jackiem Magierą. Obrońca wziął jednak udział w mini gierce, którą trener Urban zarządził na koniec zajęć. Boisko ograniczono do jednej połowy, a między słupki powędrował Wojciech Skaba i nadal skarżący się na ból pleców Jan Mucha. Słowak mimo urazu przejawiał dużą chęć do gry. Wciąż nie wiadomo jednak czy wystąpi w dzisiejszym sparingu z Zagłębiem Sosnowiec. Podczas treningu „Muszkin” uwijał się jednak za dwóch. Rywalizowano zresztą o wysoką stawkę, gdyż przegrana drużyna musiała znosić z murawy bramkę. Zaangażowany był nawet Magiera, który lobem chciał pokonać Skabę. Piłka nie wylądowała jednak w siatce. „Przez całą karierę mu się to nie udało, to teraz chce to nadrobić” - śmiał się Trzeciak, ale „Magic” nie przejmował się docinkami wiceprezesa KP Legia.




















fot. Tomek Janus
