"Cztery lata spędzone w Zabrzu będę wspominał z sentymentem, bo tam odniosłem największe sukcesy, jeżeli chodzi o piłkę krajową. Z tego klubu wyjechałem na zachód. Na pewno będę czuł się dziwnie, bo będę występował w roli przeciwnika. Obecny Górnik to wielka niewiadoma, nastąpiło sporo zmian w drużynie. Jedziemy do Zabrza wygrać. Nie narzekamy na kontuzje. Na pewno zabraknie tylko Szałachowskiego i Burkhardta, który dopiero zaczął trenować z drużyną. Czy zagra Piotrek Giza? Myślę, że tak." - mówi przed niedzielnym meczem trener Legii Jan Urban.
Urban: Górnik to wielka niewiadoma
"Mecze Górnika z Legią zawsze były hitami, ale ostatnio ten prestiż podupadł, bo Górnik słabiej sobie radził. Teraz na pewno to się zmieniło i kibice mają nadzieję, że Górnik zacznie pomału dołączać do czołówki krajowej. To klub z takimi tradycjami, że powinien być potęgą. Legia jest zespołem, który zapewnia komplet na innych stadionach, choć na Łazienkowskiej to się nie udaje. Dlaczego? Nie wiem." - dodaje szkoleniowiec.
Na przedmeczowej konferencji trener przypomniał spotkanie z Cracovią:
"Doping kibiców w ostatnim meczu nie był taki jaki byśmy sobie życzyli, ale zdajemy sobie sprawę, że my jako drużyna najbardziej cierpimy. Chcemy żeby doszło do kompromisu między kibicami a klubem. W ubiegłą niedzielę Cracovia mogła grać w mniej komfortowej sytuacji, stało się jednak inaczej. Pomoc kibiców jest dla nas szalenie ważna. Mam w drużynie wielu zawodników, którzy nie mają dużego doświadczenia. Oni chcą jak najlepiej i ja muszę im w tym pomóc. Jestem przygotowany, że będę musiał słuchać krytyki ze strony i prasy i działaczy." - powiedział Urban.
Ściąganie Tomasza Hajto i Jerzego Brzęczka mogą pomóc w budowie drużyny w Zabrzu. Górnik nie grał w pierwszej kolejce więc nie wiemy jak się prezentuje. Było tam dużo zmian personalnych. To będzie prestiżowy mecz i dla kibiców z Zabrza i piłkarzy - na pewno dadzą z siebie wszystko, ale legioniści muszą być do tego przyzwyczajeni. Zwycięstwo z Legią dla każdego zespołu oznacza przecież bardzo dużo.



fot. Adam Polak
