Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

To tworzy się drużyna?

środa, 8 sierpnia 2007 13:05
Tomek Janusźródło: własne

"Wchodzę do szatni, a tam wszyscy smutni. Trochę się zdziwiłem, bo przecież to my wygraliśmy mecz. Na Zachodzie ludzie cieszą się nawet ze zwycięstw, które nie były zasłużone. Najważniejsze jest przecież zdobycie trzech punktów" - narzekał po meczu z Cracovią trener Jan Urban. Szkoleniowiec Legii nie mógł zrozumieć, czemu jego piłkarze nie potrafią radować się ze swoich osiągnięć. Po meczu w Zabrzu legioniści pokazali więc, że radość nie jest im obca.

Urban ostatnie lata spędził w Hiszpanii i tam nauczył się pozytywnego nastawienia do życia. "Przyjdą takie mecze, w których będziemy zasługiwali na wygraną, a mimo to z boiska zejdziemy pokonani. Dlatego cieszmy się z każdej wygranej" - apeluje trener Wojskowych. Słowa szkoleniowca do serca postanowili wziąć sobie piłkarze Legii. Po zwycięstwie w Zabrzu, nie spuszczali już nosów na kwintę, tylko śpiewami uczcili wygraną. "Tydzień temu trener narzekał, że nie potrafimy się cieszyć. Dziś nasza radość była ogromna i chyba szkoleniowiec nie będzie już się skarżył" - mówił po meczu z Górnikiem, debiutujący w Legii, Piotr Giza. "Faktycznie moi piłkarze śpiewali?" - dopytywał się na konferencji prasowej w Zabrzu Urban. "To znaczy, że wszystko idzie w dobrą stronę" - skwitował.


Dwa zwycięstwa spowodowały, że atmosfera w szatni Legii jest coraz lepsza. Automatycznie pojawia się więc i radość. "Po pierwszym meczu z Cracovią było dość dziwnie. Niby każdy się cieszył z wygranej, ale w głowach chyba mieliśmy końcówkę meczu, w której rywale nas cisnęli" - tłumaczy Jakub Wawrzyniak. "Wiadomo, że każda wygrana cieszy. Różnie jednak można okazywać swoją radość. Jeden skacze, a drugi zamyka się w sobie" - wtóruje mu Giza. Widać jednak, że Urban powoli uczy zawodników cieszyć się grą i zaczyna tworzyć z nich drużynę.


Z takim właśnie założeniem rozpoczynał pracę w Warszawie Urban. "Słyszałem wiele złego o atmosferze w Legii. Mam jednak własną formę pracy. Bez znaczenia jest, czy jesteś średnim czy bardzo dobrym piłkarzem. Bez kolegi, który na boisku wskoczy za ciebie w ogień, jesteś nikim. Mówimy przecież o piłce nożnej, która jest grą drużynową. Tu siłą musi być drużyna. Jakiekolwiek podziały osłabiają jej wartość. Podstawowym celem, który sobie postawiłem była więc praca nad poprawieniem atmosfery w drużynie. Zespół wewnętrznie podzielony, automatycznie skazuje siebie na niekorzystny wynik sportowy" - przyznaje trener Legii.


Przyjście Urbana odmieniło Wojskowych i ze zbieraniny gwiazdek, uczyniło drużynę. Gdy w Grodzisku Wielkopolskim Roger migał się od noszenia bramki, natychmiast usłyszał od trenera kilka ostrych słów. "Jeżeli mi korona z głowy nie spadnie od noszenia bramki czy rozstawiania pachołków, to nie wiem czemu tego nie może zrobić też ktoś inny. Nie chodzi tu o podział, że młodzież nosi sprzęt, a starszyzna nie. Tu chodzi o osobistą kulturę i wychowanie" - wyjaśnia szkoleniowiec Legii.


Jego praca zaczyna przynosić pierwsze efekty. Na treningach nie ma już podziału na grupy. I nawet Brazylijczycy, którzy w ubiegłym sezonie stanowili zamknięte grono, otworzyli się na resztę drużyny.

Podaj ten news dalej: