Ten rok był dla pana dziwny. Latem miano dosyć Edsona. Teraz nikt nie wyobraża sobie, aby pana w Legii nie było.
Edson da Silva: W pierwszej połowie roku zarówno w moim życiu, jak i kolegów z drużyny wydarzyło się wiele rzeczy, których nie chciałbym komentować. Grałem słabiej. Miały na to wpływ wydarzenia wewnątrz drużyny. W drużynie powinien być wzajemny szacunek. Brakowało tego. Potem nastąpiły zmiany. Niektórzy odeszli, niektórzy przyszli. Poczułem się lepiej. Jestem szczęśliwy, że zostałem. Lepiej zaczęła grać też drużyna. W nowym roku również tak musi być.
Były trener i polscy piłkarze Legii przyznają, że był konflikt pomiędzy nimi a obcokrajowcami.
- Może i był, ale ten temat uważam za zakończony.
Czym trener Urban przekonał pana do pozostania w Legii?
- Pojechaliśmy na obóz przygotowawczy do Grodziska Wielkopolskiego. Przed sparingiem z Groclinem odbyłem z trenerem poważną rozmowę. Przedstawił mi swoją filozofię. Powiedział też, że będę grał na innej pozycji niż do tej pory. To znaczy nie na lewej obronie, lecz na lewej pomocy. To mnie przekonało.
Pod koniec ubiegłego sezonu odmówił pan wyjazdu na mecz Pucharu Ekstraklasy do Łęcznej. Klub nałożył bardzo wysoką karę - 100 tys. zł. Czy ta kara nie zniechęciła pana do Legii?
- Oczywiście, że było to zniechęcające. Z drugiej jednak strony zdawałem sobie sprawę, że działałem pod wpływem emocji. Przyznałem się do błędu. Pod koniec sezonu usiądziemy do rozmów i będziemy negocjować wysokość tej kary. Jestem wdzięczny klubowi za zaufanie. Za to, że mimo wszystko znowu mi zaufano.
Negocjować? To znaczy, że tej kary pan nie zapłacił?
- Ustaliliśmy, że na razie kara zostanie odłożona. Jeżeli klub uzna, że jednak muszę zapłacić to zapłacę. Nie ma żadnego problemu.
W tym sezonie nie zagrał pan w żadnym meczu Pucharu Ekstraklasy. Czy w kontrakcie Edsona jest zapis o zwolnieniu z tych rozgrywek?
- Nie ma takiego zapisu. Tak po prostu się składa. Trenerzy wypróbowują w tych rozgrywkach wielu piłkarzy. To ich wybór. Gdyby kazali, tobym występował.
Dał pan się poznać z bramek zdobywanych z rzutów wolnych. Dlaczego w tym sezonie tego brakuje? Chociaż i tak zdobył pan trzy gole po uderzeniach z dystansu.
- Nie moją rolą jest analizowanie meczów. Nie wiem, dlaczego nie strzelam bramek z rzutów wolnych. Ale może dlatego, że w tej rundzie nie miałem zbyt wielu okazji. Zdobywałem za to bramki z gry. Nie jest więc tak źle pod tym względem.
W ostatnim tygodniu przed wyjazdem na urlop paradował pan z opatrunkiem na lewym ręku. Co się stało?
- Zrobiłem sobie tatuaż. Kazałem wytatuować imię mojej mamy. Nic mi się nie stało.
Co będzie pan robić do momentu powrotu do Polski?
- Zamierzam odpocząć, ale nie bezczynnie. 22 grudnia organizuję mecz charytatywny na rzecz mieszkańców mojej rodzinnej wioski położonej niedaleko Recife. Ludzie w tym regionie nie żyją bogato. Taka pomoc im się przyda. Zamierzam zaprosić moich kolegów piłkarzy. Oczywiście ze względów technicznych nikogo z Legii nie będzie. Natomiast Nowy Rok spędzę z rodziną i przyjaciółmi. Zaprosiłem Agatę, która pomaga mi przeżyć w Warszawie i która teraz tłumaczy naszą rozmowę. Będzie też bramkarz Legii Janek Mucha z rodziną.
Sezon skończył się w najwłaściwszym dla pana momencie. Zimno. Tyle że po powrocie z urlopu trzeba jeszcze będzie zmierzyć się ze śniegiem. Jak wraca się do zimnej Polski z gorącej Brazylii?
- Do śniegu już zdążyłem się przyzwyczaić. Mam tylko nadzieję, że tym razem nie będzie tak niskiej temperatury jak wtedy, kiedy pojechałem na pierwsze zgrupowanie Legii do Mrągowa. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem. Było więcej niż 20 stopni mrozu. Na szczęście teraz na zgrupowanie polecimy do Hiszpanii. A nawet gdyby trzeba było przez kilka dni potrenować w zimnej Warszawie, to jestem na to przygotowany.
Kiedy w dorosłej Legii zobaczymy młodego Edsona?
- Faktycznie mój syn trenuje w Młodych Wilkach i dobrze mu idzie. Jednak prędko to nie nastąpi. Nie wiem, czy tak długo będę w Warszawie, bo mam jeszcze roczny kontrakt. Chyba, że go przedłużymy, a to niewykluczone. Chcę także dodać, że nawet kiedy już mnie nie będzie w Legii, to przyjadę w odwiedziny. Mam tutaj znajomych. Polubiłem też miasto i drużynę.
Rozmawiał Robert Błoński, Maciej Weber