Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Syn wspiera ojca

środa, 23 stycznia 2008 14:58 galeria
Syn wspiera ojca
Piotr Urban, syn Jana Urbana - fot. turi
turiźródło: własne

Trenuje niedaleko, więc przyjechał odwiedzić ojca na zgrupowaniu. O Janie Urbanie mówi krótko: "To dobry trener i wcale nie mówię tak dlatego, że to mój tata". Piotr Urban ma 20 lat, jest napastnikiem i w przyszłości chciałby zagrać w Legii. "Wiem jednak, że będzie to bardzo trudne" - przyznaje. Na razie ma na swoim koncie występy w reprezentacjach młodzieżowych kraju. Zapraszamy do przeczytania krótkiej rozmowy z synem trenera Urbana, Piotrkiem.

Jak syn oceni pracę swojego ojca w Polsce?
Piotr Urban: - Myślę, że tata zaczął bardzo dobrze. Drugie miejsce jak na pierwszy rok pracy, jest moim zdaniem sukcesem. Przecież skład Legii znacznie się przed sezonem zmienił - prawie w połowie. Wisła faktycznie wywalczyła na jesieni dużo punktów i Legii trudno będzie ją dogonić. Wszystko jest jednak możliwe. A już na pewno trzeba walczyć o utrzymanie dobrego, drugiego miejsca.


Doradzałeś tacie objęcie posady trenera w Legii?
- Jasnym jest, że dostać pracę pierwszego trenera w Hiszpanii jest niezwykle trudno. Kiedy tata dostał ofertę z Warszawy uznał, że to ten moment, kiedy należy spróbować i nie musiałem go wcale namawiać. Wcześniej też dostawał propozycje, ale wtedy nie zdecydował się z nich skorzystać. Teraz uznał, że będzie to najlepsza decyzja. Jan Urban to dobry trener i wierzę, że z Legią mu wyjdzie. Nie mówię tego dlatego, że to mój ojciec. On naprawdę jest dobry.


A Ty nie chciałbyś podążyć w ślady taty?
- Chciałbym, ale chyba będzie trudno.


Legia sięga po młodych zdolnych piłkarzy. Ty już grałeś w kadrze.
- Tak, była to reprezentacja Polski do lat 20, w tamtym roku pojechałem z nimi na turniej do Portugalii. [Piotrek grał także w kadrze U-16 Michała Globisza - przyp. red.]. W Hiszpanii też cały czas gram w piłkę. W tej chwili jestem wypożyczony z Osasuny do trzeciej ligi. Gram niedaleko - 150 kilometrów od Estepony i dlatego mogłem przyjechać do ojca.


Co to za drużyna?
- Antequera. Gramy w lidze prowincji Malaga.


Często odwiedzasz ojca w Warszawie?
- Właściwie to... nie byłem u niego ani razu. Muszę trenować, studiować, nie mam za dużo czasu na podróże. Planuję jednak wyrwać się z Hiszpanii na tydzień. Tata mówił, że bardzo podoba mu się Warszawa, a ja tam jeszcze nigdy nie byłem. [Piotrek wyjechał do Hiszpanii gdy miał zaledwie 3 lata - przyp. red.].


Trener mówi o Tobie "niech gra, ale najpierw ma skończyć szkołę".
- Wiem, czytałem w internecie [śmiech]. Pewnie każdy rodzic tak mówi, to naturalne. Nie zaniedbuję nauki. Uczę się w Pampelunie - studiuję nauczanie początkowe. Chciałem od razu iść na hiszpański AWF, ale w Pampelunie nie ma akurat takiej szkoły.


Doskonale znasz pewnie Inakiego Astiza. Dobrze zrobił, że przyjechał do Polski?
- Kiedy tata podjął pracę w Legii przez chwilę pomyślałem sobie - czemu nie miałby z nim jechać Inaki, ale szybko okazało się, że wcale nie będę musiał go przekonywać, bo już podjął decyzję po rozmowie z moim tatą. Inaki to bardzo dobry piłkarz, kapitan rezerw Osasuny. w pierwszej drużynie nie znalazł miejsca jedynie dlatego, że pozycja stopera była tam silnie obsadzona przez bardziej doświadczonych graczy. Rozmawiam z nim i wiem, że podoba mu się w Polsce. Gdyby jego pozycja w Osasunie nadal miała być niepewna, pewnie zostałby w Warszawie.


A może są inni piłkarze, z którymi grasz, i których mógłbyś polecić do Legii?
- Jeśli chodzi o Osasunę, znam tu niemal wszystkich - trenuję tam od malutkiego. W rezerwach jest jeszcze kilku piłkarzy, którzy - podobnie jak Inaki - mogliby w znaczącym stopniu zwiększyć siłę Legii. Tata też wie, kogo chciałby sprowadzić, ale nie jest to takie łatwe. Wiem, że Legia interesowała się między innymi napastnikiem Kike Sola, ale trener "dwójki" w Osasunie powiedział, że nie ma mowy żeby go puścił. Tak więc "wojskowi" dalej muszą szukać atakującego.





Rodzina odwiedziła Jana Urbana - fot. turi

Podaj ten news dalej: