Koniec ze wspólnym oglądaniem meczów piłkarskiej ekstraklasy w pubach i kawiarniach. Canal+ wraz policją wypowiedział wojnę nielegalnym transmisjom. To samo zapowiada Polsat, który w czerwcu będzie transmitował Euro 2008.
Sobotni wieczór, pękający w szwach od kibiców pub. Piwo leje się strumieniami, nad głowami powiewają szaliki, niesie się śpiew, a wszyscy wpatrzeni są w podwieszony pod sufitem telewizor. Ten obrazek doskonale znają kibice piłkarscy.
Piłka wypada z pubów
Na wspólne oglądanie decydowali się, by razem przeżywać emocje, ale niektórzy także dlatego, że nie stać ich na płacenie kilkudziesięciu złotych za abonament Canal Plus. A to ta stacja ma monopol na pokazywanie meczów pierwszoligowych.
Wkrótce jednak ta rozrywka może zostać mocno ograniczona. Canal+ rozpoczął walkę z nielegalnym pokazywaniem swoich transmisji w miejscach publicznych. Zaczął od Kielc. Tamtejsza "Gazeta Wyborcza" opisała, jak do wielu pubów, a nawet do jednego z domów kultury (gdzie za 5-8 zł kibice mogli obejrzeć mecze Korony) zapukała policja. Oznacza to koniec meczów przy piwie. Nikt nie wykupił bowiem od Canal Plus specjalnej licencji.
W kropce są przede wszystkim właściciele pubów, które mecze pokazują nieodpłatnie. Martwią się, bo transmisje ligowe dla nich złoty interes. - Przeciętny mecz Legii to dla mnie minimum pięć piw od łebka - mówi nam właściciel pubu na warszawskim Ursynowie. - Ale łamie pan prawo - zauważamy. - Na całym świecie ludzie oglądają mecze w pubach, dlaczego u nas ma być inaczej - piekli się nasz rozmówca i rzuca słuchawką.
W Anglii, gdzie oglądanie meczów pubach to niemal rytuał, odbywa się to jednak zgodnie z prawem. - Każdy pub musi wykupić zezwolenie na komercyjne korzystanie z naszych transmisji - tłumaczy Robert Fraser z Sky Sports, która pokazuje mecze ligi angielskiej. - Nie jest to tanie, ale kibice płacą nam za wstęp albo rekompensujemy to sobie w postaci droższego piwa - opowiada Marta Balewicz, Polka, która w Londynie jest menedżerem w jednym z pubów.
W Polsce też można znaleźć przykłady, że publiczne pokazywanie meczów nie musi być nielegalne. Tak dzieje się np. w Multikinach. - Mamy wykupioną całą sublicencję, a nie tylko abonament. Dlatego Orange Ekstraklasę pokazujemy zgodnie z prawem - opowiada Mariusz Pisz, dyrektor marketingu sieci Multikino.
Problem na szerszą skalę powróci w czerwcu, gdy rozpoczną się mistrzostwa Europy z udziałem naszej reprezentacji. Prawa telewizyjne do transmisji z tego turnieju za 15 mln euro kupił Polsat. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś pokazuje mecze Euro 2008 bez naszej zgody. Tu chodzi o przestrzeganie prawa - zaznacza Marian Kmita, szef sportu w Polsacie. A ile trzeba zapłacić za taką zgodę? Kmita zasłania się tajemnicą handlową. - Nie będą to jednak kosmiczne sumy - zapewnia.