Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Klasyk w Wielką Sobotę

piątek, 21 marca 2008 20:53
źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Jeszcze niedawno spotkania Widzewa z Legią decydowały o mistrzostwie Polski i elektryzowały piłkarską Polskę. Teraz stadion przy al. Piłsudskiego nie wypełni się do ostatniego miejsca, a obie drużyny mają zupełnie inne cele. - Mam bardzo dobre przeczucia co do tego spotkania. Stać nas na zwycięstwo - uważa Adrian Budka, pomocnik Widzewa przed sobotnim meczem z Legią Warszawa.

Mecze tych zespołów zawsze były określane jako jeden z klasyków polskiej ekstraklasy. Niezależnie od tego, jakie miejsca w tabeli zajmowały obie drużyny. Największe jednak emocje wśród kibiców obu klubów budziły mecze decydujące o mistrzostwie Polski. Tak było w 1996 roku i pamiętny pojedynek z 1997 r., kiedy ekipa Franciszka Smudy w pięć minut strzeliła trzy gole i zapewniła sobie drugie mistrzostwo z rzędu. Tym razem sytuacja jest zupełnie inna. Gospodarze grają jedynie o utrzymanie, zaś goście po raz kolejny o udział w europejskich pucharach.


- Teraz to chyba pozostał tylko klasyk pomiędzy kibicami. Bo nasze miejsce w tabeli jakby tego nie odzwierciedla - twierdzi Łukasz Masłowski, kapitan Widzewa. - Ale zawsze te mecze są ciekawe i cieszę się, że i tym razem o tym spotkaniu dużo się mówi.


Dzisiaj widzewiacy przeprowadzili godzinny trening z piłkami. Podopieczni trenera Marka Zuba ćwiczyli stałe fragmenty gry - przede wszystkim rzuty rożne i wolne. Szkoleniowiec łodzian szczególną uwagę skupił na tym pierwszym elemencie. Właśnie po rzutach rożnych Widzew stracił w ostatnich dwóch meczach bramki. - Nie możemy sobie pozwolić po raz kolejny na stratę gola w ten sposób - mówi Zub.


Wszyscy zawodnicy w kadrze łódzkiej drużyny są zdrowi. Także Tomasz Lisowski, który zapewnia, że po urazie nie ma już śladu. W dodatku na treningu popisał się fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego, nie dając szans Bartoszowi Fabiniakowi.


Wśród zawodników Widzewa jest tylko jeden piłkarz, który wcześniej występował w warszawskim klubie. Mało tego, zdobył nawet mistrzostwo Polski z Legią. - Kiedy to było? - śmieje się Łukasz Mierzejewski. - Na boisku nie będzie żadnych sentymentów. Długo z moim zdrowiem nie było za dobrze, ale jeśli trener zdecyduje się na mnie postawić, to obiecuję, że będę w pełni formy.


Jak zawsze humorem tryskał Włoch Stefano Napoleoni. - Chcę, żeby padło dużo goli i żebym po raz kolejny trafił do siatki - mówił.


W ostatnim czasie bilans meczów pomiędzy tymi drużynami wypada zdecydowanie lepiej na korzyść Legii. Od kiedy łodzianie awansowali do Orange Ekstraklasy przegrali wszystkie trzy pojedynki ze stołecznym zespołem. Ostatnie spotkanie w Łodzi zostało rozegrane 27 października 2006 roku. Wygrali goście 1-0 po bramce z rzutu karnego Rogera. Jednak w kronikach ten mecz z pewnością zapisze się jako jeden z najbrzydszych. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, a w dodatku zakończył się wielką awanturą pomiędzy trenerami Michałem Probierzem i Dariuszem Wdowczykiem. W piątek po zajęciach na własnych obiektach piłkarze pojechali na krótkie zgrupowanie do Spały. W sobotę po obiedzie przyjadą prosto na mecz.


Warto dodać, że łódzki zespół po raz ostatni pokonał Legię Warszawa osiem lat temu. Wtedy dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Marcin Zając, a w ostatniej minucie meczu wynik ustalił Dariusz Gęsior.

Podaj ten news dalej: