"Momentami to żenujące, że pójdzie się cztery razy do lokalu i już zrobią z ciebie imprezowicza. To staje się po prostu śmieszne. Jestem zwykłym człowiekiem" - mówi Marcin Burkhardt, który od poniedziałku będzie graczem szwedzkiego IFK Norrkoping. W niedzielę zagra ostatni mecz w barwach Legii. "Znam swoją wartość i wiem, że jeżeli podchodzę do czegoś poważnie i pracuję, to stać mnie na bardzo dobrą grę. Zresztą początek w Legii miałem bardzo dobry. Później pojawiły się problemy związane głównie z kontuzjami. Skończyło się na tym, że odchodzę." - mówi "Bury". Czytaj wywiad