Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Zakupoholizm

piątek, 16 listopada 2001 10:11
Genezyp Kapen

Syndromem zbliżającej się zimy są deklaracje zakupowe klubów. Przyznam, że Okuka znów mnie zgubił. Przed rundą jesienną pytałem, co właściwie bośniacki szkoleniowiec buduje: drużynę na przetrwanie, drużynę na za dwa lata, czy drużynę, z którą zamierza zdobyć mistrzostwo Polski. Poza wpadką w Hiszpanii wyszło na Okukowe, więc nie będę krytykował tamtych decyzji. Te same pytania nasuwają się jednak i teraz: Jakubowski, Ława, Mila, Wasilewski... i wreszcie strzelający raz na pół roku Nazaruk! Najbardziej apetycznie wygląda wiadomość o zakupach Argentyńczyków i Jugosłowian. Jednak nadal nie ma pewności do jakiego celu są ci wszyscy gracze potrzebni. Wybieganie i waleczność prezentują już obecni legioniści. A czy Drumlak jest dużo lepszy od Piekarskiego? Czy w ogóle jest lepszy? Może tylko mniej zmanierowany i chętniejszy do pracy w kieracie, za to mniej gwiazdorski. Ale to kwestia nie personaliów, ale zaangażowania. Piekarski umie, ale nie bardzo się angażuje. Zamiast kupować nowych wystarczyłoby może popracować nad Piekarskim. Tyle, że w Legii zawsze czekano na gotowe i nikt nie miał głowy, by wychować sobie piłkarza. Kogo zastąpi Jakubowski? Karwana?

Nie wiadomo, co zrobić z graczami obecnymi. Przykłady Sokołowskiego czy Citki pokazały jak trudno takich niechcianych legionistów się pozbyć. Jednak czy rzeczywiście warto się następnych pozbywać? Nazwiska następców nie gwarantują wszak gwałtownego postępu, a najłatwiej jest takimi rotacjami zepsuć klimat w drużynie, który ostatnio sprzyjał pracy a nie waśniom czy gwiazdorstwu. A ja, przepraszam, nie zwykłem pasjonować się losami drużyny, która dąży do piłkarskiego regresu. Nawet jeśli to nie regres wyników (bo cała liga jest wciąż uboższa o dobrych zawodników skupowanych m.in. przez Legię i o dobry wynik może być nie tak trudno), ale o regres piłkarski. Dlatego m.in. nie kibicuję Polonii, bo dla mnie taki futbol to nie futbol.

Kupowanie dla samego kupowania tak jak i wymiana dla samej wymiany nie służą niczemu. Przekonała się o tym krakowska Wisła, która zrezygnowała z pozyskiwania średnich graczy ligowych, nastawiając się na bardzo utalentowana młodzież i piłkarzy klasowych jak Szymkowiak czy Cantoro. Po nasyceniu składu niezłymi graczami ligowymi (Żurawski, Frankowski, Kosowski, do niedawna Moskalewicz) Wisełka szuka postaci, które coś wniosą do składu, i nie łapie nowych walczaków na zasadzie, że a nuż się sprawdzą. Smuda sprowadził napastnika z Argentyny, który reprezentuje średni poziom europejski. My mamy niespełnionego, za to skompromitowanego Yahayę, nieskutecznego, za to walecznego Kucharskiego i skutecznego, za to wolnego i nieruchawego Svitlicę. Gdyby zestrzelić ich w jednego... ale przepraszam, przecież te plany zakupowe są dowodem, że będziemy brnąc dalej w politykę cząstkowości. Nie szukamy zatem wirtuozów i techników, idziemy w zakupy hurtowe, stawiając na ilość. Fakt, czterech Wasilewskich pewnie zabierze piłkę Cantoro. Tę linię polityczną potwierdza oświadczenie prezesa, który przyznał, że Karwanowi i Legii nie po drodze. Proszę się nie łudzić, to nie Legia w tej parze ma większe aspiracje. Pozostaje ufać, że zarząd poważnie myśli o zdobyciu tytułu już w tym sezonie. Tak, tak, na własne uszy słyszałem wypowiedź stwierdzająca iż w zamiarze jest budowanie drużyny na za dwa trzy lata. Dlatego tak dopytuję pod kątem jakich celów Okuka życzy sobie Nazaruka.
Legia zmienia z rozmachem, ale nie czyni progresji. Oczywiście o progresji na miarę FC Valencia czy gonienia średniaków europejskich z Włoch czy Anglii należy jak najszybciej zapomnieć, bo to kwestia najbliższych 80-100 lat a nie zakupów w jednej przerwie zimowej. Tyle będzie bowiem trwało, zanim zbudujemy infrastrukturę do szkolenia młodzieży na wielką skalę, wybudujemy niezbędną liczbę obiektów. Pozyskamy profesjonalnych trenerów w odpowiedniej liczbie i wprowadzimy nowoczesne metody treningowe. Dopiero wtedy zaistnieje kwestia, skąd wziąć 200 mln dolarów rocznie na zakupy nowych graczy z prawdziwego zdarzenia. Na szczęście problemy to tak odległe, że będą w najlepszym razie spędzać sen z powiek naszych wnuków. Podsycanie ambicji podbojowych już dzisiaj grozi załamaniem nerwowym, a nie sukcesami w piłkarskiej Europie. Przypomnę tylko, że roczny budżet Legii wynosi obecnie 4 mln dolarów. Coraz oczywistsza więc wydaje się teza, iż wyżej pośladków podskoczyć będzie bardzo trudno.

Chodzi mi o progresję na własnym podwórku, bo jeśli za gwiazdy w Legii robią piłkarze, którzy do niedawna nie łapali się do pierwszego składu to znak że zmienić na lepsze parę rzeczy można, tyle, że nie za wszelka cenę i nie idąc na łatwiznę. Bo przypomina to strategię szukania klucza od mieszkania pod latarnia, nie dlatego, że tam zginął, tylko dlatego, że tam widno. Skoncentrowałbym się zatem na gonieniu Wisły, z którą nie wygraliśmy od ładnych paru lat oraz na sprostaniu Odrze i Polonii. I pod kątem tych celów zapytał kogo naprawdę legi potrzebuje. A może nie kogo, tylko czego? Czemu bowiem służyć mają zakupy? Wzmocnieniom, jak sama nazwa synonimiczna wskazuje. ARIEL Jakubowski tymczasem może wzmocnić najwyżej siłę czyszczącą pralki w szatniach klubowych Legii. W kwestii wzmocnień rzeczywiście potrzeba Legii 1-2 graczy, ale klasy Cantoro - do ataku i obrony. Kłopot w tym, że poza piłkarzami Wisły oraz zaprzepaszczonym już Moskałą nie ma zawodników, którzy Legię mogliby istotnie wzmocnić. Szkolenie modzieży też nie nadąża, może właśnie dlatego, że jest szkoleniem przedpotopowym, o czym świadczą ostatnie sukcesy naszej młodzieżówki w pojedynku z Włochami. Pozostaje nadzieja w stranierich, ale Zeigbo czy Olisadebe nie trafiają się zbyt często, natomiast ostatnio trafione zagraniczne gwiazdy Legii najczęściej trafiają do okolicznych izb wytrzeźwień... A niegdyś była to domena wyłącznie krajowych legionistów. Jak te czasy gwałtownie się zmieniają.

Smuda sprowadzał Argentyńczyka do Wisły z... Włoch. Legia sprowadziła Yahayę z... GKS Katowice. Niepokoją mnie wielkie plany zakupowe... dotyczące niewielkich piłkarzy o bardzo średnim ligowym poziomie piłkarskim. Z takimi asiorami jakich wymieniono czy bez nich - nie mamy szans rywalizować z FC Valencia, na pewno nie wzmocnią oni siły obecnej Legii na tyle, by ta mogła śmiało detronizować TS Wisłę.

Podaj ten news dalej: