"Legia zapłaci karę" - wyrokował bezpośrednio po meczu prezes PZPN Michał Listkiewicz. "To raczej związek jako organizator powinien zapłacić karę. My na pewno tego nie zrobimy" - odpowiadał Jarosław Ostrowski, członek zarządu KP Legia. "Do kupna biletu niepotrzebna była żadna "karta kibica", więc na mecz w Bełchatowie będzie mógł wejść każdy. To PZPN wziął na siebie odpowiedzialność za anonimową sprzedaż biletów na imprezę podwyższonego ryzyka, a to niezgodne z przepisami. I to PZPN jest winny zamieszek podczas finału" - dodał wczoraj Ostrowski.
Ostrowski: To PZPN wziął na siebie odpowiedzialność
"Takie zachowania są niestety w tej chwili zarazą w Europie. Ja obserwowałem tydzień temu decydujący mecz w lidze szwajcarskiej Basel z Zurichem. Było jeszcze dużo gorzej, bo były wręcz ofiary" - komentował natomiast Listkiewicz.
"Jeśli PZPN udostępnił bilety bez sprawdzenia, kto otrzymuje bilety na mecz podwyższonego ryzyka, to jest to skandal i sprawdzimy, czy możliwe jest postawienie zarzutów osobom odpowiedzialnym" - mówił wczoraj minister sportu Mirosław Drzewiecki. "Czy PZPN sprawdził, czy w Bełchatowie jest odpowiedni monitoring? I dlaczego w ogóle mecz odbywał się w Bełchatowie? Będę rozmawiał o tym z Listkiewiczem. Jeśli były w pod tym względem zaniedbania, PZPN za to odpowie. Nie będzie problemu z identyfikacją sprawców z Bełchatowa, bo mamy do dyspozycji transmisje TVN. Policja wyłapie jednego sprawcę po drugim." - dodał.
Wicepremier Grzegorz Schetyna powiedział, że jeszcze w maju odda pod konsultacje międzyresortowe nowy projekt ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. "Będzie w niej między innymi nakaz zmiany monitoringu. Teraz na stadionach jest monitoring na kijek i sznurek, każdy prawnik wybroni sprawcę" - mówił Drzewiecki.