Kto ponosi odpowiedzialność za zamieszki podczas wtorkowego finału Pucharu Polski? Legia umywa ręce, PZPN przyznaje się do błędów i razem z policją tropi chuliganów. "Uszkodzono fragment ogrodzenia, który i tak mieliśmy wymienić. Na murawie zauważyliśmy kilka wypalonych dziur po racach. Do tego jedno krzesełko jest pęknięte. Koszt naprawy to kilkaset złotych. Ponieważ kwota jest minimalna, doszliśmy do wniosku, że klub pokryje ją z własnych funduszy i nie będziemy się zwracać o zwrot tych nakładów do PZPN czy Legii" – mówi rzecznik prasowy GKS Bełchatów Michał Antczak.
Karzą bandytów, nie Legię
Kto jest odpowiedzialny za zadymy na stadionie GKS? Legia, która nie organizowała wyjazdu kibiców, całą winą obarcza związek.
"To PZPN był organizatorem tego spotkania i on ponosi całkowitą odpowiedzialność za to, co stało się w Bełchatowie" – mówi prezes klubu Leszek Miklas.
Tuż po spotkaniu szef związku Michał Listkiewicz zapowiadał, że Legia zostanie ukarana. Jednak w czwartek rzecznik PZPN stwierdził, że na razie sankcji nie będzie. "O karach zdecyduje Wydział Dyscypliny. Ja uważam, że Legia ponosi jedynie odpowiedzialność koleżeńską. Nie można odwracać się od kibiców" – przyznaje Zbigniew Koźmiński.
"Czekam na raport delegata. Nie wiem, czy zdążymy rozpatrzeć tę sprawę w czwartek. Doszło do wtargnięcia na boisko, a to jest złamanie przepisów. Kto będzie ukarany? To precedens, bo klub nie organizował wyjazdu. Nie chcę spekulować" – mówi szef WD Adam Gilarski.
Koźmiński twierdzi, że PZPN pomaga znaleźć bandytów, którzy brali udział w zadymie. "Policja dostała materiały filmowe i listę kibiców, którzy nabyli bilety. Wiem, że kilka osób zostało już zatrzymanych" – mówi rzecznik PZPN, który przyznaje jednak, że związek ponosi część odpowiedzialności za awantury na stadionie GKS. "Wsadziliśmy się na minę, ale od tego jest PZPN. Otrzymaliśmy od Legii listę osób, które mają zakazy stadionowe, ale nie przekazaliśmy jej policji. Mamy imienny wykaz tych, którzy kupili bilety w Warszawie. Nie było tam osób z zakazami stadionowymi. Jednak zdaję sobie sprawę, że jest niemożliwe, by sprawdzać przy wejściu, czy tacy ludzie nie wchodzą na stadion. Popełniliśmy błąd" – przyznaje Koźmiński.
Dystrybucją biletów zajmowało się Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa. "Jest nam przykro, że kilku idiotów zniszczyło wysiłek normalnych kibiców. Dziś odbędzie się walne zgromadzenie stowarzyszenia, na którym podejmiemy dalsze decyzje" – mówi Michał Wójcik z SKLW.
Spór między Legią i PZPN dotyczy też europejskich rozgrywek. Wiceprezes klubu Jarosław Ostrowski zapowiada, że Legia nie będzie sprzedawać biletów na wyjazdowe mecze Pucharu UEFA. "To niezgodne z regulaminem UEFA. Klub nie może odciąć się od odpowiedzialności za kibiców" – ripostuje Koźmiński.