Puchar Polski i wicemistrzostwo kraju - takim dorobkiem może pochwalić się warszawska Legia w zakończonym sezonie. W sobotę może dorzucić do tego Puchar Ekstraklasy. Mimo to trener Jan Urban ostrzega: bez pieniędzy na transfery Legia nie będzie w stanie walczyć na czterech frontach
Legia jest niezła, ale na gwałt potrzebuje transferów
Przed rozpoczęciem sezonu 2007/2008 Legia była wielką niewiadomą. Na Łazienkowskiej pojawił się niedoświadczony Jan Urban, któremu powierzono drużynę po prawdziwej rewolucji w składzie. Legionistów skazywano na miejsce w środku tabeli. - Wielu z nas grało w zupełnie nowych dla siebie rolach. Potrzeba było trochę czasu, żeby poukładać naszą grę - ocenia Aleksandar Vuković. Mimo to debiutujący w seniorskiej piłce trener szybko poustawiał klocki na swoje miejsce. Po tragicznej postawie w przerwanym meczu z Vetrą Wilno na początek ligi Legia zanotowała siedem zwycięstw z rzędu i rywale oglądali jej plecy. Ale potem zaczęły się schody i młody zespół zaczął grać słabiej.
Choć zimą zapewniano, że w klubie wciąż liczą na dogonienie i przegonienie Wisły Kraków, to już pierwsze kolejki pokazały, że jest to niewykonalne. Część winy ponosi za to sama Legia, która nie wzmocniła składu, a sama sprzedawała piłkarzy. - Nie mieliśmy wystarczających funduszy na transfery - wyjaśnia dyrektor ds sportowych Mirosław Trzeciak.
W takiej sytuacji celem stał się awans do europejskich pucharów. Mimo wąskiej kadry i konfliktu na linii klub - kibice Urban z nawiązką wywiązał się z powierzonego mu zadania. Wstęp do Europy legioniści zapewnili sobie zarówno przez ligę, jak i Puchar Polski.
Co przyniesie kolejny sezon? - Wiadomo, co jest nam potrzebne, żeby grać lepiej. Będziemy grać w czterech rozgrywkach i mając 11 czy 14 zawodników, nie damy rady walczyć przez cały sezon. Mam nadzieję, że w klubie mają tego świadomość i coś w tym kierunku zrobią - nie kryje Urban.
Czy tym razem Legia nie prześpi transferowego okienka, okaże się za kilka tygodni. Jutro okaże się czy Urban dorzuci do swoich trofeów kolejny puchar. W sobotę o 13:45 Legia stanie przed szansą zdobycia kolejnego pucharu. W finale rozgrywek o Puchar Ekstraklasy legioniści zmierzą się z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. Po dramatycznym meczu o Puchar Polski i pokonaniu Wisły Kraków dopiero w rzutach karnych piłkarze nie mieli czasu na odpoczynek. Legioniści są jednak pewni swego. - Nie pozostało nam nic innego, jak dorzucić do kompletu kolejny puchar - przyznaje Maciej Rybus.
Tylko że Dyskobolii na pewno nie trzeba będzie mobilizować. Grodziszczanie są obrońcami trofeum, a dodatkowo walczą o godne pożegnanie z miejscową publicznością. Od nowego sezonu Zbigniew Drzymała zdecydował się bowiem przenieść klub do Wrocławia. Ukłonem w stronę lokalnych fanów jest bezpłatny wstęp na ten mecz. Obie drużyny rywalizowały w fazie grupowej rozgrywek. W Warszawie padł wówczas remis 0:0, a w Grodzisku 3:3.
Cytaty sezonu: "Bez kolegi, który na boisku wskoczy za ciebie w ogień, jesteś nikim. Mówimy przecież o piłce nożne, która jest grą drużynową. Tu siłą musi być drużyna" - Jan Urban tuż po przyjściu do Legii.
"Wiosną w ataku będziemy mieć nowego zawodnika. Będzie nim 17-letni Ransford Osei, którego wypożyczyliśmy do czerwca" - Mirosław Trzeciak, awizując piłkarza, który w Polsce nigdy się nie pojawił.
"Urodziłem się takim samym człowiekiem jak każdy inny. Momentami to żenujące, że pójdzie się cztery razy do lokalu i już zrobią z ciebie imprezowicza" - Marcin Burkhardt, odpierając zarzuty o imprezowy styl życia.
"Jaki tam ze mnie bohater. Karnych się nie broni. Po prostu można je tylko źle strzelić" - Jan Mucha po finale Pucharu Polski, w którym obronił dwa rzuty karne.
Plusy Legii
Brak pewniaków: Trenerzy na Legii się zmieniali, a i tak niektórzy z piłkarzy grali w pierwszym składzie za zasługi. Dopiero pojawienie się Urbana to zmieniło. Nowy szkoleniowiec nie zna pojęć "pewniak" czy "zwycięskiego składu się nie zmienia". Dla niektórych zawodników była to nowość. - Piłkarz musi być wkurzony, gdy nie gra. Z drugiej strony musi uszanować moją decyzję. Jestem przeciwnikiem myślenia, że jak gram, to jest dobrze, a jak siedzę na ławce, to obrażam się na cały świat - uważa Urban.
Postawienie na młodych: Maciej Rybus, Ariel Borysiuk i Kamil Majkowski. Czy rok temu ktoś znał tych chłopców? Jan Urban ma za sobą wiele lat pracy z młodzieżą i nie bał się postawić na piłkarskich nastolatków. A ci pokazali, że potrafią grać na wysokim poziomie. Rybus strzelił dwie bramki Wiśle Kraków i mistrz Polski przegrał jedyny mecz w lidze. Borysiuk zdobył gola w lidze, nie mając skończonych 17 lat. Młodszy od niego, wpisując się na listę strzelców, był tylko Włodzimierz Lubański.
Zdobycie Pucharu Polski: Na wygranie w Turnieju Tysiąca Drużyn Legia musiała czekać aż 11 lat. W poprzednim sezonie przeszkodą nie do pokonania okazała się trzecioligowa Stal Sanok. Tym razem legioniści w rozgrywkach o Puchar Polski nie mieli sobie równych. Wystarczy powiedzieć, że w drodze po zwycięstwo stracili tylko jedną bramkę, a w finale odprawili z kwitkiem nowego mistrza Polski.
Minusy Legii:
Nierozwiązany konflikt: Od lat trybuny przy Łazienkowskiej były niczym wulkan. Piłkarzom innych drużyn nogi drżały już w tunelu prowadzącym na boisko. Wszystko zmieniło się po zamieszkach na meczu z Vetrą Wilno. Klub rozpoczął walkę z chuliganami, ale, zdaniem kibiców, kary wymierzył także w fanów odpowiedzialnych za organizację dopingu. Na trybunach rozpoczął się milczący protest, przerywany obraźliwymi hasłami kierowanymi do zarządu i właścicieli klubu. Przez blisko rok obie strony nie potrafią się dogadać i tkwią okopane na swoich pozycjach. A na Łazienkowskiej już nikt nie boi się grać.
Brak transferów: Na początku stycznia Mirosław Trzeciak zapowiadał, że na testach pojawi się kilku zawodników z Afryki. - Mamy bardzo dobre informacje o tych piłkarzach - zapewniał Trzeciak. Hitem transferowym miał być Ransford Osei, którego Legia miała sprzątnąć sprzed nosa Manchesterowi United. Młody Ghańczyk podobno nawet podpisał kontrakt z Legią, ale w Warszawie i tak nigdy się nie pojawił. Zawodnika do gry nie chciała ponoć zatwierdzić FIFA. Na Łazienkowską sprowadzono za to Antonia Martina Aguilerę. Hiszpański obrońca pograł tylko w Młodej Ekstraklasie. Nawet tam nie zachwycił.