REKLAMA
REKLAMA

ŻW: Mamy dość tego protestu!

źródło: Życie Warszawy - Wiadomość archiwalna

Od przeszło roku atmosfera na meczach przy Łazienkowskiej jest cmentarna. „Życie Warszawy” proponuje: wspólnie to zmieńmy! Przedostatnie derby Warszawy przy Łazienkowskiej. 26 marca 2004 r. Spiker ogłasza: Grupa ITI kupiła Legię. Na trybunach wybucha entuzjazm. Niesieni fantastycznym dopingiem piłkarze pokonują Polonię 7-2. Lipiec 2008 r. Dwa tygodnie przed kolejnymi derbami trwa rozpoczęty przed rokiem konflikt na linii kibice – działacze. W jego ramach fani nie dopingują drużyny.
Tej sytuacji dość mają wszyscy. Szczególnie piłkarze. Ich apele nie pomagają. Kibice są nieugięci. Czekają na rozmowy z zarządem. A działacze czekają, aż atmosfera wróci na stadion. Rozmawiać jednak nie chcą...

Próbujemy temu zaradzić.

By mecze na Legii znów były wizytówką stolicy, a właściciele czuli się dumni, przychodząc na mecze swojego klubu. By kibice mogli powiedzieć, że, śpiewając: „O, nasza Legia/tylko Legia Warszawa, będziemy dopingować Ciebie z całych naszych sił/będziemy z Tobą zawsze aż do końca naszych dni!" nie rzucali słów na wiatr.

Bo nie ma Legii bez Żylety.

Pięć rzeczy, które muszą zrozumieć fani

1. Kibice nie mogą obrażać w piosenkach właścicieli klubu, jeśli zależy im na rozmowach z nimi. Nikt nie zaprosi do dyskusji ludzi, którzy na każdym kroku go obrażają. Swoją obecną postawą kibice dają zarządowi doskonały argument dla forsowania pomysłu wymiany publiczności. Na bardziej kulturalną.

2. Fani muszą zrozumieć, że grupa ITI nie sprzeda Legii. Protest (jeśli go nie zawieszą) będzie trwał więc do końca: ich lub właścicieli. Tymczasem plany rozbudowy nowego stadionu wskazują na to, że asa w rękawie mają szefowie klubu, a nie kibice.

3. Klub zaznaczył, że powróci do organizacji wyjazdów, ale tylko dla osób z kartą kibica. Fani muszą zaakceptować zakazy stadionowe wydane przez sąd. Nie ma wątpliwości, że karty kibica będą obowiązywały na nowym znacznie większym stadionie. Warto więc, by wyrobili je wszyscy, którzy mogą. Jeśli klub odwiesi kibiców nieobjętych zakazami sądowymi, kompromis będzie już blisko.

4. Nie ma dwóch herbów klubu – lepszego i gorszego. Kibice uważają stare logo CWKS za święte. Mają do tego prawo. Jednak nie odwrócą już zmiany, której dokonali właściciele klubu. Powinni więc starać się, by w ich grupie pojawiali się kibice wyposażeni w szaliki z oboma symbolami – nowym i starym. Dzięki temu w całej Europie będzie wiadomo, że to ta sama stara Legia. Czyli ich klub.

5. Kibice jednej drużyny nie mogą się wzajemnie wyzywać. Nawet na forach internetowych. Jeśli w tym samym środowisku panują różne opinie, warto je spokojnie przedyskutować. Tak, by potem SKLW mogło przemawiać w imieniu wszystkich kibiców.

Pięć ruchów, które powinien wykonać zarząd klubu

1. Zarząd musi zrozumieć, że Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa nie jest jego wrogiem, a może być sprzymierzeńcem. Najlepszym przykładem tej sytuacji był wyjazd kibiców na czerwcowy finał Pucharu Polski w Bełchatowie. SKLW dołożyło wszelkich starań, by podczas meczu był spokój. Mimo to nie zapanowało nad grupką, która wbiegła na murawę. Awantura była plamą na wizerunku stowarzyszenia, a dla prezesów Legii była niczym... woda na młyn. Coś tu nie gra...

2. KP Legia powinien zaprosić kibiców do rozmów. Tylko tak można osiągnąć kompromis. Teraz zarząd niby spełnia postulaty kibiców, ale robi to bez konsultacji z nimi i w efekcie jeszcze bardziej zaognia konflikt.

3. Jedną z przyczyn konfliktu są zakazy stadionowe wydane przez klub. Po awanturach w Wilnie ukarano nimi nie tylko osoby w nie wplątane, ale i postronne. Klub powinien odwiesić kibiców bez zakazów sądowych.

4. Klub powinien wspólnie z kibicami wyszkolić osoby, które korzystają ze środków pirotechnicznych. By – tak jak ma to miejsce w Poznaniu – rac używali ludzie do tego wyznaczeni. Powinien także wspomóc fanów w przygotowywaniu opraw meczowych, które ściągają na stadion nowych kibiców.

5. Kibice to nie przypadkowa zbitka ludzi. To odrębna subkultura. Osoby chodzące na Żyletę wywodzą się z najróżniejszych środowisk, ale łączy je nieograniczona miłość do Legii i pewne zasady. Nigdy nie zaakceptują na stadionie popcornu, bo nie da się śpiewać z kukurydzą w ustach. Takich dylematów jak wprowadzanie popcornu na obiekt jest mnóstwo. Warto wtedy posłuchać zdania tych, którzy na stadionie byli i będą zawsze.


przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.