REKLAMA

Grosicki: Historia upadku wielkiego talentu

źródło: Magazyn SportowyWiadomość archiwalna>

Kamil Grosicki zamiast błyszczeć na boisku, kopie w Szczecinie piłkę ze swoim ojcem. I to podobno tylko wtedy, gdy ma przyjechać prasa. Historię wielkiego talentu, który znalazł się na dnie opisuje "Magazyn Sportowy".
Grosicki uważa się za dziecko szczęścia. Wszystko w życiu mu się udawało. Nawet kiedy wpadał w poważne tarapaty, jakimś cudem udawało mu się z nich wygrzebać i to tak, że jeszcze na tym zyskiwał. Tak było właśnie rok temu, kiedy wyszło na jaw, że jest uzależniony od ruletki i jego długi sięgnęły 300 tys. zł.
Naiwny Polak i podstępni Szwajcarzy

Po trafieniu do szwajcarskiego Sionu (jest tam wypożyczony z Legii do końca roku z opcją pierwokupu) nie docenił tego, co podsunął mu hojny los (przez 5 lat gry mógł tam zarobić 1 mln euro). Mieszkając na terenie stadionu, kilka razy z rzędu spóźnił się na trening, dwa razy spowodował też stłuczkę samochodową, nie mając prawa jazdy. Nikt nie potrafił do niego dotrzeć, bo zrezygnował z opłacanych przez klub lekcji francuskiego.

Spokojnych zazwyczaj Szwajcarów Grosicki doprowadził do prawdziwej furii. – Działacze Sionu zawiedli się na Kamilu i postanowili zrobić mu na złość. Wykorzystali jego naiwność i ignorancję, podkładając mu świnię, czyli napisany po francusku dokument, w którym Grosicki zrzekał się swoich zarobków do końca roku. Jednocześnie jednak kontrakt z klubem nie został rozwiązany i nadal obowiązuje. Kamil nie rozumiejąc treści, podpisał ten papier bez mojej zgody. Zachował się nieodpowiedzialnie – relacjonuje Mariusz Piekarski, menedżer piłkarza, który uważa jednak, że działacze postąpili z naiwnym jak dziecko zawodnikiem wyjątkowo podle.

Dodatkowo zobowiązał się oddać Szwajcarom pewien procent tego, co zarobił w poprzednim sezonie, czyli ponad 20 tys. euro.

- Od lipca nie dostaję pensji, a od miesiąca siedzę w Szczecinie. Tragedia... – piłkarzowi łamie się głos.

Niesamowity talent i skłonności do hazardu

Kiedy Grosicki grał w klubie z Łazienkowskiej, opiekował się nim i innymi młodymi piłkarzami drugi trener Legii Jacek Magiera. Asystent Jana Urbana wielokrotnie wyciągał piłkarza z kasyn i nocnych klubów. Kiedyś razem z Urbanem spotkali Grosickiego na Okęciu, gdzie czekał na lot do Szczecina.

- A ty co? Znowu lecisz imprezować? Natychmiast wracaj do domu – zbeształ piłkarza trener.

Grosicki grzecznie przeprosił, solennie obiecał spędzić weekend w domu. Kilka godzin później Urban i Magiera po meczu oldbojów Pogoni z gwiazdami polskiej piłki, w którym obaj wystąpili, poszli na piwo. Byli w szoku, kiedy w lokalu zobaczyli przy barze Grosickiego, który okłamał swoich opiekunów i przyleciał do Szczecina następnym samolotem.

- To już poza mną – zarzeka się piłkarz. Ostatni raz byłem w kasynie w listopadzie ubiegłego roku, dzień przed początkiem terapii dla uzależnionych – zarzeka się piłkarz.

Powrót do Legii?

- Generalnie wolałbym się nie wypowiadać na ten temat. Naprawdę cały czas, na tyle, na ile możemy, pomagamy Grosickiemu. Trenować z nami nie może, bo jest związany kontraktem z FC Sion i jeśli w Warszawie doznałby jakiejś kontuzji, to musielibyśmy płacić Szwajcarom odszkodowanie. Więcej szczegółów nie mogę ujawnić. Jeśli Kamilowi uda się rozwiązać kontrakt, to może z nami trenować. Jeśli nie, to czekamy na niego w styczniu. Czy myślimy o tym, żeby sprzedać Kamila? Jeśli pojawi się dobra oferta, to tak. Jeśli nie, to wiosną powalczy o miejsce w składzie Legii – mówi dyrektor klubu Mirosław Trzeciak.

Sprowadza młodych na złą drogę

Dlatego podobno nie może trenować z Pogonią i tego boją się w Warszawie.

- Nigdy w życiu nie zabrałem nikogo do kasyna czy dyskoteki. Jeśli spotykałem na mieście kolegów z klubu, to tylko dlatego, że sami tam trafiali. Lubiłem bawić się sam, a poza tym, to mnie kiedyś sprowadzono na złą drogę, kiedy poszedłem do kasyna w towarzystwie starszych kolegów. Nie chcę wyrządzić komuś podobnej krzywdy – zapewnia Kamil.

Nadzieja jeszcze jest

Grosicki ma dopiero 20 lat. Wszystko przed nim. – Mam nadzieję, że prędzej czy później wyjdzie na ludzi. Chciałbym spotkać go za kilka lat i porozmawiać o jego poukładanym życiu – nie traci nadziei drugi trener Legii Jacek Magiera.

Jeszcze o mnie usłyszą!

Tym, którzy mnie skreślili powiem jedynie, że jeszcze o mnie usłyszą. Nie boję się o swoją karierę. Muszę się tylko odbudować i wyciszyć. Wiem, że los wkrótce się odwróci.

Uli Stielke – trener FC Sion

Kamil to zdolny zawodnik, ale nie ma pojęcia o taktyce. Miałem wrażenie, że nie przykładał się do gry i że nie chce się uczyć języka. Na razie powinien pograć trochę w Polsce. Może jeśli znajdzie się w znanym mu środowisku, to odżyje też piłkarsko. Próbowałem dać mu szansę, ale nie mogliśmy tak pracować. Nie chcę na jego przypadku oceniać całego systemu szkolenia w waszym kraju. Ale może coś jest nie tak, skoro tak słabo przygotowany pod względem taktycznym zawodnik u was uchodził za gwiazdę.


przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2018 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.