W dzisiejszym dzienniku Polska zamieszczono wywiad z aktorem i jednocześnie kibicem Legii, Olafem Lubaszenko. Lubaszenko przyznaje, że nie chce mówić kto ma rację w konflikcie na linii kibice - zarząd. "Jestem fanem warszawskiego zespołu już od dobrych 20 lat, ale muszę przyznać, że ten konflikt to dla mnie porażka intelektualna! Nie potrafię jednoznacznie ocenić, kto ma rację: kibice czy zarząd. Dlatego nie czuję się uprawniony do tego, aby opowiedzieć się po którejś ze stron. Być może udam się w tej sprawie do terapeuty. Tylko mam nadzieję, że parę dni później ów specjalista nie zostanie zatrzymany za posiadanie fotografii z pornografią dziecięcą. Dziś strasznie trzeba uważać nawet przy wyborze terapeuty" - mówi Lubaszenko.
Olaf Lubaszenko: Konflikt to porażka intelektualna
Aktor znany m.in. z roli Olka Groma w filmie "Piłkarski Poker" odnosi się również do gry Legii pod wodzą Jana Urbana. "Słusznie mówi się, że jest to drużyna nierówna, ale mimo wszystko podoba mi się jej gra. Na wiosnę czeka nas ciekawa rywalizacja warszawiaków z Lechem Poznań. Myślę, że między nimi rozstrzygną się losy mistrzowskiego tytułu. Cieszę się, że Kolejorz awansował do 1/16 Pucharu UEFA i życzę mu, aby pozostał w nim jak najdłużej. Na pewno odbije się to na ich grze w lidze i mistrzem Polski zostanie Legia" - mówi.
Od kilku lat mówi się o drugiej części "Piłkarskiego Pokera". Gdyby Lubaszenko miał nakręcić film nie o korupcji, a o czystym futbolu, inspiracją dla niego byliby wielcy piłkarze Legii z dawnych lat. "Może Kazimierz Deyna. To była wielka osobowość. Teraz można na niego spojrzeć z dystansu, bo nie ma go już wśród nas. A Kazik to był ktoś niezwykły. Pełen sprzeczności, nieoczywistych kolorów. Ktoś, kto prawie nigdy nie odzywał się w żadnej sprawie poza boiskiem, a miał autorytet, był kapitanem. Deyna byłby strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o fabułę. Ciekawy jest też Lucek Brychczy, legenda Legii. Jest z tym klubem związany już 54 lata. Nie można też zapomnieć o Kaziu Górskim. Choć w tym przypadku istnieje ryzyko, że film może okazać się rozczarowaniem co do legendy" - mówi Lubaszenko.