REKLAMA
REKLAMA

Legia w statystyce

Tomek Janus - Wiadomość archiwalna

Co prawda piłka nożna to nie matematyka i na podstawie samych liczb nie da się wyczerpująco ocenić formy drużyny, jednak to właśnie suche liczby pozwalają spojrzeć obiektywnie na postawę zespołu. Przez całą rundę jesienną uważnie obserwowaliśmy wszystkie mecze legionistów, patrząc nie ze statystycznej strony. Dziś prezentujemy owoce naszych obserwacji i zapraszamy do lektury statystycznego podsumowania jesiennych występów legionistów.
Jesienią Legia rozegrała 30 meczów. Drużyna prowadzona przez Jana Urbana występowała w czterech rodzajach rozgrywek. 17 spotkań legioniści rozegrali w Ekstraklasie, 6 w Pucharze Ekstraklasy, 4 w Pucharze UEFA i 3 w Pucharze Polski.

Im strzelać kazano
We wszystkich spotkaniach "wojskowi" zdobyli 53 gole. Daje to średnią 1,76 trafienia na mecz. Najczęściej piłkę w siatce piłkarze Legii umieszczali w rozgrywkach o Puchar Ekstraklasy. Skromna liczba widzów, która oglądała spotkania legionistów w tych rozgrywkach, miała okazję cieszyć się średnio 2,16 razy w każdym meczu. Najsłabiej pod względem strzelonych bramek wypadła rywalizacja Legii w Pucharze UEFA. Zmagając się z zagranicznymi drużynami, legioniści zdobyli pięć goli, co daje średnią 1,25 bramki na mecz. Co gorsza aż cztery z pięciu trafień zanotowali w rewanżowym meczu z FK Homel. W pozostałych trzech spotkaniach trafili tylko raz.

By strzelić 53 gole, legioniści musieli oddać 431 strzały. W nękaniu bramkarzy rywali wykazali się prawie identyczną skutecznością. Przed przerwą strzelali na bramkę 217 razy. Po przerwie piłkę w stronę bramki kopali zaś 214 razy. Średnio piłkarze Legii oddawali 14,36 strzałów na mecz. Najbardziej rozstrzelani legioniści byli w meczach Pucharu Polski ze średnią 16,66. Najmniej strzałów "wojskowi" oddawali w spotkaniach Pucharu Ekstraklasy. Co ciekawe najniższa średnia oddanych strzałów – 12,16 – zaowocowała... najwyższą średnią zdobytych bramek.

Najczęściej legioniści nękali bramkarza Cracovii Kraków. W meczu 6. kolejki na bramkę Marcina Cabaja oddali 26 strzałów. O jedno uderzenie mniej oglądali widzowie meczu z Wisłą Płock w Pucharze Polski. Najmniej strzałów piłkarze Urbana oddali w dwóch meczach Pucharu Ekstraklasy. Zarówno w wyjazdowym spotkaniu z Polonią Warszawa, jak i z Jagiellonią Białystok, legioniści oddali zaledwie po osiem strzałów.

O ile przy liczbie wszystkich strzałów widać bardziej ofensywną grę Legii w meczach ligowych i Pucharu Polski, to przy liczbie tylko celnych strzałów nie ma takiej prawidłowości. Średnie liczby celnych strzałów we wszystkich rozgrywkach są bardzo do siebie zbliżone i wynoszą ok. 6 uderzeń na mecz. Najwięcej celnych strzałów legioniści oddali w meczu z Cracovią. Cabaj musiał bronić wówczas 13 uderzeń, z czego trzy wylądowały w jego bramce.

Celne strzały okazały się słabym punktem Legii w meczu z Polonią Bytom. Przez 90 minut "wojskowi" zaledwie dwa razy potrafili skierować piłkę w stronę bramki. Niewiele lepiej pod tym względem wypadł mecz Pucharu Ekstraklasy w Białymstoku. Tylko trzy uderzenia leciały w stronę prostokąta o wymiarach 2,44 na 7,32 metra. O ile w meczu z Polonią legioniści gola nie zdobyli i przegrali, to podczas spotkania z "Jagą" udało się pokonać Rafała Gikiewicza i zremisować 1-1.

W 30 meczach legioniści oddali 186 celnych uderzeń. 91 z nich zanotowali przed przerwą, a 95 po przerwie.

Brutale i dżentelmeni

W 30 jesiennych meczach piłkarze Legii 466 razy przerywali grę rywali faulami. Większą gorliwością w tej dziedzinie wykazywali się przed przerwą. W tej części gry sędzia musiał studzić ich zapały 245 razy. Po przerwie legioniści byli bardziej potulni, faulując rywali 221 razy.

Statystyka wskazuje, że największymi brutalami "wojskowi" okazywali się podczas meczów Pucharu Polski. W tych rozgrywkach powstrzymywali nieprzepisowo rywali średnio 18 razy na mecz. Nieco łagodniejsi byli w spotkaniach Pucharu Ekstraklasy, faulując średnio 17,66 razy na mecz. Za to prawdziwymi dżentelmenami okazali się w europejskich Pucharach. Obcokrajowców faulowali zaledwie 9,25 razy na mecz.

Najczęściej kości przeciwników Legii trzeszczały w meczu o Superpuchar z Wisłą Kraków. W spotkaniu tym legioniści faulowali rywali aż 31 razy. To tak duża liczba nieprzepisowych zagrań spowodowała, że statystycznie właśnie w rozgrywkach o Puchar Polski "wojskowi" faulowali najczęściej. Ostro zagrali także w 13. kolejce z GKS-em Bełchatów. Akcje rywali przerywali wówczas faulami 26 razy.

Faule "wojskowych" przełożyły się na 62 żółte kartki. Aż 44 z nich legioniści zobaczyli po przerwie, czyli wówczas, gdy statystycznie faulowali rzadziej. Były to jednak ich kolejne przewinienia i arbitrzy chętniej karali je kartonikami. Najczęściej żółte kartki piłkarze Legii otrzymywali w meczach Pucharu Ekstraklasy – średnio 2,66 kartki na mecz. W europejskich pucharach legioniści ponownie okazali się bardzo łagodni i sędziowie karali ich zaledwie raz na mecz.

Jesienią piłkarze Legii tylko raz kończyli mecz w niepełnym składzie. Czerwony kartonik otrzymał Roger podczas rewanżowego meczu z FK Moskwa. Brazylijczyk z polskim paszportem ukarany został jednak nie za faul, a za dyskusję z arbitrem.

Bramkarzami Legia stoi
Jesienią bramkarze Legii 24 razy wyciągali piłkę z siatki. Daje to średnią 0,8 straconej bramki na mecz. Przeciętnie najmniej goli "wojskowi" tracili w meczach ligowych. Jan Mucha dawał się pokonywać przeciętnie 0,58 raza na mecz. Statystyka wskazuje, że najwięcej bramek tracili w Pucharze UEFA. W czterech meczach rywale zdobyli pięć goli, co daje średnią 1,25 bramki na mecz.

We wszystkich 30 meczach bramkarze Legii musieli interweniować 249 razy. Więcej pracy golkiperzy "wojskowych" mieli po przerwie, gdy interweniowali 131 razy. Przed przerwą musieli zaś pokazać swoje umiejętności 118 razy. Najwięcej roboty miał bramkarz Legii w meczach ligowych. Musiał w nich interweniować średnio 9,41 razy w trakcie spotkania. Najmniej roboty miał zaś w spotkaniach Pucharu Polski, gdy pracę miał średnio 4,33 razy na mecz.

Pełne ręce roboty miał Jan Mucha w meczu ligowym z Odrą Wodzisław. Musiał wówczas interweniować 15 razy, a i tak nie zdołał uchronić Legii przed porażką. Dużo pracy Mucha miał także podczas meczu z Wisłą Kraków. Zawodnicy rywali zmuszali go do wysiłku 13 razy. "Muszkin" dał się pokonać tylko raz, a obronną ręką wychodził z bardzo poważnych opałów. Jego dobra postawa pomogła wówczas legionistom wygrać 2-1.





przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.