Jakub Kosecki od stycznia 2009 jest oficjalnie legionistą - fot. Bodziach
REKLAMA

Kosecki w Legii, 12 lat później

Bodziach, źródło: Życie WarszawyWiadomość archiwalna>

18-letni napastnik Młodej Legii, ma szansę pójść w ślady ojca. Jakub Kosecki w styczniu podpisał profesjonalny kontrakt z warszawskim klubem, choć już w listopadzie wystąpił w trzech meczach Młodej Ekstraklasy w barwach Legii. Jakuba i Romana łączy nie tylko pseudonim, pozycja na boisku, ale i charakter. "W dzieciństwie nie interesowałem się piłką. Wiedziałem, że tata gra, ale nawet nie chodziłem na jego mecze. Pierwszy kontakt z futbolem? Miałem go dopiero we Francji, kiedy ojciec zaprowadził mnie do szkółki FC Nantes" - wspomina Jakub. Jego ojciec grę w Legii skończył jesienią 1997 roku.
Młody zawodnik, który na Łazienkowską trafił z Kosy Konstancin dość często porównywany jest do ojca.

"Wciąż ktoś mnie z nim porównuje. Tymczasem ja jestem zbyt młody, by pamiętać, jak grał. Podglądam innych graczy. Bardzo podoba mi się styl Dimitara Berbatowa i Wayne’a Rooneya. Chciałbym umieć zastawiać się i przyjmować piłkę tak jak Bułgar i harować na boisku niczym Anglik" - mówi.

Po początkach w szkółce Nantes Kuba wraz z rodziną wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a stamtąd wrócił do podwarszawskiego Konstancina. "Tata kończył karierę w Chicago Fire. To ciekawe, że Amerykanie nie interesują się piłką, a zaplecze treningowe mieli najlepsze, jakie widziałem. Po powrocie ze Stanów trafiliśmy do Konstancina. Grałem w klubie mojego taty – Kosie i to on był moim trenerem. To właśnie był... najtrudniejszy okres w moim życiu. Ojciec wymagał ode mnie znacznie więcej niż od innych. No, ale wyszło mi to teraz na dobre" - wspomina.

Wiele osób zarzuca mu słabe warunki fizyczne (mierzy 168 cm). "Często trenerzy wypominali mi, że jestem zbyt mały, ale ma to swoje dobre strony. Pracuję przede wszystkim nad zwrotnością i techniką. Po co walczyć z obrońcami bark w bark, skoro mogę ich minąć zwodem? Najpoważniejszy test już przeszedłem. Mieliśmy wspólny trening z pierwszą drużyną i stawałem oko w oko z Dicksonem Choto i Wojciechem Szalą. Jakoś tam sobie z nimi radziłem" - śmieje się.

Młody Kosecki pierwszy kontakt z legionistą miał w czasie zgrupowania reprezentacji do lat 17. "Na zgrupowaniach kadry poznałem Ariela Borysiuka. Był pierwszym legionistą, z którym miałem styczność" - mówi. "Kosę" zimą chciały mieć u siebie Nantes i Athletico Madryt. Zdecydował się jednak na grę w Legii. "Legia złożyła najlepszą ofertę. Teraz skupiam się na grze dla niej i czekam na pierwszą bramkę w oficjalnym meczu. Szkoda, że w pierwszym wiosennym meczu Młodej Ekstraklasy z Polonią nie wykorzystałem rzutu karnego. Liczę, że odblokuję się w poniedziałek, w spotkaniu z Odrą Wodzisław. Zamierzam w tej rundzie zdobyć kilka goli, by w przyszłości przebić się do kadry Jana Urbana" - zapowiada młody zawodnik.


przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2018 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.