Przed rewanżowym spotkaniem z Broendby Kopenhaga największa niewiadoma dotyczyła obsadzenia pozycji napastnika. Jan Urban miał do wyboru Marcina Mięciela i Adriana Paluchowskiego. Ostatecznie zdecydował się postawić na tego pierwszego. Postanowiliśmy uważnej przyjrzeć się, czy decyzja trenera była słuszna. "Miętowy" trafił więc pod lupę LL!
Pod lupą LL! - Marcin Mięciel
Choć Jan Urban zapowiadał przed meczem, że nastawienie się na obronę od pierwszych minut może mieć zgubne skutki, to Mięciel był osamotniony w ataku. Co prawda usiłował go wspierać Sebastian Szałachowski, ale w pierwszych trzech kwadransach "Miętowy" niezbyt często znajdował się przy piłce. W tym czasie oddał jeden strzał na bramkę Stephana Andersena. Ten jednak pewnie wyłapał uderzenie legionisty.
Po przerwie napastnik Legii pokazał się ze zdecydowanie lepszej strony. Częściej włączał się do gry i usiłował podawać do lepiej ustawionych kolegów. W 54. minucie po faulu na Mięcielu Maciej Iwański mógł zamienić rzut karny na gola. I właśnie duża otwartość na partnerów odróżnia "Miętowego" od Takesure Chinyamy. O ile napastnik z Zimbabwe w ataku jest wyjątkowym egoistą, to Mięciel wie, że nieraz lepiej podać do kolegi. Może więc Urban powinien stawiać na dwóch napastników w linii ataku. Mięciel rozsądnie dogrywający do egoistycznego Chinyamy może okazać się strzałem w dziesiątkę. Najpierw jednak "Czini" musi wrócić do zdrowia, a "Miętowego" też stać na lepszą grę.
Poniżej prezentujemy meczowe statystyki Marcina Mięciela (w nawiasie pierwsza + druga połowa).
Marcin Mięciel
Czas gry: 90 minut
Strzały celne: 1 (1+0)
Strzały niecelne: 2 (1+1)
Podania celne: 12 (2+10)
Podania niecelne: 2 (1+1)
Faulował: 1 (1+0)
Faulowany: 4 (1+3)
Odbiory piłki: 1 (0+1)
Straty piłki: 7 (3+4)

fot. Mishka
