Prezes hokejowej Legii, Piotr Demiańczuk - fot. Bodziach
REKLAMA

Demiańczuk: Staramy się promować hokej na swój sposób

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Hokejowa Legia walczy o awans do ekstraklasy. Na razie klub nie ma sponsora i to jest największym jego problemem. "Na pewno łatwiej rozmawiać z potencjonalnymi sponsorami, mówiąc że nie chodzi o sponsoring drużyny I-ligowej tylko drużyny z ekstraklasy" - mówi w rozmowie z LL! prezes hokejowej Legii, Piotr Demiańczuk. Zachęcamy do lektury wywiadu, w którym prezes opowiada m.in. o budżecie Legii, sponsorach, organizacji imprezy masowej na Torwarze II oraz możliwości organizacji meczu Legii na torze na Stegnach.

Oficjalna nazwa drużyny to UHKS Mazowsze/Legia Warszawa. Dlaczego "Legia" jest drugim członem w nazwie i czy jest szansa na jej zmianę?
Piotr Demiańczuk: Kwestia nazwy jest w trakcie wyjaśniania z właścicielem znaku i nazwy, czyli Grupą ITI. Będziemy starali się to wszystko uregulować - zasady korzystania z herbu i nazwy. Wstępne rozmowy już trwają.

Czy macie już coś na piśmie, czy podobnie jak inne sekcje macie tylko zapewnienie słowne.
- W naszym przypadku jest podobnie - na razie wszystko jest na słowo. Grupa ITI wie, że jesteśmy, wie że jest hokej w Warszawie i że gramy pod taką, a nie inną nazwą. To jest uzgodnione i na razie nie ma żadnego problemu.

To już piąty sezon po reaktywacji sekcji hokejowej Legii. Który z nich był do tej pory najlepszy?
- Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo jestem związany z klubem stosunkowo krótko - od 2007 roku, więc wszelkie oceny są subiektywne. Ja bym powiedział, że aktualny sezon jest najlepszy. W pierwszej rundzie mieliśmy naprawdę doskonałe wyniki jak na nasze możliwości. Drużyna, która jest zbudowana, zgrywa się, ma duży potencjał i myślę, że to nie koniec. Druga runda na razie troszeczkę rozczarowała, ale wpływ na to miały choroby zawodników i dość długa przerwa w grze. Wierzymy, że teraz zaczniemy zdobywać punkty i będzie lepiej.

Legia to 13-krotny mistrz Polski. Czy widzi Pan szansę na nawiązanie do dawnych sukcesów?
- Szansa jest zawsze, ale trzeba pamiętać, że profesjonalny sport w dzisiejszych czasach nie może się rozwijać bez pieniędzy. Brak strategicznego sponsora jest przeszkodą w zbudowaniu drużyny, która mogłaby powalczyć w PLH. Wiadomo, że nie można by było wywrócić drużyny do góry nogami i zbudować jej na nowo, natomiast trzeba by ją było wzmocnić zawodnikami, którzy dodaliby doświadczenia i jakości. Bez sponsora nie będziemy w stanie zapewnić odpowiedniego dostępu do zaplecza. My trenujemy na Torwarze, który jest jedynym lodowiskiem krytym w Warszawie. Ono jest dzielone na wiele innych klubów, a w naszym przypadku na parę roczników. To wszystko nie wygląda tak jak w innych miastach - np. Gdańsku, czy Toruniu, gdzie hokej to podstawa i lodowisko jest dostępne dla hokeistów bez ograniczeń. Tam drużyny nie muszą się martwić o dostęp do lodu.

W obecnym sezonie pojawiła się szansa na zajęcie miejsca Polonii Bytom i grę z zespołami ekstraklasy. Dlaczego nie zdecydowaliście się na ten ruch?
- Oferta była niepoważna, bo musieliśmy zdecydować się w ciągu paru godzin. Trzeba natomiast pamiętać, że jest to decyzja, która byłaby bardzo brzemienna w skutkach. Po pierwsze zmieniał się harmonogram rozgrywek dla nas. Wiadomo bowiem, że w PLH gra się we wtorki i piątki, a w I lidze w weekendy. Duża część naszych zawodników to studenci. Część z nich oprócz treningów w klubie, dodatkowo pracuje. My natomiast nie mieliśmy nawet szansy konsultacji tego z nimi. Ta zmiana spowodowałaby wywrócenie do góry nogami całej drużyny. Nie oszukujmy się, istotny jest też aspekt finansowy. Grając w grupie A trzeba dopłacić znaczne kwoty do wpisowego, a dodatkowo wzrosłyby koszty organizacji meczów w Warszawie.

Czy gdybyście mieli więcej czasu na podjęcie decyzji, ta mogła być inna?
- Nie. W tym sezonie nie byłoby szans. Z całym szacunkiem wydaje mi się, że to byłoby trochę zbyt wcześnie - taki nagły awans. Na pewno byłoby to prestiżowe. Natomiast sportowo nie wiem, czy nie byłoby to na wyrost.

Czyli w tym sezonie nie walczycie o awans?
- Oczywiście, bijemy się o awans. Tylko czym innym jest wywalczenie awansu, a czym innym jest przeskok w trakcie sezonu. Jeśli na koniec rozgrywek wywalczymy awans, to będzie czas by myśleć nad przygotowaniami do kolejnego sezonu. To jest zupełnie inna sytuacja. Natomiast jeśli w ciągu jednego dnia należy podjąć decyzję o przeskoczeniu z jednej ligi do drugiej, to jest zupełnie inna historia.

Czy jeśli Legia zajęłaby miejsce w piewszej dwójce po rundzie zasadniczej, postąpilibyście tak samo jak Polonia Bytom?
- Obawiam się, że tak.

Czy klub jest przygotowany finansowo i organizacyjnie na awans do ekstraklasy po zakończeniu sezonu?
- To trudne pytanie, bo trudno dać teraz jednoznaczną odpowiedź. Na pewno łatwiej rozmawiać z potencjonalnymi sponsorami, mówiąc że nie chodzi o sponsoring drużyny I-ligowej tylko drużyny z ekstraklasy. Daje to zdecydowanie większy handicap, jeśli chodzi o pozyskanie sponsora. A pozyskanie sponsora jest warunkiem koniecznym gry w PLH. Wiadomo, że każdy trzyma swoje budżety w tajemnicy, ale tylko pieniądze rzędu 1-2 miliona złotych, pozwalają na realną grę w ekstraklasie. Bo co z tego, że drużyna wejdzie do PLH, jeśli będzie ponosiła porażkę za porażką. To jest nawet bardziej frustrujące od braku awansu.

Dużo brakuje Legii do takiego budżetu?
- Trochę brakuje... Naszym głównym partnerem jest miasto. Natomiast biznesowych partnerów niestety nie ma, pomimo olbrzymich starań czynionych przez cały zarząd. Niestety w ogóle ciężko znaleźć pieniądze na sport. Dodatkowo świadomość, że w Warszawie funkcjonuje drużyna hokejowa jest stosunkowo niewielka. Ludzie w ogóle nie wiedzą, że jest hokej w stolicy. Z drugiej strony, żeby im to uświadomić, trzeba by było mieć pieniądze na promocję drużyny. To natomiast wiąże się ze sporymi nakładami. Wiadomo bowiem, że nie można promować się jedynie przez szeptany marketing, tylko trzeba byłoby zainwestować pieniądze w kampanię billboardową, prasową. A to wiąże się z wydatkami rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Czy budżet Legii to tylko pieniądze z miasta?
- Budżet Legii to przede wszystkim pieniądze z miasta, a dodatkowo ze środków własnych i z pozyskanych drobnych darowizn.

Dlaczego na koszulkach zawodników i bandach reklamowych nie ma żadnych reklam? Nie ma zainteresowania?
- Bandy na Torwarze II należą do COS-u, a nie do klubu. Żeby dysponować bandami, trzeba je najpierw wynająć, co wiąże się z dodatkowymi kosztami. Raz już próbowaliśmy sprzedać miejsce reklamowe na bandach. Niestety nie udało się to, pomimo wielu zapewnień, że jeżeli będzie powierzchnia na bandach, to znajdą się chętni na nie. Jeżeli chodzi o reklamy na strojach to związane jest to ze sponsoringiem. Jeżeli nie ma nikogo chętnego do sponsorowania klubu, to nie ma i reklam, bo przecież nie będziemy nikogo reklamować za darmo. To się wiąże z ogólnym problemem, że nie mamy partnera biznesowego.

Reklama na strojach hokejowej Legii to duży wydatek?
- To jest wszystko kwestia umowy. Wiadomo, że mniej więcej obowiązują pewne standardy, ale dokładnych cenników nie ma. Wiadomo, że w hokeju nie można domagać się miliona złotych za 100 cm kwadratowych. Problem sprowadza się nie tyle do sprzedaży miejsc na poszczególnych elementach stroju, a na znalezieniu partnera, który w ogóle będzie chciał wyłożyć pieniądze na klub i ustaleniu warunków, na jakich to będzie następowało. Wiadomo, że to co klub może zaoferować sponsorowi to nie tylko reklamy na strojach, ale dużo więcej. Jest możliwość organizacji eventów podczas meczów. Jeśli jest to firma, która sprzedaje produkty dla konsumentów, to jest możliwość wszelkiej formy samplingów, rozdawania ulotek w czasie meczów, wywieszania banerów reklamowych, puszczania reklam radiowych w przerwach pomiędzy tercjami. Tak więc sponsorom jesteśmy w stanie zapewnić pewien pakiet.

Kiedy drużyna nie miała wyników, fani wypełniali Torwar II. Kiedy sekcja osiąga bardzo dobre wyniki, hala świeci pustkami. Jak Pan to wytłumaczy?
- To jest dla mnie zagadka i ja nie będę zgadywał dlaczego tak jest. Ja mam swoje przypuszczenia na ten temat, ale jako że nie jestem tego pewien, to wolę o tym nie mówić. Stanowi to dla mnie zagadkę, że drużyna, która odnosi sukcesy i ma realną szansę na osiągnięcie dobrego wyniku sportowego, nie ma wsparcia kibiców, którzy to wsparcie deklarują - jest to dla mnie zadziwiające. Nie jesteśmy przecież przeciwko kibicom. Wręcz przeciwnie - chcemy z nimi współpracować, pozwalamy im na organizowanie różnych akcji, działań i nie stwarzamy kibicom żadnych problemów. Wiadomo, że chodzi o działania zgodne z prawem. Jeżeli chodzi o normalny, kulturalny doping, jesteśmy jak najbardziej otwarci na każdą współpracę z kibicami.

Doszło do tego, że zrezygnowaliście z organizacji imprez masowych, co ograniczyło frekwencję na meczach, np. na ostatnim z Sielcem Sosnowiec. Jaki jest koszt organizacji imprezy dla ponad 300 osób?
- To wiąże się z obowiązywaniem ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, która nakłada określone wymogi prawne organizacji takiego meczu. Przede wszystkim jest obowiązek ubezpieczenia z minimalną kwotą gwarantowaną. Koszt takiego ubezpieczenia to 5 tysięcy złotych rocznie. Dodatkowo jest limit ochrony, która musi być na każdym meczu - to także dodatkowe tysiące za organizację. W chwili obecnej, gdy organizujemy imprezę do 300 osób, koszt ubezpieczenia jest znacznie mniejszy, nie musimy mieć również takiej liczby ochroniarzy, co zmniejsza koszty.

Czy jest szansa, że od stycznia hala znów będzie otwarta dla większej liczby kibiców?
- Szansa jest, ale warunkiem jest liczne przyjście kibiców. To jest hipotetyczna sytuacja. Na razie, nawet przy 300 miejscach dostępnych, nie ma kompletów. Pomimo fantastycznego dopingu, który był ostatnio na meczu z Sielcem Sosnowiec, sprzedano zaledwie 210 biletów. Tak więc w tym momencie bezsensowne jest organizowanie imprezy masowej, kiedy na mecz przychodzi maksymalnie 210-220 osób.

Co jeśli na którymś meczu będzie więcej chętnych niż biletów? Jak długo trwa załatwianie pozwolenia na organizację imprezy masowej?
- To jest procedura administracyjna, trzeba wystąpić o zezwolenie do organizacji imprez masowych. To nie jest tak, że występuje się na jeden mecz, tylko na określony czas. Płaci się bowiem ubezpieczenie, ochronie itp. Hala musiałaby być naprawdę pełna, żeby nam się zwracała organizacja meczu. Na trybunach musiałoby być minimum 500 osób, żeby to się w ogóle opłacało.

Limit osób na imprezie masowej jest większy, gdy rozgrywana jest na otwartej przestrzeni. Czy tor na Stegnach spełniałby rolę organizacji meczu hokeja i czy klub brał takie rozwiązanie pod uwagę?
- To jest abstrakcja. Tam nie ma tak naprawdę trybun, a wpuszczenie kibiców naokoło band to nie jest żadne rozwiązanie. Tam nie ma pleks na bandach, nie ma tablicy. Poza tym samo lodowisko w ogóle nie spełnia wymogów do organizacji meczów - nie jest do tego przystosowane.

Czy Torwar II nadawać się będzie do organizacji meczów w ekstraklasie?
- Jak najbardziej - można rozgrywać tu mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej.

A jest szansa, żeby hokejowa Legia rozegrała w najbliższym czasie chociaż jedno spotkanie na dużym Torwarze? Mówiło się o tym pod koniec zeszłego sezonu.
- Realnej szansy nie ma. To jest kwestia finansów. Trzeba wziąć pod uwagę koszt wynajęcia hali Torwaru na normalnych, komercyjnych zasadach. Lodowisko mrożone jest wtedy na dwa dni - najpierw jest mrożony, by natychmiast był rozmrożony. To są olbrzymie koszty. Nie chcę przestrzelić, ale myślę, że samo wynajęcie hali i zmrożenie lodowiska to koszt rzędu 200-300 tysięcy złotych. Jeśli w jeden weekend klub miałby wydać 200-300 tysięcy zł, to nawet przy założeniu, że przyjdzie 3000 osób, bilety musiałyby kosztować 100 złotych. Mam duże wątpliwości, czy przyszłoby tyle osób, szczególnie za takie pieniądze.

Jaki cel był podstawiony przed drużyną przed obecnym sezonem i czy spodziewaliście się tak dobrych wyników?
- Cel był taki, jaki udało się osiągnąć, czyli czołówka tabeli. To w 100% zostało wykonane.

Jak wygląda kwestia transferów - czy już teraz macie listę zawodników, których chcielibyście pozyskać na nowy sezon?
- Na razie nie myślimy o kolejnym sezonie. Najważniejszym celem jest osiągnięcie najlepszego wyniku w obecnych rozgrywkach. W tym sezonie okres transferowy już się kończy. Na razie nie ma co myśleć o transferach na przyszły sezon, bo za duża przerwa jest do tego czasu. Wydaje mi się, że byłoby to nieodpowiedzialne - kontraktowanie zawodnika, który nie mógłby grać, z myślą o kolejnym sezonie.

W kwietniu młodzicy Legii zostali wicemistrzami Polski. Czy jest szansa, że na kolejne sukcesy młodzieżowców i kiedy ci gracze będą wzmacniali pierwszą drużyną?
- Ja mam taką nadzieję. Na razie trudno powiedzieć co uda się osiągnąć. Dopiero w fazie finałowej można ocenić drużynę na tle przeciwników.

Ile obecnie grup mlodziezowych ma Legia i ilu mniej wiecej zawodnikow w nich trenuje?
- Jest drużyna juniora młodszego i młodzika. W tej chwili, na przyszły sezon, chcemy wprowadzić drużynę żaka. To dawałoby trzy drużyny młodzieżowe w sezonie 2010/11.

Czy współpracujecie z innymi klubami młodzieżowymi, sprowadzacie stamtąd utalentowanych zawodników?
- Nie, gramy naszymi wychowankami.

Jak ocenia Pan zmianę systemu rozgrywek w porównaniu z poprzednimi sezonami?
- Nowy system jest przede wszystkim bardzo skomplikowany. Wydaje mi się, że jest trochę przekombinowany. To jest łączenie drużyn pierwszoligowych w środku sezonu do rozgrywek PLH. To jest przesada i nikomu nie pomoże. Według mnie lepszy był dotychczasowy układ, kiedy drużyna grała cały sezon w swojej grupie, były play-offy i wiadomo było, która drużyna awansuje.

Każdy mecz wyjazdowy, oprócz opłat za przejazd oznacza również koszty noclegu. Czy to bardzo zwiększa koszty ponoszone przez klub?
- To są koszty hotelu i przejazdu. Na szczęście naszym partnerem jest miasto, które w ogóle umożliwia tego typu wyjazdy. Właściwie koszty zależą od liczby kilometrów jaką mamy na mecz, bo oczywiście obowiązuje stawka za kilometr.

Tak naprawdę bliskich wyjazdów nie macie. Warszawa jest na hokejowej mapie jakby osamotniona.
- Tak po prostu musi być. Zresztą w okolicy raczej nie ma szansy na pojawienie się ligowej drużyny w dużym mieście. Więc najbliższym naszym wyjazdem byłby Toruń. Ale to już inna liga.

Jak Pan ocenia pracę trenera Stanisława Małkowa?
- Bardzo dobrze. Myślę, że te wyniki sportowe osiągane przez drużyne są efektem pracy Stanisława Małkowa. Fajnie, że udało się zbudować taką drużynę, jest mobilizacja i chęć do gry. Jego doświadczenie powoduje, że potrafi nauczyć zawodników wielu rzeczy, wpłynąć na ich rozwój. To się przekłada później na wyniki sportowe.

Nie obawiacie się, że trener po sezonie podziękuje za pracę i zmieni klub?
- Mamy na tyle dobre relacje, że myślę że na razie takiej obawy nie ma i jestem o to spokojny.

Czy nie odnosi Pan wrażenia, że hokej w Warszawie jest mało popularny? Wydaje się, że wiele osób nie zna zasad gry.
- To nie jest wina klubu. To raczej wina związku sportowego, który nie promuje należycie tej dyscypliny. Klub ma, siłą rzeczy, ograniczony zasięg terytorialny. Nawet, gdyby udało się nam dotrzeć do warszawiaków, żeby zaczęli wypełniać halę w 600 osób, czy nawet w 3 tysiące przychodzić na duży Torwar, to i tak jest kropla w morzu, biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców Warszawy. My na swój sposób staramy się promować hokej. Pokazujemy, że jest taki klub, zwiększamy nabór. Aktualnie w rocznikach 1999 i młodszych mamy ponad 60 dzieci. Staramy się zarazić tą dyscypliną sportu jak najwięcej dzieci. Mamy swoje bezkosztowe działania promocyjne, które mają zachęcić dzieci do trenowania sportu. To jest droga na miarę naszych możliwości. Wydaje mi się, że gdyby w Warszawie powstała ekstraliga, to miałoby spore przełożenie na popularność. Tak samo jest z piłką nożną - o wiele więcej osób interesuje się piłką na poziomie ekstraklasy w porównaniu z I ligą. To jest niestety zamknięte koło - ponieważ nie ma pieniędzy, nie ma ekstraklasy i ponieważ nie ma ekstraklasy, nie ma rozwoju.

Czy klub próbuje zaistnieć przynajmniej w lokalnych mediach?
- Jesteśmy obecni w lokalnych mediach. Z każdego naszego meczu jest relacja w TVP Warszawa i TVN Warszawa. Zapraszamy telewizje oraz prasę na wszystkie turnieje dziecięce, które organizujemy. Na przykład przy okazji turnieju międzywojewódzkiego młodzików, nawiązaliśmy ścisłą współpracę z portalem onet.pl. Nasze informacje pojawiały się obok informacji z NHL. Na miarę naszych możliwości staramy się współpracować z mediami. Według mnie warto promować hokej jako sport, który jest dynamiczny, nowoczesny, który zimą daje odmianę od piłki. Moim zdaniem trzeba czasu na wypromowanie hokeja - to jest zadanie na lata.

Jak Pan oceni szanse na awans Legii do ekstraklasy już w tym sezonie?
- Nie umiem tego ocenić. Oczywiście, chciałbym żeby wynik przez nas osiągnięty był jak najlepszy, natomiast nie chcę podejmować się oceniania naszych szans.

Rozmawiał Bodziach



fot. Bodziach

przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.