Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Kibice jak wyrzuty sumienia, które dla świętego spokoju trzeba usunąć?

czwartek, 21 stycznia 2010 21:30
Kibice jak wyrzuty sumienia, które dla świętego spokoju trzeba usunąć?
fot. LegiaLive!
Bodziachźródło: portalkibica.pl

Większość polskich mediów o kibicach od dłuższego czasu pisze bardzo negatywnie, szukając kolejnych polityków, czy działaczy, którzy będą popierali ich teorie. "Z jednej strony mamy konflikt totalny między PO i PiS, a z drugiej wojnę medialną między ruchem kibicowskim a ogólnopolskimi mediami (GW, TVN).

Nie ma takiej instytucji, której kibice mogliby zaufać, co szczególnie widać w wojnie na transparenty, gdy standardy moralne zaczęły wyznaczać PZPN z Ekstraklasą" - mówi doktor Dominik Antonowicz, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w rozmowie z PortalemKibica.pl.


"Stadion to specyficzne miejsce, gdzie tolerancja pewnych zachowań jest oczywiście większa. Na stadionie można pozwolić sobie na dużo większą spontaniczność, śpiewy, klaskanie, okrzyki, padanie sobie w ramiona, szał radości czy łzy rozpaczy. Stadion jest miejscem gdzie spontaniczne okazywanie emocji jest dozwolone, a nawet bardzo pożądane. Czym innym jest jednak niekontrolowany wybuch radości, złości, a czym innym zorganizowana walka między ludźmi, których jedynym sensem przebywania na stadionie jest przemoc i agresja" - mówi.


Antonowicz uważa, że na stadionie powinny obowiązywać zasady, niekonieczne bardzo restrykcyjne, które jednak będą respektowane przez fanów. "Przepisy na stadionie nie mogą być narzucone z góry wbrew kibicom bo stadiony to nie więzienie. Z drugiej strony nie ma nic bardziej demoralizującego niż przymykanie oka na łamanie prawa. Trzeba wyraźnie określić, co na stadionie jest dozwolone, a czego nie wolno" - mówi.


Na stadionie przy Łazienkowskiej zakazem stadionowym może zostać ukarana osoba za zajęcie nieswojego miejsca. Według Antonowicza takie "wykroczenia" powinny byc rozpatrywane indywidualnie. "Jeśli ktoś usiądzie na naszym miejscu i nie będzie chciał go opuścić pomimo, że nie jest to jego miejsce, to w moim odczuciu jest to czytelny sygnał, że ta osoba nie ma zamiaru się dostosować do jakichkolwiek zasad obowiązujących na stadionie. Uznała, że to ona będzie ustalała reguły gry, ona jest panem stadionu. Zostawić ją na stadionie? Czy uznać, że jeśli nie stosujesz się do istniejących zasad, ponosisz za to konsekwencje? Natomiast gdy zajmiemy wolne krzesełko obok naszego kolegi, gdzie miejsce jest akurat wolne, bo jego sąsiad zachorował, to wyrzucanie kibica ze stadionu za taki czyn jest mało sensowne. Prawo musi być bezwzględnie egzekwowane, ale ślepe stosowanie reguł prawnych bez uwzględnienia kontekstu prowadzi do sytuacji absurdalnych" - zauważa socjolog.


Antonowicz zauważa, że kibicowanie wymaga wielu poświęceń, a aby rosły szeregi wiernych kibiców, potrzebna jest praca u podstaw. "Kibicowanie wymaga wielu poświęceń, jednym z najtrudniejszych jest spojrzenie na siebie, własną grupę i umiejętność powiedzenia 'nie', gdy dziesięciu debili kopie jedno kilkunastoletnie dziecko, bo nosi niewłaściwy szalik albo udaje małpy na widok czarnoskórego gracza. Myśli Pan, że to jest łatwe?" - pyta retorycznie.


Właściciele klubów, w tym Legii, liczą że budowa nowego stadionu zmieni zupełnie zachowanie na trybunach. Socjolog z UMK potwierdza, że tak właśnie się dzieje. "Estetyka stadionowa i uprzejmość służb porządkowych same nie wyplewią jednak chamstwa z trybun" - dodaje.


Z polskich stadionów powoli znikają miejsca stojące. Zastępują je krzesełka, dzięki czemu podnosi się komfort oglądania meczów, a z drugiej strony możliwość kontroli kibiców ze strony klubów, czy policji. To właśnie, zdaniem Antonowicza może zabić ideę kibicowania. "Wprowadzenie krzesełek jest sposobem na kontrolę zachowań kibiców i podniesieniem komfortu oglądania meczów. Ludzie, którzy zarządzają współczesnym futbolem naczytali się podręczników biznesowych i bezrefleksyjnie powielają wzory, które być może sprawdziły się w show-biznesie, ale zabijają wspaniałą ideę kibicowania. Mam wrażenie, że sport jest zawłaszczany przez turbokapitalistyczne korporacje dla zysku, a w tym świecie kibice są jak wyrzuty sumienia, które dla świętego spokoju trzeba usunąć" - mówi.


Pracownik Instytutu Socjologii uważa, ze konflikt pomiędzy kibicami a mediami w naszym kraju przybrał już formę wojny totalnej. Antonowicz krytykuje kibiców za umieszczanie zdjęć dziennikarzy z informacją o możliwości "osobistego podziękowania". Z drugiej strony uważa, że wrzucanie wszystkich do jednego wora przez media jest bardzo złym rozwiązaniem. "Niestety, w tej wojnie z agresją i chuligaństwem na stadionach wpakowano do jednego worka zwykłą stadionową hołotę z kibicami ultrasującymi oraz całą masą zaangażowanych kibiców z sektorów dopingujących. Wszystkim przyczepiono etykietkę kiboli, bo w manichejskim, biało-czarnym porządku świata łatwiej się jest odnaleźć. Mnie też opadają ręce gdy na łamach 'GW' wypowiadają się kolejni 'znawcy' tematu, którzy powielają obiegowe prawdy, legitymizując je naukowym autorytetem. Co zrobić, w wojnie totalnej nie ważne są argumenty, liczy się wierność doktrynie" - kończy.


Cały wywiad możecie przeczytać tutaj.

Podaj ten news dalej: